Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gruzy Mrocznego
Rodred:
Nazwa wyprawy: Gruzy Mrocznego
Prowadzący wyprawę: Narrator, Rodred, Elrond
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Bycie członkiem byłego Mrocznego Paktu
Uczestnicy wyprawy: Rodred, Elrond.
[member=1]Isentor[/member] [member=642]Elrond Ñoldor[/member]
Zaraz po wyjściu od króla, Rodred i Elrond po którtkim przygotowaniu i zebraniu potrzebnych rzeczy udali się na wyprawę w kierunku Mrocznego Paktu.
Jako, że sam wiele nie miałem do zabierania, stoję czekając pod drzwiami Elronda aż i on będzie gotowy.
Elrond Ñoldor:
Arcymag wyszedł w momencie, gdy Mirabel podjeżdżała pod dwór nowym zakupem Elronda. Dorożką zaprzęgniętą w Bucefała, któremu najwyraźniej nie podobał się fakt zniżenia do poziomu zwykłej szkapy pociągowej. Raz po raz machał grzywą i obracał się w kierunku właściciela z wyraźnym wyrzutem.
- Nie wiem ile nam tam zejdzie. Mam nadzieję, że nie przehemisujemy tam całego hemis. Rakbar, ładuj się - powiedział, a sam odebrał wodze od maurenki i usadowił się na wygodnym siedzisku obitym w czarną skórą. Dorożka pachniała jeszcze warsztatem.
Rodred:
Ostentacyjnie rozejrzałem się szukając Rakbara po czym wsiadłem na wóz.
- Już się bałem, że będziemy musieli iść taki kawał drogi. Uśmiechnąłem się rozkładając się na wozie.
- Wygodne je robią. Powiedziałem, gdy już ruszaliśmy. - O nawet nie trzęsie tak jak się spodziewałem. Po chwili zapytałem. - A nie ma przypadkiem takiej możliwości żeby w kilku się teleportować? Albo z jakimś liczniejszym sprzętem? To by było całkiem przydatne. Tylko wyobraź sobie elitarny oddział teleportujący się między wrogich łuczników z magiem na czele.
Elrond Ñoldor:
- Powiedziałem Rakbar. Ciekawe - powiedział i śmignął lejcami po grzbiecie konia. Ruszyli żwawo brukowanymi uliczkami Valfden, kierując się do południowo-zachodniej, z której szedł główny trakt na południow -zachodnie ziemie Valfden. To tam była ogromna dżungla, a w jej sercu Mroczny Pakt.
- Kiedyś teleportowaliśmy pewnego śmiałka, którego imienia już nie pamiętam, razem z bombą na meteoryt który zniszczył pół naszego kontynentu. Do takich przedsięwzięć trzeba mieć dodatkowe źródła energii magicznej na przykład kryształy. Sam czarodziej jest w stanie co najwyżej teleportować samego siebie.
Rodred:
Uniosłem brwi na historię o śmiałku-samobójcy wysadzającym meteor...
Kryształy.. kiedyś już coś o nich słyszałem.
- Opowiedziałbyś mi coś więcej o tych kryształach? Sam jakoś nie miałem okazji, żeby się z tym zapoznać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej