Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gruzy Mrocznego

<< < (8/20) > >>

Elrond Ñoldor:
- Podczas teleportacji magia przenosi każdą cząstkę ciebie w inne miejsce. Pojawiasz się w całkiem nowym miejscu, a mózg potrzebuje czasu by przystosować się do nowego otoczenia. Zaczynają działać na Ciebie inne bodźce. Inna temperatura, nasłonecznienie, hałas, zapach. Przez tą chwilę twój mózg jest tak jak powiedziałeś "oszołomiony", samo skoncentrowanie się na czymkolwiek jak prawie że niemożliwe.  Teleportując się za kogoś miałbyś po prostu zbyt mało czasu, by zadać mu cios. Osoba zorientowała by się, że za nim stoi i to ty byłbyś wówczas podatny na atak.
- Kto wie, cały czas się rozwijamy. Może jakiemuś mistrzowi uda się pokonać ograniczenia ciała i będzie wstanie podejmować akcje od razu po pojawieniu się w nowym miejscu. Może gdyby tak najpierw teleportować do siebie otoczkę miejsca w które chcemy się teleportować, pozwolić zmysłom do przystosowania się i teleportować się tam skąd ową otoczkę pobraliśmy? Ostatni poziom tej teleportacji którą znam i który pozwala na teleportacje w miejsca których nie widzimy polega właśnie na połączeniu mentalnym się z miejscem w które chcemy się przenieść. Może gdyby to wzmocnić...

Rodred:
- A może teleportacja, na krótki dystans umożliwiła by teleportacje w większych kawałkach? Chwile się zastanowiłem. Już w mojej głowie rodził się następny pomysł. - A gdyby założyć, że szkolący się mag jest już liszem? Np opanowałby dobrowolne wyjście duchem z ciała i jakby fizycznie przesunął się te kilka metrów, a w tamto miejsce teleportował swoje ciało i z powrotem do niego wszedł?  Chyba trochę zamieszałem  - Zresztą w teleportacji na kilka metrów różne zapachy itd raczej nie miały by większego znaczenia. Przecież były by praktycznie takie same.

Elrond Ñoldor:
- ÂŻyczę Ci byś dokończył kiedyś szkolenie i zgłębił wyższe tajniki teleportacji również praktycznie. Teoria jest ważna, ale pozwala nam snuć tylko domysły, które często nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Potrafisz się teleportować w miejsca które widzisz. Na pewno robiłeś to nie raz i nie dwa. Sam wiesz jak reaguje twoje ciało. Wiem jak reaguje moje. Nie ma mowy o rzuceniu jakiegokolwiek czaru przez kilka chwil. Przeniesienie wykorzystuje wszystkie pokłady energii jakie mamy. Jak na razie niezależnie od tego czy jest się adeptem czy arcymagiem. Nie jesteśmy w stanie tego skontrolować. Cieszmy się z tego chociaż, że pojawiamy się w jednym kawałku - krzywo się uśmiechnął. Oczami wyobraźni zobaczył połowę maga, którego lewa strona teleportowała się bez problemu, w przeciwieństwie do prawej.
Tymczasem dorożka zdążyła wjechać już do dżungli. Becefał zwolnił, a Elrond go nie popędzał. Musieli zachować szczególną ostrożność. Potwory które tu mieszkały były znacznie gorsze.
Elrond skoncentrował się i wystawił przed siebie dłoń:
-Elisash! - energia magiczna zmaterializowała się nad jego dłonią w postaci kuli światła. Arcymag telekinezą umieścił ją tuż za nimi po prawej.
- Elisash! - nad jego dłonią zmaterializowała się kolejna kula, którą umieścił tuż za nimi.
- Elisash! - trzecia i ostatnia kula została umieszczona po lewej stronie.
- ÂŚwiatło odstrasza nocne zwierzęta.

Rodred:
- Puki jest dzień, i trzymamy się szlaku to powinniśmy być bezpieczni? Mam nadzieję, że będę miał w ogóle szansę na kontynuowanie szkolenia. Ty sam kiedyś próbowałeś prowadzić jakieś badania nad magią?  Dżungla nie wyglądała zbyt przyjaźnie, jednak gęsta roślinność podniosła temperaturę to przyjemniejszej wartości.

Elrond Ñoldor:
Elrond popatrzał w niebo usiane gwiazdami.
- Dzień? Ee... Na głównym trakcie powinno być w miarę bezpiecznie. Chyba że znajdziemy się na przecięciu terenów łowieckich. Wówczas trzeba uważać. No i nie będziemy się przecież zapuszczać w naprawdę trudno dostępne matecz... - przerwał w pół słowie. W krzakach po prawej nagle coś głośno zaszeleściło. Stukot ciężkich kopyt cichł w miarę jak coś oddalało się od drogi.
- ... ników - dokończył.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej