Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część I : Inflitracja
Kermos z Baźin:
Kermos tylko przewrócił oczami. Nawet dobrze nie weszli do miasta, a już kłopoty. Cóż miał poradzić na lekkomyślność towarzyszy. Zdziwiło go nieco, że na wstępie ucieka się do siły, a nie chce ich pozabijać. No cóż, w końcu to on był dowódcą w wojnie. Postanowił mu pomóc. W zasadzie nie miał innego wyboru. W czasie, gdy Themo okładał jednego z bramkarzy miejskich, turndaszan wykorzystał po raz kolejny swoje magiczne umiejętności i z pomocą telekinezy ścisnął gardło drugiego bandyty, zanim ten zdążył zaatakować. Mentalną dłonią trzymał go w szachu uniemożliwiając jakąkolwiek akcje. Nie spieszył się. Po prostu unieruchomił przeciwnika.
Toruviel:
Z kolei Toruviel nudziła się. Patrzyła jak Themo bawi się w bijatykę, a Kermos w maga. Bez zaciekawienia. Ot tak. Zwykła bijatyka. Faceci...- pomyślała, po czym naszedł ją pomysł. Poklepała turdnaszana po ramieniu.
- Mam lepszy sposób na unieruchomienie.- powiedziała i zbliżyła się do bandyty.
Zebrała całą siłę jaką mogła w nodze, wykonała nią zamach i posłała potężny kopniak w najgorsze miejsce jakie sobie mogła wybrać. Krocze. Uśmiechnęła się wrednie.
- Ojej... chyba potłukłam jajka...- powiedziała.
Marduk Draven:
Cios, karwasza Themo zachwiał wykidajłem, z kolei przy kopie w jego kolano coś chrupnęło. Wrzasnął przy tym z bólu. A gdy tak upadał, dostał jeszcze drugi cios w twarz. Cios, który przerwał jego krzyk. Zbir poleciał na ziemię, stracił przytomność, plując przy tym kilkoma zębami.
Z kolei tamten drugi miał dobyć miecza i zrobił to. Szybko jednak go upuścił, łapiąc się za gardło. A gdy Toruviel dołożyła swoją cegiełkę. Poczerwieniał. Nie mógł krzyczeć.
TheMo:
Położył jednego z przeciwników. Miał się zabrać za drugiego, ale na szczęście jego kompani się nim zajęli. Bardzo dokładnie. Aż nazbyt. Aż sam zacisnął zęby i syknął, gdy zobaczył co Toruviel robi z bandytą. Jako mężczyzna czuł solidarność z poszkodowanym, jakim by on nie był. Jeszcze to unieruchomienie.
-To mogłaś sobie już odpuścić.
Toruviel:
Elfka zachichotała. Popatrzyła na już nie tak groźnych zbirów.
- Nie bój się. Tobie tak nie zrobię... raczej.- odrzekła bękartowi.-Idziemy?- zapytała. Przez chwilę chciała też kopnąć tego drugiego, ale dała sobie z tym spokój.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej