Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Gruzy Mrocznego
Rodred:
Lekko drgnąłem gdy odezwał się za moimi plecami.
- No wiesz? Tak mnie tu zostawiłeś? Z tym szalonym potworem? Popatrzyłem na konia, który w końcu się uspokoił. - Fajnie by było zebrać ich sprzęt, ale lepiej się stąd zbierajmy. Nie wiadomo, kiedy pojawią się następne. Już chyba całkiem nie wiele brakowało do ruin.
Elrond Ñoldor:
- To prawda. Wio! - powiedział i popędził konia. Bucefał ruszył galopem, a podróżnik podskakiwali na dorożce trzymając się się czegokolwiek, by tylko nie spaść.
Dżungla może i była ładna, ale tak samo niebezpieczna. Drzewa i krzaki zlewały się w jedno, dlatego podróżni skierowali wzrok tylko na tym co było przed nimi. Czasami stare drzewa zwalały się na drogę, a głupio by było rozbić się w takim miejscu.
Elronda szczerze ucieszyło, że nie czuł już tego zdezorientowania. Drogę którą już tyle razy pokonywał znał wprawdzie na pamięć, ale ostatnie wydarzenia go blokowały. Tym razem nawet jego wierzchowiec szedł równo do celu. Arcymagowi zdawało się, że zaraz, za kolejnym zakrętem zobaczą to, co opisywał Hope.
Rodred:
I rzeczywiście wyjechaliśmy zza zakrętu i zobaczyliśmy skąpane w blasku księżyca ruiny Paktu.
//Jakiś dokładniejszy opis zostawiam tobie. :P [member=1]Isentor[/member]
Narrator:
Bujna roślinność porastająca ruiny rozrosła się po murach nie będąc zabijana przez strażnika bram - Charona. Ruiny wieży na pierwszy rzut oka wyglądały tak, jak po ataku demonów sprzed kilku lat. Dopiero, kiedy podeszliście do korytarza ciągnącego się w głąb budowli zastaliście jedynie gruz.
Parter, gdzie niegdyś znajdowały się bramy paktu został zasypany przez gruzy, wiele ton kamieni, które spadły z pierwszego piętra wieży.
Rodred:
- To tutaj się rozdzielimy. Teleportuj się na dół, a ja spróbuje przeszukać trochę te ruiny. Może znajdę coś ciekawego. Powiedziałem do towarzysza, rozprostowując nogi. Skierowałem się w stronę gruzów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej