Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gruzy Mrocznego

<< < (15/20) > >>

Elrond Ñoldor:
Szok i przerażenie nie było niczym dobrym. Nie wspominając o bliższym spotkaniu ze ścianą. Jego rozdygotane ciało było słabsze, a umysł otępiały i niezdolny do wykrzesania potężniejszych zaklęć. Ponadto znał za mało różnych czarów. Teraz przydałaby mu się szkoła ognia. Musiał jednak wysilić się i wymyślić coś co uratuje mu w tej chwili życie. Zjawy były bytami astralnymi, ale szpony, którymi zamierzały atakowały musiały być materialne. Zaczerpnął energię magiczną ze swojej duszy. Tyle ile mógł. Nie potrzebował jednak wiele gdyż zaklęcie miało być proste. Ale bardzo przydatne.
- Aneshar izilishash! - krzyknął podnosząc energicznie dłoń z dołu ku górze. Pomiędzy nim a zjawami, z kamiennej posadzki wystrzeliła kamienna ściana. Elrond siłą woli kształtował ją w taki sposób, by stworzyła półkole, jednocześnie przylegając końcami do przeciwległej ściany i tamując drogę reszcie nieumarłym potworom.

(rysunek poglądowy)

[member=1]Isentor[/member]

Narrator:
Utworzony mur zatrzymał napór nieumarłych, którzy utknęli wpadając na siebie w zablokowanym przejściu. Dwie zjawy bez problemu pokonały przeszkodę. Szybko dobrały się do maga, pierwsza jednym sprawnym cięciem rozcięła szyjne arterie Elronda, krew trysnęła po ścianie. Druga zaczęła drapać w okolicach klatki piersiowej rozszarpując szatę, zadając przy tym kilkanaście ran ciętych.


http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zjawa x2
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Zombie x14
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Ghul x10

Elrond Ñoldor:
Elrond dał za wygraną. Przeliczył się paskudnie. Nie miał szans wygrać tego starcia, a na pewno nie teraz. W jego umyśle był już bezpieczny wóz i Rodred. Ostatkiem sił skupił się na miejscu postoju. Uciekł przeciwnikom poprzez teleportacje. Nie miał sił krzyczeć by zawołać Rodreda. Jedną rękę przyłożył do szyi, drugą do rany na klatce. Chciał odsapnąć. Zebrać moc magiczną i zacząć się regenerować.

Rodred:
Wyłoniłem się zza głazu akurat wracając po przechadzce po ruinach. Widząc krwawiącego Elronda zmartwiłem się i niespiesznie podszedłem. Widząc, że jest ciężko ranny zapytałem.
- Potrzebujesz pomocy?  Wszakże kula w brzuchu mu nie przeszkadzała walczyć więc może rozszarpane gardło też...

Elrond Ñoldor:
Wzruszył tylko ramionami. W sumie Rodred mógłby pomóc, ale gdyby miał w swoim ekwipunku jakieś dobre mikstury lecznicze. Ale jak zauważył, ani on sam, ani jego towarzysz takowych nie posiadali. Arcymagowi pozostało więc uleczyć się na własną rękę. Wskazał jeszcze głową na ruiny i wybełkotał coś o zjawach. Wolał by Rodred był przygotowany.
Co ciekawe baron właśnie zdał sobie sprawę, że rany jakie odniósł mógł wyleczyć w dosłownie dziesięć sekund. Tylko dla zjawy dziesięć sekund wystarczyło by, by odrąbać mu głowę. Wolał nie ryzykować. Koniec końców energia magiczna wypełniła jego ciało, odnalazła głębokie rany i w chwilę zatamowała krwawienie. Na oczach Rodreda potężna szrama zrosła się momentalnie, tak samo rany na klatce piersiowej. Nowa krew popłynęła w żyłach. Elrond odchrząknął.
- Dwie zjawy i od groma zombiaków i ghuli. Naliczyłem ich dwa tuziny, ale to nie były wszystkie. To było tylko w jednej komnacie. Wydaje mi się, że ktoś wypełnił umyślnie całe ruiny tym ścierwem, by nikomu nie przyszło do głowy by szukać jakiś ciekawych skarbów. Podejrzewam Mortis. Sam w pojedynkę mam pewien problem by to wyrżnąć. Co zauważyłeś zapewne - Elrond wyglądał jak po spotkaniu z wyjątkowo nieobeznanym w kulturze jedzenie Wampirem.
- Coś znalazłeś?

Umiejętność: Odnawianie

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej