Autor Wątek: Kryzys w Bogdańcu  (Przeczytany 8916 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #60 dnia: 19 Sierpień 2016, 15:04:00 »
- Cóż... Moja stal nie jest tania - zaśmiał się w geście żartu. - Skoro mamy być sojusznikami jest to mój obowiązek. Bogdaniec? Pierwsze słyszę. No ale cóż. Warto zdobyć nową wiedzę - znów się zaśmiał. - Jadę z wami.
Spojrzał na Rey i uśmiechnął się tajemniczo.
- Ja się w ogóle tak poza tym dziwie, że ty tu jeszcze siedzisz.

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #61 dnia: 19 Sierpień 2016, 15:52:12 »
- Nic na tym świecie nie jest tanie. - odrzekła z uśmiechem. - Racja! - odpowiedziała na spostrzeżenie i wstała od stołu. ÂŻyczyła wszystkim dobrej nocy i poszła w kierunku schodów, by po chwili zniknąć na pół piętrze.

Mohamed i Kiellon zostali sami. Długa podróż, walka, alkohol i późna pora, to wszystko teraz o sobie przypominało pod postacią jednego, prostego słowa. Cichego, spokojnego. "Sen". Ilość alkoholu i pora uderzyły, a raczej dotknęła Kiellona. Zwyczajnie zasnął, przy czym jak to krasnolud dziko chrapał. Khaled się jeszcze trzymał. Zostało jeszcze wódki na 2-3 kufle.

Rey weszła do pokoju. Okazało się, że Draven już spał. Woda w bali była już chłodna, lecz nie przeszkadzało jej to. Tak cicho jak mogła zdjęła z siebie zbroję i odstawiła broń, koło ekwipunku marszałka. Różniły się stopniem zużycia i tym, że rzeczy Dravena były okryte opończą. Po cichu się umyła, wytarła i położyła obok rycerza.  Sen szybko przejął kontrolę.

/Godzina 22

Forum Tawerny Gothic

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #61 dnia: 19 Sierpień 2016, 15:52:12 »

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #62 dnia: 19 Sierpień 2016, 16:01:27 »
Kruk trzymał się zajebiście z racji, iż wypił raptem jednego kielicha! Gdy Krasnolud zasnął, a Rey zniknęła, by dołączyć do Marduke'a, on został tak naprawdę sam. Przeniósł się więc do stolika w cień, tam, gdzie mógł bacznie obserwować wejście, jednocześnie samemu nie być zauważonym. Nałożył na głowę kaptur, kuszę zdjął z ramienia i naładował. Położył na stole, bełtem w stronę wejścia głównego. Katana, która do teraz leżała spokojnie w pochwie na plecach, była oparta o blat stołu.
Siedział tak i czekał.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #63 dnia: 19 Sierpień 2016, 18:21:10 »
Kobieta opuściła to męskie grono a wtedy krasnolud wypił wódki trochę za dużo i urwał mu się film! Kiellon dopiero teraz otrzymał wielką plamę na honorze to było gorsze niż śmierć ojca poprzez samobójstwo! Już widział jak będą się z niego nabijali i wypominali to przed każdą popijawą. Brodacz chrapał w najlepsze do tego stopnia, że cały stół się trząsł a pozostawione sztućce spadły na podłogę brzęcząc dopiero gdzieś po pół godziny się ocknął, bo w tym czasie alkohol się przetrawił brodacze mają szybie metabolizmy. Rycerz rozglądając się dookoła pomieszczenia zauważył, że w środku było pusto to dobrze, ale został Mohamed, którego będzie musiał później przekonać by zachował to dla siebie tymczasem on się zerwał i niemrawo poszedł do schodach do swojego pokoju. Kąpiel była już dawno gotowa i grzechem było nie skorzystać, więc odpiął swoje bronie pozostawiając je na podłodze w nieładzie, koszulę rzucił w kąt razem ze spodniami a gacie położył na łóżku następnie wskoczył do wody. Woda wylewała się z wanienki na podłogę, ale tym się nie przejmował bardziej go interesowało urwanie filmu. Krasnolud dokładnie się obmył porzucając już wszelakie troski odprężył się. Posiedział w letniej wodzie dochodząc do siebie w ostateczności. Teraz wyszedł wytarł się ręcznikiem założył gatki na swojego małego rycerzyka i rzucił się na pościel. Długo mu nie zajęło i ponownie zasnął snem sprawiedliwego, bo w końcu uratował tutejszych ludzi. Chrapał smakowicie oddając się teraz Zaratowi.         

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #64 dnia: 19 Sierpień 2016, 18:30:39 »
Kiellon poczuł coś twardego pod poduszką. Nierównomiernego, brzęczącego.
Rycerska para słodko spała. Przez sen, Draven objął ją w pasie, zaś ona przybliżyła się. Ich włosy były teraz symfonią. Symfonią ciemności i kruczej czerni i płowego, lwiego koloru. Dziewki po cichu zabrały balie z obu pokoi.
Mohamed zaś cholernie się nudził. Karczmarz pozbierał naczynia. Noc była spokojna.

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #65 dnia: 19 Sierpień 2016, 21:38:37 »
W końcu i on postanowił się zdrzemnąć. Nasunął kaptur głębiej na głowę, jego twarz spowił już całkowity mrok, który zlewał się z jego twarzą. Przymknął powieki i oddalił się do krain snów, gdzie mordował za wielkie pieniądze, ruchał każdą dziewkę i bawił się w najlepsze. Pierwszy spokojny sen od baaardzo dawna.

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #66 dnia: 19 Sierpień 2016, 23:54:23 »
Draven zbudził się. Powoli, delikatnie, spokojnie rozwarł powieki, jeszcze łaknące snu. Pierwszym, co go przywitało, był widok jej delikatnych, ciepłych rysów. Długich rzęs, czarnych jak noc w hemis, nieskażonego ni rysą, ni zmarszczką czoła. ÂŚredniej wielkości, wąskich, różowiótkich niczym rumience ust. Długich, rozczochranych po nocy oraz płowych niczym lwia sierść włosów, pachnących, delikatnych.
Delikatnie podparł się na łokciu, tak by nie zbudzić tej słodkiej, śpiącej królewny, kruszyny która mu się zawierzyła.
Było nader ciepło, co było zasługą zamkniętego okna, oraz kominka, który nocą rozgrzał pomieszczenie, tak jak ona jego serce, które wcześniej było bryłą lodu. Rozejrzał się po pokoju. Drewniana podłoga, z solidnych desek, okryta dywanem z białego futra. Pamiętał miękkość i ciepło tego futra. Rzeczony już kominek, w którym nie tlił się nawet ślad ognia, a były w nim jedynie prochy po drewnie. Okno, czyste, z dobrej jakości szkła, izolowane. Stół, obecnie pusty, o chudych nogach, komody na których leżały jego i jej blachy oraz broń. Narzędzie w ręku narzędzia Zartata.
Wrócił wzrokiem na nią. Pytał siebie samego wczoraj, czy ją kocha. Teraz, patrząc na to piękno, niewinność, znał odpowiedź. Krótką i zwięzłą - tak.
Długa i ciepła kołdra okrywała ją tak, że kończyła się kilka centymetrów za łokciami, dając mu obraz jej ramion, obojczyków i szyi.
Jego nadzieje, co do tego, że rycerka się nie obudzi, gdy oprze się łokciem o łóżko, nie sprawdziły się. Jęknęła cichutko, dłoń, spoczywającą na jego klatce piersiowej przesunęła  w bok, na lewo, ku żebrom. Rozwarła powieki. Podniosła się i bez słowa, wbiła swoje usta w jego. Nie opierał się, przyjął tą dawkę uczuć. Pocałunek przedłużał się i wydłużał, gdy nagle, ona znalazła się na nim. Kołdra już nie zakrywała tak zachłannie jej ciała.
Była szczupła. Miała delikatne rysy brzucha, ładne wcięcie w talii. Jej piersi były wielkości brzoskwiń, wieńczyły je małe sutki o dużych aureolach. Przycisnęła je do jego twarzy, przy czym poruszyła skrytą pod kołdrą pupą. Sekundę po tym jęknęła głośno. Dosyć duszenia ukochanego, w miejsce swych piersi dała szyję, którą on zaczął zasypywać delikatnymi pocałunkami, ona zaś oparła się łokciami o poduszkę, delikatnie, cicho pojękując. Przy tym przypadkiem pociągnęła go owymi łokciami za włosy, lecz on nie zważał na to.
Szyja została zamieniona przez Rey na usta. ÂŁapczywie całował swojego osobistego rycerza, penetrując jego usta językiem. Pocałunki czasami przerywała, na rzecz jęków. Coraz śmielszych i głośniejszych. Był jej, tylko na wyłączność.

Kiellon obudził się około godziny czwartej nad ranem. ÂŚwitu jako takiego jeszcze nie było. Nie nadszedł, takie było prawo hemis, gdy noc jest dniem. Gdy rycerze są najbardziej potrzebni. Pewnie teraz, gdzieś jakiś rzezimieszek podżynał chłopowi gardło. Głodny mięsa i krwi kreshar rozszarpywał bezbronne dziecko. Wampir wbijał kły w szyję dziewicy, po czym zostawiał, jak suchą, wyciśniętą gąbkę. Nie mógł nic na to poradzić. Jednak nie to go obudziło. Zbudziło go coś bardziej przyziemnego. Miłość dwóch osób. Dokładniej rzecz ujmując głośne jęki, stęki, ohy, ahy, o jejku jej i inne takie. Dobiegały zza ściany, pokoju Dravena i Rey. Nie było mowy, by usnął.

Mohamed spał z kolei bez komplikacji. Spokojnie, dobrze, może zdziebka nie wygodnie. ÂŚnił o kobiecie imieniem Tamara, którą kiedyś uratował. We śnie ją uratował. Następnie odjechał, by jej nie narażać. Obudził się około godziny piątej. Karczma była pusta. Jednak nie na długo. Rycerze Mardukr i Rey schodzili po schodach. Opancerzeni. Szczęśliwi. Było to widać po ich twarzy. Za szynkwas wszedł gospodarz.
- Dziń dybry.- przywitał się.
-Dobry. - odrzekł Draven.-Przygotujcie jakieś zapasy na cztery osoby. - rozkazał. Karczmarz poszedł. Trójka czekała na czwartego. Kiellona.

//godzina 5. ÂŚwit.

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #67 dnia: 20 Sierpień 2016, 00:01:34 »
Tamara... Obiecał sobie, że kiedyś ją odnajdzie i uratuje. Ale musiał przyznać, że zawiódł ją. Nie miał czasu by jej szukać. Nawet teraz, gdy wojna przestała już być realnym zagrożeniem. Przeżył Zuesh - z A'abielem niestety, ale sam się na taki los spisał - przeżył Valfden. Pomógł w Atusel, przy obronie Ibnnina. A potem... Zamiast jechać, zbierać informacje, szukać jakichśkolwiek śladów na jej temat... On po prostu porzucił tą sprawę. Zajął się swoimi ziemiami. Swoimi poddanymi. Znów czynnie uczestniczył w Kruczym ÂŻyciu. I starał się kontrolować demona.
Wiele stoczył z nim bojów w myślach. Kłócił się, żarł, raz prawie zginął z bólu, jaki Otchłańczyk mu zafundował. Ale czuł, że powoli się dogadują. Oboje wiedzieli, że zaistniała sytuacja może być dla nich korzystna. On żyłby w jego ciele bezpiecznie. A czarnoskóry mógłby do woli korzystać z jego cudownie przerażającej mocy.
- Fajnie się... spało? - zaśmiał się na widok Rey i Marduke'a

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #68 dnia: 20 Sierpień 2016, 01:22:48 »
Mohamed wydawał się Rey odrobinę zamyślony. Nie mogła być tego pewna. Nie wiedziała o czym myśli, jeśli tak jest. Miała jedynie swe przeczucie. Kobiece przeczucia bywają trafne. Jednak nie myślała nad tą sprawą. Jakoś nie miała ochoty. Była obecnie szczęśliwa. Czuła jeszcze ostatki podniecenia oraz przyjemności.
- Sen jest dla słabych! A Tobie? - skomentowała z dwuznacznym, zdziebka niecnym uśmieszkiem na swej ślicznej, młodej twarzy. Bardzo młodej. Była o 2 lata młodsza od kochanka, a on miał zim 22. Wstrząsnęła włosami, płową burzą, nawałnicą, jakby lwią grzywą. Usiadła przy stoliku przy którym siedział mauren.
Rycerz myślał cały czas o kobiecie. Czuł resztki po dotyku jej włosów, delikatnej i bladej skóry. Piersi, słodkich niczym najdorodniejsze owoce. W ustach dalej miał posmak jej delikatnych ust. Był jak piętno miłości, oznakowanie.
Także usiadł. Jego włosy, czarne jak noc, spływały po jego ramionach okrytych opończą, po pancerzu, plecach. Nawet mauren musiał przyznać ,że włosy Dravena są świetnie zadbane. Rycerz odgarnął pojedynczy kosmyk który przeciął linie jego oczu.
-Kiellon raczej się nie wyspał. - powiedział z wrednym uśmieszkiem.-Wiemy czyja to wina. - dodał śmiejąc się, oraz patrząc na Rey. Wyciągnął skręta i odpalił go. Zaciągnął się i puścił dym o mocno miodowym zapachu. -Chcesz? - spytał Khaleda.
-Poczekamy na niego, oraz na zapasy i ruszamy.

Z kolei karczmarz i dziewki służebne uwijali się z pakowaniem zapasów do juk koni. Nieśli skórzane worki na ciecze, kręgi sera, pętka kiełbasy, szynki w siatkach. Byli na prawdę wdzięczni wybawcom.
Dziewki były dwie. Wysoka brunetka, o długich lokach, ubrana w suknie bez ramion, trzymaną na gorsecie, w kolorze szmaragdu. Suknia kończyła się przy kostkach. Jej stopy przyodziane były w kozaczki na niskim obcasie, barwy kasztanowej.
Była też niska szatynka, o włosach nader krótkich, bo ledwo za ramiona. Koleżance sięgała do brody. Jej strój składał się na bluzeczkę na ramiączkach w kolorze szafiru, spódnice za kolana, błękitną i czarne kozaki na małym obcasie.

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #69 dnia: 20 Sierpień 2016, 01:48:28 »
- Mhm... Przyzwoicie. Dzięki, że pytasz - zaśmiał się.
Przetarł zmęczone oczy, po czym poprawiając spięty na głowie kuc, wziął od Marduke'a skręta. Odpalił go i zaciągnął się mocno w płuca. Kochał ten stan. Bo kiedy miał, te pięć gram dla siebie, to wtedy ćpał ile mógł! Haha!
- Powiem Ci, że to krzesło było nie najgorsze. No i miałem dobry widok na drzwi. W razie, gdyby... przybyli tamci. To cóż, już by nie odeszli.
Znów zaciągnął się cygarem.
- To... Kiedy ślub? Mam nadzieje, że zostanę ojcem chrzestnym pierwszego dziecka. No i Twoim świadkiem, Mard - zaśmiał się. - Nie żartowałem, haha.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #70 dnia: 20 Sierpień 2016, 11:08:02 »
Krasnolud przebudził się w nocy nie dość, że spało mu się nie wygodnie, bo coś go gniotło w kark to jeszcze dźwięki rozkoszy z pokoju obok sprawiły, iż nie zaśnie dzisiejszego poranka cóż wzruszył ramionami sprawdzając najpierw co go tak gniotło wsadził rękę pod poduszkę wymacał coś miękkiego a do tego brzęczącego! Skoro nie mógł spać to sobie chociaż policzy, ale jaki idiota zostawia grzywny pod poduszką w karczmie gdzie pokoje są do wynajęcia? Kiellona to zdziwiło, lecz nie zamierzał się z nikim kłócić ani oddawać go karczmarzowi więc dołączył forsę do swoich własnych. Następnie opuścił lokum zbierając wszystko z podłogi jeszcze mokrej od jego kąpieli w bractwie w swojej celi wyśpi się lepiej. Brodacz niemrawo zszedł po schodach przecierając oczka i ziewając soczyście. Ranek wydawał się ciemny ponury, jakby jeszcze była noc lecz niestety tak zaczął się dzień. Rycerz zszedł do głównej sali przyglądając się zebranym, którzy gaworzyli w najlepsze akurat fragment o ślubie oraz ojcu chrzestnym usłyszał. Dlatego dołączył do rozmowy, bo mógł.
- Doberek - przywitał się z towarzyszami ziewając jeszcze raz - jeśli chodzi o śluby i byciem ojcem chrzestnym to członkowie bractwa mają pierwszeństwo. Zaśmiał się do tego na poprawę swojego humoru wiedzą, że Marduke sam weźmie kogo będzie chciał. - Gotowi do drogi? Przed nami jeszcze spory kawałek. Kiedy ruszamy? Zapytał przechodząc do konkretów.

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #71 dnia: 20 Sierpień 2016, 12:02:51 »
Historia mieszka była krótka i nieskomplikowana. Poprzedni lokator miał paranoję na punkcie bezpieczeństwa swych pieniędzy, chował je gdzie tylko popadnie. Pech i jego skleroza chciały, że zapomniał o tych spod poduszki. Było w nim 45 grzywien.
Kiellon ujrzał chodzące w tą i drugą stronę, to jest od zaplecza do stajni trójkę osób. Karczmarza oraz brunetkę oraz szatynkę, na prawdę urodziwa para kobiet. Pracownicy gospody nieśli różnorakie zapasy na podróż.

Rey rozmarzyła się na myśl o byciu rodziną, razem z Dravenem oraz potencjalnym dzieckiem. Najbardziej chciałaby zostawić za sobą bractwo i żyć z ukochanym gdzieś. Daleko. Gdzie byliby sami. Tylko on, ona i dzieciaki. Bez walki, misji, zbrój, bogów, Zartata. Jej raj. Wymarzony.

Rycerz nie odpowiadał na słowa o ślubie, dzieciach, chrzestnych i tym podobnych. Wątpił też, czy mógłby porzucić życie jako rycerz, sługa Zartata, obrońca? Szczerze w to wątpił. Będzie musiał pogodzić życie jako kochanek, z życiem rycerza.
- Panie rycerzu, gotowe. - oznajmił Karczmarz.
-Dobrze więc, dziękuje. Ruszamy. - zarządził.
- Szczęśliwej drogi! -pozdrowił gospodarz.

Podróż mijała im lekko, przyjemnie, szybko. Po wyjechaniu z Laemis przejechali bez problemu przez jeden z mostów na Amortedonie. Nocowali dwa razy. Pierwszy raz w gminie Numin. Drugi w gminie Blev. Następnego dnia zajechali do gminy Gear. Ziemie Dravena. Nagła zmiana klimatu. ÂŚnieg ustąpił na rzecz wiecznie zielonej dżungli. Było ciepło. Zaś różne stworzenia które zamieszkiwały tereny, obserwowały ich, potem czmychały.
W odległości kilkuset metrów od czwórki przyjaciół jechała nieokreślona grupa jeźdźców. Marduke który jechał na czele, ruchem ręki nakazał towarzyszom stanąć.
-Kiel, szykuj pistolety, ale dyskretnie. To mogą być bandyci z K'efir.
Jeźdźcy się zbliżali.

//Godzina 14, +11 stopni.

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #72 dnia: 20 Sierpień 2016, 13:11:38 »
Wszyscy byli gotowi do podróży zapasy również, tylko szkoda, że Marduke nie odpowiedział na temat ożenku oraz dzieci w tym problem, że dzieci nie bardzo lubiły krasnoluda więc raczej na wujka nie nadawałby się, ale cóż może dziecko zaakcentowałoby brodacza. Teraz to nie ważne Kiellon wyszedł z karczmy do swojego konia tam na niego wsiadł i go popędził smagając lejcami dając znak, iż przerwa właśnie się skończyła. Koń ruszył rankiem w stronę Bogdańca, do którego mięli jeszcze spory kawałek. Jednak wędrowcy bezustannie pędzili ku dalszej przygodzie w ten mroźny dzień rankiem również temperatura była minusowa, która dla zwykłego człowieka mogła być przykra, niemiła wręcz nieznośna dla rycerza z brodą było mu to obojętne. Towarzysze jechali dalej mając dwa przystanki w dwóch gminach, co nie powinno nikogo dziwić, lecz tym razem obyło się bez niepotrzebnych przygód i całe szczęście. Kolejne dni mijały na podróży bez przeszkód pokonywali kolejne kilometry z każdą chwilą zbliżając się do Rudar nagle zmienił się klimat śnieg ustąpił i wszystko stało się przyjemnie zielone wtedy brodacz się wyprostował zwalniając tempo jazdy, zaczynając wdychać ciepłe przyjemne powietrze tego było mu potrzeba kłęby pary zniknęły, przy każdym oddychaniu było po prostu miło. Jeźdźcy jechali nie przerwanie do przodu mijając dżungle, ale nagle zdało się zauważyć kilku innych podróżujących choć jedynie sylwetki nic szczególnego, ale skoro padł rozkaz do zatrzymania tak więc zrobił.
- Zostaw to mnie.     
Powiedział do brata z bractwa i delikatnie wyciągnął dwa nabite pistolety i oparł je o grzywę swego rumaka w gęstym włosiu nie zdało się tego dostrzec zwłaszcza z takiej odległości od potencjalnych przeciwników.

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #73 dnia: 20 Sierpień 2016, 18:16:26 »
ÂŚciągnął kuszę z pleców i ukrył ją pod płaszczem. Zblizali się jacyś jeźdźcy. O niewiadomej rasie i niewiadomych celach. A co, jeśli to towarzysze tamtych, których zabili w karczmie? Musiał być przygotowany na walkę.
Nasunął mocniej chustę na twarz, a kaptur zarzucił na głowę. Znów przybrał obojętny wyraz twarzy i stał się człowiekiem bez uczuć. Gotowym zabijać każdego, kto stanie mu na drodze.

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #74 dnia: 20 Sierpień 2016, 19:42:39 »
Jeźdzcy zwiększali i zwiększali się w oczach grupy. Rosła także ich liczba. Początkowo czterech, pięciu, sześciu. W końcu, w odległości mniejszej niż 50 metrów, było ich już dziesięcioro. Nie patrzyło im się dobrze z gęby, acz nie byli też świetnie uzbrojeni. Nosili mundury gminy Gear, które nie były raczej pancerzem. Zbroje dla zwykłych strażników miejskich, się nie opłacały - Draven o tym wiedział.
Jeźdźcy zatrzymali się w odległości dziesięciu metrów od drużyny rycerzy i maurena. Ich dowódca, a przynajmniej na takiego wyglądał. Rycerz także zszedł z konia, szybko i energicznie. Pogłaskał klacz by ją uspokoić. Spotkał się z dowódcą w połowie drogi. Stanęli przed sobą. Mężczyzna był wysoki, szpakowaty i łysy, niczym kolano. Inni różnie, mieli warkocze, długie włosy, byli także łysi, grubi, chudzi, umięśnieni. Wśród nich było dwoje orków. Dopiero teraz Marduke ujrzał, że dowódca to wampir.
-Kim wyście? - zapytał. Spoglądał ze spokojem na wąpierza, oczekując odpowiedzi.
- Z rozkazu pana tych ziem, mamy aresztować Marduke'a Dravena i zawieźć go przed jego oblicze. - odrzekł.
-Jam jest rzeczony człowiek, w dodatku pan tych ziem. Co to za szopka?- powiedział i zapytał się rycerz. Patrzył gniewnie na człowieka.
- Eeee, bo... - próbował się tłumaczyć, lecz nie zdołał dokończyć.
Rycerz zebrał siłę w prawej ręce. Nie potrzebował mocnego zamachu. W ogóle nie potrzebował zamachu. Jego pięść wystrzeliła niczym z procy i uderzyła o podbródek wampira. Cios był na tyle mocny, iż wąpierz poleciał kilka centymetrów w górę, po czym zarył ciałem o glebę. Splunął krwią.
- To on! Brać go żywcem! Reszte ubić!
-Wampira oszczędzić, reszte zarżnąć.- rozkazał rycerz, dobywając młota.
Bandyci ruszyli, zrywając się ze swych koni.

7x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ork_Bandyta( mają nabite kusze, ale idą z toporami.
1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir(zostawcie go mnie)

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #75 dnia: 21 Sierpień 2016, 11:25:13 »
Cała ta sytuacja była dość oczywista i patowa. Krasnolud chciał coś powiedzieć o dziwnym losie tego świata albo głupocie bandziorów choć dobrze okazało się, że ujawnili swoje intencje i wystarczyło jedynie złapać przywódcę wyciskając od niego informacje oczywiście po uporaniu się z płotkami. Brodacz siedząc na koniu pokazał w końcu dwa pistolety to wystarczyło, żeby pozbyć się przynajmniej dwóch śmiertelników.
    Koniś stał nieruchomo a krasnolud szybko wymierzył w jednego bandytę dystans był odpowiedni do takich szybkich zadań, więc nie czekał długo i nacisnął na spust "Miłosierdzia", bo tego potrzebował jego przeciwnik w tej chwili. Mała chmurka dymu a pocisk pokonał taki dystans w mgnieniu oka trafiając człowieczynę bezpośrednio w czoło nawet nie zdążył zareagować poza upadkiem z bezdechem na ziemię, kiedy jego czaszka została przewiercona przez nabój a tym samym został uszkodzony jeden z najważniejszych narządów czyli mózg. Brodacz czuł się dobrze, że ma opanowane takie umiejętności do zabijania przeciwników dzięki czemu łatwiej będzie mu się żyło.       
    Teraz nadeszła pora na drugiego człowieka, który źle zrobił dołączając do bandy ścigającej Marduke, ale cóż on zazna "Odkupienia" u Rashera. Kiellon tutaj musiał działać sprawnej, bo przeciwnik już był blisko niego praktycznie mógł brodacza zaatakować, ale nic z tego nie wyszło choć zdążył wziąć zamach próbując trafić krasnoluda w nogę. Rycerz wypalił z broni zamiast do tego nieszczęśliwego wypadku doszło pocisk poleciał bezpośrednio trafiając w tors mężczyzny konkretnie celował w serducho i tam trafił. Bandyta chwycił się za pierś zaniechując ataku a jego miecz wypadł mu z ręki, kiedy jego serce pękło. Rozpędzony jeszcze przeciwnik doszedł do konia krasnoluda opierając się głową o bok wierzchowca umierając przy tym. Kiellon kopnął go a truchło padło na glebę, żeby nie ubrudził tak zacnego wierzchowca.
Następnie krasnolud zeskoczył z konia, żeby walczyć na ziemi pistolety odłożył na swoje miejsce potem dobył młota oraz tarczy w oczekiwaniu na przeciwników, którzy już wiedzieli że z krasnoludem nie ma żartów. 

Pozostaje : 13 żelaznych naboi

5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ork_Bandyta( mają nabite kusze, ale idą z toporami.
1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_wampir(zostawcie go mnie)

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #76 dnia: 21 Sierpień 2016, 13:09:44 »
ÂŚmierć tego pierwszego bandyty była miłosierna, krótka i  bezbolesna. Miłosierna, pzynajmniej dla niego. Nieszczęśliwie dla jego konia, resztki mózgu wpadły na jego pysk, co spowodowało jego zdenerwowanie się. Huk wystrzału pogorszył sprawę, konie bandytów spłoszyły się i uciekły w stronę, z której przyjechały.
Na Kiellona ruszył jeszcze 1 bandyta. Zamachnął się mocno, oburącz od góry swym mieczem.

Na Rey ruszyło dwóch, oboje z mieczami. Zaatakowali na raz, oboje od góry. Celowali w głowę i ramię. Rycerka błyskawicznie dorwała buzdygan w prawą dłoń i tarcze w lewą. Przyjęła cios na tarczę i miecz, po czym kopem wymierzonym w brzuch odepchnęła jednego z przeciwników. Mając dzięki temu wolną broń wykonała zamach i idący za nim cios, celując w żebra zbira. Ten ujrzał to i spróbował wykonać unik, co niestety nie wyszło. Buzdygan pogruchotał mu żebra. Chwilę potem wyprowadziła uderzenie w skroń wroga, które to zabiło wroga, gdyż odłamki czaszki podziurawiły mózg.
Drugi natychmiast zaatakował, szybko i drapieżnie, od góry, lecz ciął jedynie powietrze, gdyż rycerka minęła go w szybkim piruecie. Uderzyła go także w plecy tarczą. Gdy zbir, trzymając się za plecy obrócił się i ciął niezdarnie od boku, chcąc ją trafić w szyję.
Ona zablokowała cios tarczą i pchnęla buzdyganem w brzuch, po czym z mocnego zamachu uderzyła w czubek głowy, kończąc jego życie.

Ku Mohamedowi szło dwóch typów. Jeden z samymi sztyletami, celujący jednym ze sztychów w szyję Kruka. Drugi miał miecz, wykonał mocny zamach,  chcąc ciąć od prawego skosu. Tylko kilka sekund mu zostało na reakcję.

Na Dravena ruszyło dwóch orków. Cięli oboje od boków, chcąc zranić nogi rycerza. Ich topory uderzyły zarówno o młot, jak i tarczę rycerza, który bez problemu zablokował oba ciosy. Wampir podniósł się z ziemi i ruszył na rycerza z mieczem, chcąc go zranić. Jednak Marduke spostrzegł to i wyprowadził kop w brzuch wampira, znowu go przewracając go.  Kopnął orka po prawej w kolano, co na chwile go wyłączyło z potyczki, po czym pchnął młotem w splot słoneczny tego po lewej, wyłączając go na chwilę z walki.  Następnie szybkim machnięciem  młota wymierzonym w nogi powalił drugiego orka i z całej siły uderzył w jego twarz, robiąc z niej miazgę. Wampir i drugi ork zaatakowali. Rycerz odbił cios krwiopijcy tarczą i wykonując piruet zablokował cios orka. Odepchnął go od siebie kopnięciem kolana w brzuch i wymierzył tarczą cios w twarz wąpierza. Ten upadł znów na ziemię, dzięki czemu rycerz mógł skupić się na orku, który uderzył toporem od góry. Rycerz przyjął cios na tarczę i uderzył młotem w kolano orka, a gdy ten się zdekoncentrował, dobił ciosem wymierzonym w twarz. Odrzucił młot. Wampir znowu zaatakował, Draven odpowiadział blokiem tarczy i ciosem pięści pod oko. Szybko schował tarcze i zza pleców dobył Inkwizytora.
Wampir zaatakował, tnąc od góry, na co rycerz odpowiedział sparowaniem i odbiciem miecza wampira na bok. Marduke następnie ciął od dołu, celując w rękę krwiopijcy. Krew gęsto strzeliła, zaś połowa przedramienia wampira spadła na ziemię. Bandyta zaryczał z bólu, po czym upadł od ciosu głowicy rękojeści Inkwizytora. Stracił przytomność.

3x bandyta
0x ork bandyta
0x wampir bandyta
« Ostatnia zmiana: 23 Sierpień 2016, 20:39:07 wysłana przez Marduke Draven »

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #77 dnia: 21 Sierpień 2016, 18:51:57 »
Konie bandytów rozproszyły się pod wypływem wystrzału z dwóch pistoletów trochę szkoda, ale zawsze jakiś chłop na tym zyska a nie zły bandzior to było dość piękne widowisko. Wtedy trzeci z bandytów zaatakował cięciem z dołu go góry.
     Krasnolud już dawno znalazł się na ziemi z tarczą i młotem w rękach, więc z zablokowaniem ataku nie miał problemu miecz uderzył w stal obijając się nieznacznie a przeciwnik cofnął się do tyłu poprawiając swoją pozycję chwilę wyczekiwania i ponowił atak tym razem cięciem z góry na dół. Brodacz ponownie zablokował atak, tylko że tym razem odskoczył do tyłu, po udanym bloku. Bandyta wykorzystał ten fakt i tym razem zaszarżował pchnąć swym mieczem w dzielnego wojownika Zartata, ale dystans wystarczył, żeby uniknąć ataku robiąc obrót i jednocześnie uderzając młotem w plecy. Człowiek padł mdlejąc kiedy jego kręgosłup pękł na odcinku lędźwiowym. Ból był silny, toteż natychmiast pojawił się niedowład nóg. Kiellon wiedział już, że wygrał lecz musiał wykończyć go, więc wolnym krokiem podszedł do jeszcze żyjącego ciała i solidnym uderzeniem z góry na dół zadał śmiertelny cios w potylice bandziora. Czaszka w jej najmiększej części pękła obnażając mózg, który już nie nadawał się do niczego jego resztki pod wpływem pęknięcia znalazły się na trzonku młota oraz na brodzie krasnoluda. Kiellon dwoma ruchami ściągnął pozostałości z zamiarem powrotu już na swojego konia.
W tym czasie jak walczył to mauren powinien sobie poradzić z pozostałą dwójką, więc obejrzał sobie inne widowisko.

 2x bandyta

Offline Marduk Draven

  • Kanclerz Koronny
  • ***
  • Wiadomości: 4926
  • Reputacja: 4731
  • Płeć: Mężczyzna
  • Memento mori.
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #78 dnia: 23 Sierpień 2016, 16:47:35 »
[countdown=MONTH,DAY,YEAR,HOUR,MINUTE][/countdown]Bandyta zabity przez Kiellona był nieruchomy. Cóż, trudno być ruchomym z rozbitą czaszką i połową mózgu na ziemi. Koń Kiellona zarżał nerwowo i mocno zatupał przednią prawą nogą.
Bandyci atakujący Maurena chyba nie byli aż tak głupi, na jakich wyglądali. Widząc śmierć swych kompanów, rzucili na ziemię broń, zaś ręce unieśli w górę. Na ich twarzach pojawił się czysty strach.

Draven mając na oku wampira zaczął przeszukiwać zabitych przez siebie orków. Znajdując po kolei 34 i 21 grzywien. Wrócił do syczącego z bólu wampira.
Rey przyprowadziła pewnie dwóch zbirów, do wampira i Marduke'a. Posłusznie usiedli obok niego.
-Kto was przysłał? - spytał nerwowo rycerz.
Odpowiedzieli milczeniem. Rycerz wyciągnął nagle szablę i wykonał szybki zamach. Krew gęsto strzeliła z szyi bandyta na lewo od krwiopijcy.
Powtórzył pytanie. Wciąż była tylko cisza. Schował szablę i wyjął żelazny sztylet. Poderżnął gardło drugiemu człowiekowi. Popatrzył na wampira. Dotknął srebrnego miecza.
- Nazywa się Frost! Ma na Twoim punkcie obłęd! Porywamy ludzi z Bogdańca by wywabić Cię, a wtedy złapać dla niego! Mamy jaskinie niedaleko Bogdańca! - wykrzyczał bandyta.
-Dziękuję. - powiedział rycerz i schował sztylet. Chwilę potem dobył miecza i szybkim pchnięciem przebił mózg wampira. Schował broń.
-Bierzcie z nich co chcecie i ruszamy. - zarządził.

//Zdobywam łącznie:
55 grzywien.
« Ostatnia zmiana: 28 Sierpień 2016, 23:00:43 wysłana przez Marduke Draven »

Offline Nawaar

  • Lord Elekt
  • ***
  • Wiadomości: 9629
  • Reputacja: 11037
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #79 dnia: 23 Sierpień 2016, 17:33:48 »
Nastała dość groteskowa scena bandyci nagle przestali walki i poddali się bez niczego. Widocznie widzieli przewagę jaką stanowią wyszkoleni rycerze, ale co później się działo zaskoczyło go niezmiernie. Marduke po wypytaniu dlaczego doszło do tego wszystkiego wściekłości zabił dwóch bandziorów a potem wampira. Kiellon nie spodziewał się takiego zachowania po swoim bracie zakonnym był zimny wręcz okrutny, nie tak powinien postępować z bezbronnymi, ale było za późno na jakiekolwiek reakcje poza zdziwieniem. Krasnolud twierdząc, że jest po wszystkim wyczyścił młot z resztek, sprawdził trupy tych, których zabił nabił ponownie swoje pistolety, bo bogowie wiedzą co jeszcze trafią na szlaku, lecz najmniej godnie potraktował wampira. Dlatego najmniej, że zabrał mu jego pancerz dość cenny dla większości z jego rasy. Oczywiście wcześniej przebadał kieszenie, żeby nic się nie wysypało dwójkę zabitych brutalnie bandytów z czystej przezorności sprawdził poszukując jakiś rozkazów albo coś. Następnie wsiadł ponownie na koń mówiąc do Marduke.
- Ma się rozumieć, że idziemy bezpośrednio na tą jaskinie? Zapytał właściwie retorycznie, po czym dodał. - Będzie ciekawie.     
Nic więcej nie powiedział, tylko czekał na rozkaz do wyjazdu.

Zabieram :

Nazwa odzienia: kaptur wampira
Rodzaj: hełm
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wyrobiony z 0,15kg skóry tarlessta. Odbija promienie słoneczne.

Nazwa odzienia: napierśnik wampira
Rodzaj: napierśnik
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wyrobiony z 0,9kg skóry tarlessta. Odbija promienie słoneczne.

Nazwa odzienia: lewa rękawica wampira
Rodzaj: rękawica
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykonana z 0,09kg skóry tarlessta. Odbija promienie słoneczne.

Nazwa odzienia: prawa rękawica wampira
Rodzaj: rękawica
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykonana z 0,09kg skóry tarlessta. Odbija promienie słoneczne.

Nazwa odzienia: spodnie wampira
Rodzaj: spodnie
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykonane z 1,05kg skóry tarlessta. Odbija promienie słoneczne.

Nazwa odzienia: buty wampira
Rodzaj: but
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wyrobiony z 0,6kg skóry tarlessta. Odbija promienie słoneczne.

// Proszę o statystki czyli uszkodzone, zniszczone itp. Oraz czy coś znalazłem przy ciałach.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Kryzys w Bogdańcu
« Odpowiedź #79 dnia: 23 Sierpień 2016, 17:33:48 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything