Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część I : Inflitracja

<< < (23/32) > >>

Marduk Draven:
Reakcja była taka, jakiej można się było spodziewać. Krzyk. Potem ktoś przybiegł, wylewając wodę na podłogę, która zajęła się ogniem. Przez krótki moment, w blasku ognia ujrzał aż cztery osoby. Potem tamci wrócili do innego pokoju, rzucając kurwami i chujami.

Bronek prawie krzyknął, tylko ręka go zatrzymała. Nie spodziewał się, a jako, że chciał sikać, szybko zmiękł.
- Poszedł z trzema ziomkami do starej ceglarni...- powiedział cicho.

Toruviel:
Elfka uśmiechnęła się. Szeptem podziękowała.
- ÂŚwinia!- krzyknęła nagle, jakby chciała coś upozorować, i z całej siły spoliczkowała Bronka. Mężczyzna aż zleciał z krzesła i zarył łbem o ziemię, tracąc przytomność. Toru wzięła niepostrzeżenie notes i ukryła przy pasie, pod szatą. Skierowała się do wyjścia, przechodząc obok Themo.
- Stara cegielnia.- szepnęła mu cicho i wyszła. Oddaliła się od karczmy i czekała na najemnika.

Kermos z Baźin:
Jeszcze więcej. Czwórka, co najmniej. Mógł ich powystrzelać, ale nie wiedział który to Marek. Wpadł na inny pomysł. Chciał ich wywabić z kryjówki. Ponownie użył telekinezy na pochodni. Tym razem nie zrzucił jej na podłogę. Powoli i ostrożnie, siłą umysłu wysunął ją z zaczepu. Był w tym momencie maksymalnie skupiony. Przenosił ją powoli i przy ścianie w stronę pomieszczenia, do którego weszli. Co prawda szkolił się w magii wody, ale w tej sytuacji ognień mu pomoże. Gdy już pochodnia była na granicy jego zasięgu, cisnął ją do pokoju w którym przebywali.

TheMo:
Słyszał co się stało za jego plecami. Zbytnio się tym nie przejął. Zamiast tego zaczął sączyć drugi kufel piwa. Jak widać ta kobieta potrafi sobie poradzić. I dostał informację, że więcej można znaleźć w starej cegielni. Kolejny trop, który tam prowadził. Wypił szybko połowę pozostałego mu piwa i odszedł od lady. Bronek leżał znokautowany przez elfkę, więc dużo mu by nie pomógł. I tak pewno Toruviel wyciągnęła z niego wszystko co potrzebne. Wyszedł z karczmy i wzrokiem szukał wspomnianej tu już tak wiele razy, że autorowi posta zabrakło synonimów.

Marduk Draven:
- Kurwa! Który to?- krzyknął jeden z głosów. Taki, którego Kermos w ogóle nie słyszał. Turdnaszani usłyszał szybkie kroki. Bieg, który po chwili stracił cały swój "wewnętrzny wydźwięk. Otworzyły się drzwi, oddalone od Kermosa o jakieś 10 metrów na prawo, wybiegło z niego czterech ludzkich mężczyzn . Po chwili zauważyli turdnaszanina. Jeden z nich wyciagnął szybko dwa pistolety i wymierzył w Kermosa.
- Przyprowadźcie mi tutaj tą żabę. Osłaniam was.- rozkazał. Dwójka wyciągnęła miecze i poszła w stronę turdnaszanina. Jeden został.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej