Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część I : Inflitracja
Kermos z Baźin:
Kolejna poszlaka. Jak widać działała tu jakaś piramida finansowa, a na jej dole byli biedni podróżni. Czas więc dotrzeć na szczyt. Na początek rozejrzał się dokładniej po ulicy. Pojęcia nie miał gdzie tu może być cegielnia, więc postanowił znaleźć kogoś, kto mu wskaże drogę. Kogoś innego od tych zbirów.
Toruviel:
- Toruviel.- przedstawiła się elfka, dyskretnie przyglądając się obliczeniom jakie owy człowiek wykonywał. No i tym błędom ortograficznym. Na myśl przyszedł jej "Bronisłaf".- Co tam piszecie, panie?
Marduk Draven:
Prócz zbirów, przez uliczkę przechodził jakiś siwy, zgarbiony starzec, chodzący o lasce.
- Marka?- zmarszczył twarz.- Mamy tu takiego. Rachmistrz, co pracuje tam gdzie pieniądze się liczy. A po co ci on?- piwo można było ocenić na 6/10. Było to najlepsze dostępne tu piwo.
- Rachuję, panienko. Jestem ee... czymś w rodzaju księgowego.
Kermos z Baźin:
I znalazł dość szybko. Starzec raczej nie należy do żadnej bandy, ani nie jest osobą, która byłaby chętna bić każdego, kto na niego spojrzy. Pomijając jego stan. Chociaż nauczył się, by nie oceniać ludzi po pozorach. Postanowił jego właśnie spytać o ów budynek.
- Przepraszam pana - zaczął rozmowę podchodząc do niego - Gdzie znajduje się cegielnia?
TheMo:
Piwo nie było jakimś dziadowskim sikaczem. Wytrawnym trunkiem ważonym w otwartej kadzi też nie. Ogółem mówiąc było średnie. Jednak dało się je wypić bez wybrzydzania. Tak więc pociągnął jeszcze jednego, solidnego łyka. Na zaspokojenie pragnienia.
-Mam do niego sprawę finansową. Gdzie się znajduje? Macie tu bank czy coś?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej