Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Gruzy Mrocznego

<< < (9/20) > >>

Rodred:
- Już chyba niedaleko.  Stwierdziłem.
- Powinno się udać dojechać bez problemu. Choć i tak w nocy raczej się nie będziemy zapuszczać do ruin.  Poprawiłem się na siedzisku i upewniłem, że buława jest na swoim miejscu.

Elrond Ñoldor:
- W nocy się śpi. A ja zgłodniałem - powiedział i podał na chwile lejce Rodredowi. Sam odwrócił się i wyciągnął  ze schowka bajdę chleba, wino i ser. Jako, że nie widział aktualnie większego sensu w stawaniu, rozpalaniu ogniska i posilaniu się w warunkach które w jakimś stopniu przypominały by te obozowe, ułamał sobie połowę bochna i sera i zaczął jeść. Najedzone i zdrowe ciało, to silny i zdrowy umysł.

Rodred:
Chwyciłem niepewnie lejce i wpatrzyłem się w konia. Na szczęście ten wiedział co robi i nie musiałem nimi nawet ruszać. Szedł po ścieżce jak po sznurku. Nagle z mroku przed nami wyłoniła się postać stojąc na środku drogi. Nie dało się jednak dostrzec jej twarzy. Koń stanął. Szturchnąłem towarzysza, który uniósł głowę i zobaczył, że za nami z krzaków wyszły jeszcze trzy postacie. Sam nie będąc pewnym co robić wyciągnąłem buławę.

Elrond Ñoldor:
- Pojebało was Panowie? Ludzi tak straszyć? - burknął Elrond pakując jedzenie z powrotem do kufra. Szkoda by było, gdyby wylądowało w bagnie. Energia magiczna wypłynęła z jego duszy, gdy koncentrował się mimowolnie. Po tylu latach było to automatyczne w niebezpiecznych sytuacjach. Jak oddychanie. Wraz z przypływem adrenaliny jego umysł się wyostrzał, koncentrował, a energia magiczna czekała na materializacje. Jako że wiedział co można spotkać często w tych lasach ostrożnie wyciągnął sztylet.
- Radzę wam odejść...

Rodred:
Wampiry rzuciły się na ciebie bez ostrzeżenia, z przeraźliwym piskiem zdającym się świdrować głowę aż do mózgu. Musiały szybko cię ocenić jako większe zagrożenie. Trzy z tyłu rzuciły się zdawało by się bezładnie prosto na ciebie. Ten z przodu uciekł gdzieś w bok podchodząc do wozu i znikając nam z oczu. Udało mi się prędko zebrać. Jedną ręką wyciągnąłem srebrną buławę, a drugą wyciągnąłem w kierunku pierwszego nadlatującego wampira. Szybko odepchnąłem go telekinezą i przygotowałem się na pozostałe dwa lecące w naszą stronę.

4x Wampir kłusownik

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej