Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kryzys w Bogdańcu

<< < (7/22) > >>

Mohamed Khaled:
- No nie burmusz się tak, Kiellonku. Ty masz włochatą dupę, ja czarną? Co to za różnica? - zaśmiał się szczerze. - Chce im dać chwilę na rozmowę i w tym czasie załatwić z Tobą pewne interesy...
- Proponuje Ci pakt pomiędzy naszymi włościami. Pomiędzy nami. Taki.. Sojusz. W razie jakiejkolwiek wojny, niebezpieczeństwa, będziemy ratować sobie nasze tyłki... Będziesz miał jakiś problem? Wyślę swoich rycerzy. Będę ja miał jakiś, ty wyślesz swoich. Co ty na to? - wyciągnął w jego kierunku rękę.

Marduk Draven:
I w końcu byli sami. Konie zbliżyły się, dzięki czemu rycerz i rycerka mogli rozmawiać. Wszak mieli o czym, oj mieli. Uśmiechnęła się szeroko, a on chwilę milczał, szukał słów.
- Rey...- zaczął nie pewnie. Wziął głęboki oddech. -Chcę byś wiedziała, że to w mojej kwaterze, nie było dla mnie tylko na 1 raz. Na tym nie chcę kończyć. - kontynuował, śmielej. Czuł to, czego dawno nie czuł. Ciepło. Ciepło mimo chłodu. -Ja...- zaczął nowe zdanie.
- Wiem. - dokończyła. Uprzedziła. Oparła się ręką o rękojeść jego szabli. Pocałowała go. Lekko, bardziej nie mogła, gdyż jechali. Spędzili tak chwilę, po czym dołączyli do kruka i krasnoluda.

W kilka chwil potem zajechali do bram miasta.


--- Cytuj ---Otoczone brzozowymi lasami, małe miasteczko o tysięcznej liczbie mieszkańców, będące stolicą gminy która zawdzięcza swoją nazwę owej mieścinie, jest miejscem, w którym zatrzymują się kupcy, zmierzający do Bractwa ÂŚwitu i dalej do miasta Raschet. Swój lekki wzrost gospodarczy zawdzięcza nie tylko przejeżdżającym przezeń kupcom i rynkowi, odbywającym się dwa razy w tygodniu, ale również dzięki okolicznemu dracońskiemu chramowi, do które zjeżdżają archeologowie, uczeni, magowie, a także różnej maści awanturnicy, liczący na szybki zarobek.[qoute]


--- Koniec cytatu ---

Nawaar:
- Doprawdy, o to tyle szumu? Zapytał retorycznie uśmiechając się jednocześnie zapominając o tej zniewadze. Następnie wsłuchał się bardziej w propozycje, ale ta była dość rozsądna gdyby nie fakt, że ziemie są oddalone o spore kilometry nim wojsko ruszy to będzie kaplica! - Zdajesz sobie sprawę, że w razie konfliktu nie zdążymy sobie pomóc? Pomyśl jak z północy moje wojska mają dojść skoro do Ciebie jest taki kawałek i to samo tyczy się w drugą stronę. Do tego przesył informacji praktycznie niemożliwy, ale nie mówię nie przegadajmy to w jakiś normalnych warunkach w karczmie na przykład albo zbierzmy kilku szlachciców i stworzymy koalicję? Zaproponował ściskając marunenowi dłoń, żeby nie czuł się odtrącony, bo oferta choć szalona warta była świeczki! Tak czy siak Kiellon popędził konia, kiedy zbliżyła się do nich para kochanków na wjeździe do miasta zwolnił nieco, by nie wpaść na nikogo.

Mohamed Khaled:
- O, Marduke. Bo zapomniałem z Tobą też o jeden waznej sprawie pogadać... Szukam... Sojuszu. Co ty na to? W razie niebezpieczeństwa wspieramy się tym, co mamy. Więcej szczegółów opowiem za jakiś czas. Zamierzam zrobić zjazd szlachty. Albo raczej.. Przyjaciół.

Marduk Draven:
Rycerz po chwili otrząsnął się z euforii. Przyswoił sobie słowa maurena.
-Dobry pomysł. Byle by Król nie wziął tego jako jakąś koalicję przeciw niemu. - odrzekł w końcu. Zwolnił klacze. Rry także, wszak wjechali do miasta. Miasteczka w sumie. Mała gmina, małe miasta.
-O ile odległość Gear i Rudar Ci nie przeszkadzają. - mijali przechodniów na ulicach. Wjechali na kilka chwil przed zamknięciem bram na noc. Dobrze by było znaleźć oberżę. Wszak musieli gdzieś przenocować.
- Ta się wydaje dobra. Nawet ma stajnie. - powiedziała Rey, wskazując na budynek karczmy. ÂŚnieg zasypał szyld.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej