Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część I : Inflitracja

<< < (22/32) > >>

TheMo:
Chyba blef się udał. Tylko teraz musiał w to brnąć dalej. Musiał jakoś sprytnie podejść Bronka, by samemu się nie wkopać, a wyciągnąć od niego jak najwięcej informacji.
-Szkoda, żeby taka okazja ci sprzed nosa uciekła. Możesz się nią ja spokojnie zająć, nie musisz wypraszać. Mówię o tej elfce. Wracając do sprawy, to wolałbym ją obgadać z waszym szefem. Chodzi o rozliczenie się za ostatnie usługi. Już świta coś więcej?

Marduk Draven:
- Szef? Ah, jak ten teges, to Cię do niego wezmę.- odrzekł Bronek. Z dwoma piwami przysiadł się z powrotem do Toruviel.

Toruviel:
Elfka na szczęście w porę oderwała się od czytania notesu. Chwilę przed tym, jak Bronek wrócił. A gdy usiadł zbliżyła się ze swoim krzesłem bardzo blisko, tak, że mężczyzna mógł poczuć jej perfumy. Jej dłoń zginęła pod stołem.  Zrobiła pod nim szybki ruch i z całej siły ścisnęła to, co Bronek miał najcenniejszego. A drugą dłonią zatkała mu usta, wszystko robiąc tak, by nikomu nie dać do poznania tego, co się dzieje.
- Marek. Gdzie jest?- szepnęła mu do ucha.- Krzyknij, to już nigdy więcej się nie wysikasz.

TheMo:
Wzruszył ramionami i wrócił do spokojnego pica piwa.

Kermos z Baźin:
Ciemno. Tak, że ciężko mu było coś zobaczyć poza pochodniami. Zawsze pozostawał mu słuch. Dwa. Trzy, chwila, dwa. A może trzy? Nie był pewien ile różnych głosów słyszy. Zawsze też mógł tam być ktoś mniej rozmowny. Nie był mistrzem w skradaniu się, więc ciężko by mu było tam wejść niezauważonym. Może lepiej pozwolić im wyjść? Myślami już rozgrzał swój mózg, więc użycie telekinezy nie było trudne. Najpierw w wyobraźni strąca pochodnie ze ściany, a potem to się urzeczywistnia i oświetlenie ląduje na ziemi. Teraz tylko czekał na ich reakcję.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej