Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kryzys w Bogdańcu

<< < (9/22) > >>

Nawaar:
Stajenny okazał się typowym chłopem bez manier bardzo przypominał krasnoludów! Kiellon nie przejmował się tym nietypowym widowiskiem i ruszył za towarzyszami do wnętrza karczmy od strony stajni doprawdy dziwne połączenie takie nietypowe, ale nie zamierzał na ten temat dyskutować szkoda czasu na takie pierdoły. Brodacz gdy tylko drzwi zostały otwarte poczuł to miłe ciepełko, nie żeby było mu zimno po prostu taka mała odskocznia do powiewu świeżego mroźnego powietrza do tego zapachy jakie się wydobywały od razu wiedział, że się tutaj napije oraz naje, jednakże jak nie mięli problemu na trakcie to w miejscowości musiało ich zaskoczyć banda rzezimieszków w postaci bandziorów. Krasnolud wiedział, że to dobrze się nie zakończy dla bandytów zwłaszcza dla tego z bronią palną grożącemu karczmarzowi a towarzysze chcieli jedynie miło spędzić czas na rozmowach.
    Kiellon słuchając rady Marduka natychmiast dobył pistoletu "Odkupienie", żeby bandyta na tamtym świecie odkupił swe grzechy. Kransolud bez słów szybko wymierzył, bo miał do tego wspaniałe predyspozycje od urodzenia i nacisnął na spust nim nerwowy szef bandy nie zdążył zareagować odpowiednio czyli zabić karczmarza swoim strzałem. ÂŻelazny nabój przeleciał przez pomieszczenie bez większych problemów, gdyż przeciwnik nie był oddalony bardziej niż te 15 metrów trafiając bezbłędnie w skroń człowieczyny. Pocisk wkręcił się w czaszkę bandyty posyłając go do krainy Rashera kiedy z jego mózgu pozostała papka nie nadająca się już do funkcjonowania. Przeciwnik padł na deski karczmy upuszczając pistolet.
Teraz karczmarz będzie miał dług u wędrowców za ocalenie życia, ale na tym nie był koniec, ponieważ bandyci bez przywódcy pewnie rzucą się na obrońców pozostawiając bezbronnych co właściwie o to chodziło krasnoludowi, który po strzale dobył kolejnego pistoletu oraz tarczy świeżo nabytej a jednocześnie dał znak dla reszty paczki, żeby zaczęli swoje tańce śmierci.

Pozostaje 15 żelaznych naboi

 7x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta w różnych miejscach sali.
0x
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_podżegacz

Marduk Draven:
Jakaś kobieta piskliwie krzyknęła ze strachu. Dziecko płakało, karczmarz schował się za szynkwasem trochę ze strachu, trochę przed odłamkami mózgu i czaszki postrzelonego zbira. Bandyci rzucili się na nich. Ze schodów zbiegło trzech kolejnych.

Rey ruszyła, jakby wystrzeł był znakiem. Znakiem do ataku. Skupiła się na chwili obecnej. Nawet nie wiadomo kiedy w jej dłoni znalazł się buzdygan.
Pierwszy bandyta zaatakował tnąc poziomo mieczem, celując w jej szyję. Nawet nie zauważył, gdy rycerka minęła go w piruecie i znalazła za nim. Zaatakował ją drugi, sztyletem. Zdystansowała go kopniakiem w brzuch, po czym z obrotu uderzyła w skroń tego którego minęła. Padł martwy na ziemię.  Drugi znów natarł, lecz ona go minęła i zadała pionowy cios w tył głowy. Zbir był martwy nim padł na ziemię.

-Kiellon, bierz tych na schodach, Moh ze mną! - rozkazał Marduke, ruszając do walki.
Błyskawicznie dobył szabli. Pierwsza walka ÂŻniwiarza. Bandyta zaatakował oburącz z góry, lecz Draven sparował cios, wybijając broń z ręki wroga. Nim bezbronny bandyta mógł zareagować, rycerz przebił go swą bronią, z impetem tak dużym, że przybił go do ściany.
Chwilę potem zaatakował kolejny zbir. Draven dobył młota. Bandyta ciął mieczem od prawego skosu, z kolei rycerz zbił młotem miecz przeciwnika z trajektori i szybko dobytym sztyletem z żelaza zaatakował w bok szyi wroga. Zbir nawet nie miał czasu na reakcję. W momencie gdy sztylet wbił się w szyję, on puścił miecz i złapał się w miejscu przebicia. Próbował zatrzymać krew, a tak próbując padł na stół.
Kolejny już zaatakował, tnąc mieczem od góry, mocno, zamaszyście. Rycerz uniknął cięcia, odskakując na bok, tuż po tym zdzielił wroga młotem po brzuchu, a gdy ten stracił oddech i koncentrację, na jego głowę spadł cios młota wymierzony od góry, miażdżąc ją.

5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta dwóch idzie na Moha, trzech jest na schodach,  jeden za drugim, bo schody są wąskie.

Mohamed Khaled:
//Z racji, iż jesteśmy w karczmie, nie musimy się martwić o jakieś kary minusujące nasze finishery... Więc mogę się rozpisać :D

 
Dwóch... To było zdecydowanie zbyt mało, by go pokonać. Mogli go zranić, ale nie zabić. Walczył już z większą ilością przeciwników i wygrywał tą walkę. Z oporem, zmęczeniem, ale wygrywał.
Jego oczy zapłonęły podejrzanym blaskiem. A'abiel przejmował powoli kontrolę nad ciałem czarnoskórego. Nie opierał się nawet. Wiedział, że to tylko posłuży mu w walce. Demon bym swoistą bronią. Albo to on był bronią demona. Czy jakoś tak.
Katana zalśniła złowrogo w blasku pochodni. Wysunęła się w oka mgnieniu z pochwy na plecach i była gotowa do zadania śmiertelnego ciosu.
Nadbiegło ich dwóch. Obaj obnażeni w swoje ostrza. Zaatakowali.
Katana zablokowała cios jednego, drugi jednak Kruk musiał uniknąć poprzez schył. Wykorzystał to i kopnął jednego w brzuch, by odtrącić go od miejsca walki. W tym czasie, gdy tamten leciał w tył, Khaled obrócił się na piętach i natarł na przeciwnika. Postanowił skantować uderzenie. Zaatakował od góry i gdy przeciwnik wystawił tam ostrze, by obronić się przed śmiercią, Mohamed wysunął ukryte ostrze z karwasza i wbił je w klatkę bandyty. Wydobył się krótki charkot i na ziemię padł kolejny trup.

Odskoczył w miarę możliwości i przygotował Ciernia na kolejną walkę. Gdy nadbiegł ten drugi, ostrze przecięło powietrze ze świstem. Nim bandzior zdążył się zorientować, jego głowa była rozpłatana na dwie części.

3x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta

Nawaar:
Krasnolud posłuchał przełożonego i ruszył na trójkę bandytów stojących na schodach dość nie typowo, ale jakoś nie chciał zagłębiać się w ich logikę po prostu miał znacznie łatwiej ich pokonać.
    Kiellon schowany za tarczą i pistoletem w dłoni ruszył do schodów tam natychmiast dostrzegł trzech ludzi gotowych go zabić, ale na ich nieszczęście brodacz wymierzył szybko w tego pierwszego i nacisnął na spust. Broń wystrzeliła robiąc mały hałas a potem kłąb dymu wypuszczając śmiercionośny pocisk w stronę bandziora najbliżej jego niestety ten zdążył się uchylić i zamiast niego oberwał kolega stojący nieco wyżej bezpośrednio w szyję. Doprawdy paskudny to był cios. Człowiek natychmiast zbladł łapczywie łapiąc dłonią swoją szyję, przez którą zaczęła spływać posoka, ale coby teraz nie robił to się nie uratuje facet padł jak długi mając dziurę w szyi na swojego kompana rzucając mu się na plecy dając spory zapas czasu Kiellonowi.
    Rycerz następnie wyrzucił pistolet i zabrał się do używania młota oraz tarczy. Młot światła przejdzie swoją próbę jak teraz krasnolud. Bandyta, który stał najwyżej wyskoczył ponad swoich koleżków ze sztyletami w dłoni wbijając się w tarczę brodacza zgrzyt metalu o metal dawał piękny dźwięk. Brodacz podczas tego ataku odsunął się trochę a jednocześnie wsadził dłoń w pętelkę młota i zaczął nim wymachiwać kręcąc nim człowiek w tym czasie ponowił atak chcąc ciąć z góry na ramię brodacza ten cios oczywiście został zablokowany wręcz instynktownie. Kiellon wiedział co robi i dał tymczasową przewagę bandycie klękając na jedno kolano pod wpływem siły przeciwnika natychmiast to wykorzystał uderzając młotem w jego stopę. Kości stopy pękły pod wpływem tego ataku a sam przeciwnik skupił się na bólu zaprzestając kontratakować, co brodacz ponownie wykorzystał szybko wstając i rzucając się na rannego ponownie wymachując młoteczkiem trafiając tym razem w głowę przeciwnika. Czaszka chrupnęła charakterystycznie a potem twarz człowieka zalała się krwią obnażając mózg w tym czasie nie było już szans na ratunek, bo jeden z najważniejszych organów wypływał w swoim tempie mając rozgniecione czoło człowiek upadł na kolana po czym wyłożył się jak długi.
    Wtedy też zaatakował ostatni z trójki bandytów, który chciał pchnąć mieczem w stronę korpusu rycerza, ale krasnolud zrobił obrót i uderzył go tarczą w plecy dając nauczkę. Przeciwnik złapał się za bolący fragment pleców, ale ponowił cięcia tym razem starał się uderzyć na głowę krasnoluda oczywiście atak spalił, gdyż został zablokowany tak parę sekund stali w zwarciu dopóki człowiek nie zamierzał sięgnąć po sztylet brodacz widząc co się święci osunął się dając mieczowi się ześlizgnąć a sam Kiellon ruszył do przodu zahaczając obuchem młota o kolano mężczyzny znów było słychać pęknięcie kości oraz zwalenie się ciała na podłogę karczmy. Bandyta odruchowo wypuścił wszelakie bronie i wystarczyło jedynie go dobić, więc tak uczynił bo darcie rannego było nie do zniesienia. Najlepszym wyjściem jakie miał to uderzenie w łeb choć przy małym zasięgu broni nie miał łatwo, lecz przeciwnik nie miał najmniejszych szans. Krasnolud zadał dwa porządne ataki na płat czołowy wgniatając twarz nieszczęśnika do środka darcie ustało a śmierć została zadana gdyż kości czaszki spenetrowały mózg.
Tak właśnie zakończył swój bój rycerz Bractwa ÂŚwitu! Teraz należało pozbierać swoje zabawki i je ponownie naładować ciała zamierzał sprawdzić za chwilę.       

0x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta

Marduk Draven:
- Oj lelum! Oj reta reta!- zawołała jakaś kobieta. Dziecko dalej płakało, choć matka starała się je uspokoić. Karczmarz wychylił się zza szynkwasu przerażony. Trupy stoczyły się ze schodów. Ten dźgnięty przez Dravena zbir dopiero teraz zdechł. Zapaskudził cały stół, nim z niego spadł. Jednym słowem, wojownicy zostawili burdel. Lecz ludzie wiwatowali.
Draven wyjął z trupa szable. Trup padł. Przeszukał go. Znalazł 10 grzywien i paczkę tytoniu oraz zapałek. Podszedł do drugiego którego ubił. Znalazł 30 grzywien. A przy trzecim grzywien 15.
- Dzienki wam, pany!
-Jadła i noclegu szukamy. - oznajmił lider grupy. Sięgnął do mieszka.
-  Panie! Nie sięgajcie po pieniądze. Za darmo ino wszystko!

Rey trzymała się z boku. Czekała, aż będzie mogła spędzić czas z Mardukiem. Wpierw należało jednak zjeść, była tak samo głodna, co spragniona czułości i bliskości. Na razie zadowoliła się wyobraźnią.

//Zdobywam łącznie:
55 grzywien

Nazwa: Paczka tytoniu
Opis: Paczka zawiera 14 skrętów miodowych

Nazwa: Paczka zapałek
Opis: Zawiera 31 zapałek, przydatna dla palaczy.

105g + 55g = 160g

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej