Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kryzys w Bogdańcu

<< < (12/22) > >>

Nawaar:
- W sumie racja sami się pokażą. Dodał po wyjaśnieniu maurena, ale potem popił sobie ponownie wódki jakoś nikt poza nim nie raczył się trunkiem a to nie dobrze zwłaszcza w taką porę i towarzyskim klimacie. Kiellon czekał pijąc coraz więcej na przygotowanie kąpieli, która będzie kojąca dla jego kości.

Marduk Draven:
Marduke wysłuchał obu sugestii, pomyślał nad każdą z nich, pod każdym, możliwym kątem. Wersja którą przedstawił mauren była jednak lepsza. Miała jakikolwiek sens.
-Moh ma rację. -powiedział w końcu. Zawołał karczmarza i poprosił o popielniczkę. Gospodarz tak uczynił.
Rycerz strzepał popiół do przeznaczonego na to naczynia.

Dziewki, najpewniej służebne niosły wiadra z wodą na górę, w sumie kilka. Dla pary oraz krasnoluda, gdyż kruk nie wyraził chęci. Gdy dziewki skończyły swą powinność, rycerz przyciągnął się.
-Miłego wieczoru. - powiedział i poszedł na piętro.
- Zaraz dołączę. - zapewniła go.

//Jest godzina 22.

Mohamed Khaled:
Podrapał się po kilku dniowym zaroście i uśmiechnął się. Wziął kubek, nalał wódki i zaczął pić. Kilka potężnych łyków i dno było puste.
Myślał.
Co by tu teraz robić? Nie poprosił o kąpiel, bo przed spotkaniem był już wykąpany i odświeżony. A teraz i tak by nie spał. Æwiczenia? A może coś innego...?
Rozejrzał się za ciekawymi personami w karczmie. Szukał zwłaszcza jakiś samotnych, opuszczonych, młodych dam.

Marduk Draven:
Jakby na złość Maurenowi, nie było żadnych samotnych dam.  Prawdę mówiąc zostali sami. No po za karczmarzem. Większość gości albo poszła spać na piętro, albo wyszła. Z uwagi na późną godzinę.
Po Kiellonowym piciu zostało mniej niż połowa dzbanu wódki. Z obu dzików zostały resztki. Karczmarz po cichu liczył pieniądze z dnia dzisiejszego.
- Marduke zapomniał spytać, czy Moh jedziesz z nami do Bogdańca w Rudar? Ludzie tam giną. - zapytała i przedstawiła sprawę. Bawiąc się sztyletem czekała na odpowiedź.

Marduke z kolei już się umył. Jego zbroja była ułożona skrzętnie na półce. On sam stał w dolnych partiach zbroi i koszuli przed oknem. Przyglądał się nocnemu niebu i myślał.
Czy na pewno ją kochał? Czy nie była to tylko refleksja, odbicie jej uczuć? Zartat jeden tylko wiedział. Tylko czemu się nie dzielił tą wiedzą?

Nawaar:
Właśnie Marduke nie wspomniał o tak istotnej rzeczy jak mógł o tym zapomnieć? Krasnolud nie chciał poruszać tego tematu na trakcie liczył, że zrobi to człowiek, jednakże rycerka się wygadała, lecz cóż poradzić przyszła pora wtajemniczyć czarnucha. - Właśnie zdziwiłem się, że Marduke nie wspomniał o tym. Jak powiedziała moja przedmówczyni jedziemy do Bogdańca w gminie Rudar. Mamy się dowiedzieć co się dzieje z ludźmi zainteresowany? Spytał rozglądając się po pustej już karczmie pora była późna do tego hemis. Kiellon po uzyskaniu odpowiedzi postanowił udać się do pokoju, ale do czego czasu popijał wódę, której nie zostało zbyt wiele.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej