Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część I : Inflitracja
Marduk Draven:
Bronek poszedł zamówić piwo. Po rozszyfrowaniu jego ortografii, Toru mogła wyczytać coś o tym Marku, o tym że duża część kasy idzie na broń z czarnego rynku. Jeden wers był nad wyraz ciekawy.
--- Cytuj --- Broń demonów do odkupienia od zbieraczy - 1200 grzywien
--- Koniec cytatu ---
- Jest Bronek, kolega po fachu. O hej, Bronek, ten pan szuka Marka.- powiedział, gdy pewien mężczyzna podszedł do baru. Bronisław zamówił dwa piwa.
- Nie tera. Zajęty jestem. - odpowiedział i wskazał na stolik przy którym siedziała Toruviel.
Budynek cegielni miał dużo wolnej przestrzeni wokół siebie. No i sam był z cegły. Okna były powybijane, zaś drzwi uchylone. Jakby ktoś tam był, choć równie dobrze mogły tu mieszkać niechluje. Albo drzwi były popsute, lub wiatr mógł je otworzyć.
TheMo:
Themo zerknął przez ramię na Toru, która również zbierała informację. Biorąc pod uwagę jej dwa duże argumenty, mogło iść jej znacznie lepiej niż Bękartowi. Ale musiał próbować. Jego wzrok powrócił na Bronka, a na ustach namalował się lekki uśmiech.
-Rozumiem, rozumiem. Ale...
Tutaj jego uśmiech znikł, a zastąpił go groźny wyraz twarzy. Patrząc delikwentowi głęboko w oczy podniósł kufel do ust i napił się sporego łyka. Odstawił potem naczynie na ladę.
-Mam ważną sprawę finansową. Pewno wiesz o co chodzi.
Kermos z Baźin:
Jest i on. Budynek, który jest prawdopodobnie kryjówką tych wszystkich szumowin. Wolał nie wchodził od razu. Powoli i ostrożnie podszedł do jednego ze zniszczonych okien. Powoli zajrzał przez otwór, starając się nie wychylać.
Toruviel:
Elfka wczytała się w treść zapisaną w notatniku. Wyglądało na to, że bandyci zaopatrywali się w nie byle jaką broń. No i ich zasoby pieniężne nie były małe. Wątpiła, by ich pieniądze pochodziły tylko z myta. Pewnie napadali co się dało.
Marduk Draven:
Twarz Bronka trochę zbladła. Popatrzył z niedowierzaniem i popatrzył na Toruviel.
- Jaką? Chodźmy do mojego stolika, obiecałem panience piwo, dam jej je tylko, wyproszę i możemy gadać.- podjął po chwili i skierował się do stolika, przy którym siedziała elfka.
Z kolei turdnaszanin mógł ujrzeć tylko płomienie pochodni, które były wczepione uchwytami przy ścianach. Słyszał też głos ze środka. Conajmniej dwa, a może i nawet trzy. Niestety nie mógł zrozumieć słów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej