Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rasher swe dziatki pozna - Epikur
Κεαηυ:
Wsłuchując się w gadaninę mężczyzny, a raczej udając, że słucha, Epikuł był umysłem daleko od tego miejsca. Rozmyślał o przeszłości, gdy nagle wydało mu się, iż coś usłyszał, bez wahania to zignorował, łeb nieraz jeszcze bardziej sobie z niego żarty robił... To dlaczego teraz miałby mu ufać?
Niemniej ponownie przybliżył się do grupy, starając się uważnie obserwować dzieciarnię, co było zdecydowanie niemożliwe, sam kiedyś był młody i jeszcze pamiętał, iż nic nie powstrzyma ciekawości. Rzucił tylko do nich:
- Trzymajcie się z dala od większych krzewów i wysokiej trawy.
ÂŚcieżka z każdym kolejnym krokiem była coraz bardziej zaniedbana, kępki trawy zdobywały tutaj coraz większą władzę, jak widać Matka Natura skorzystała z pierwszej, lepszej okazji do odzyskaniu tych terenów.
TheMo:
Jednemu z dzieciaków znudziło się zwiedzanie ścieżki i podbiegł do ciebie.
-Psze pana, a czym się pan zajmuje?
Κεαηυ:
Mężczyzna spojrzał na natrętnego dzieciaka i odpowiedział:
- W sumie to są takie, jakby to ująć, zawody, gdzie każdy stara się udowodnić innym, że jest jednym z najlepszych, a tak naprawdę gów... emmm... Nic nie umie.
Bawimy się w berka ze złymi panami i to dotykaną odmianę, no i uspokajamy zbyt złośliwe zwierzaki. A czym tak konkretniej się zajmuję obecnie? A kto to wie... Chyba po prostu sobie z wami idę, w razie jakby jacyś źli ludzie zamierzali się z wami pobawić, bądź jakiś niemiły zwierzak się na trakcie pojawił. - Taka gadka nawet go bawiła, zwłaszcza że uwielbiał w taki sposób zwracać się do dzieci, czyli tak żeby wiedziały iż nie mówi im całej prawdy i żeby stwierdziły iż to z uwagi na ich wiek.
Przecież nie wypadało powiedzieć, że morduje ludzi, którzy mu się nie spodobają i często nie bacząc na ich wiek. Mimo wszystko miał jakieś tam skrupuły.
TheMo:
Dzieciak z ciekawością patrzył na Ciebie i przysłuchiwał się opowieści.
-To tym się zajmują pedały.
Κεαηυ:
- Pedały robią to własnym ciałem i wychodzą raczej z tego bez szwanku, co najwyżej trochę zziajani i umorusania... A ja mieczem atakuję swoje cele. No chyba, że kogoś eskortuję, wtedy zajebać trza tych co chcą przeszkodzić w ochronie celów. Być może nawet uda ci się to zobaczyć, gdy jakiegoś zbójcę spotkamy po drodze. Wtedy trzymaj się z tyłu. A nuż to koleś gustujący w młodych chłopcach i się na ciebie rzuci? Dlatego najlepiej trzymaj się blisko koni. - Odpowiedział spokojnie.
Najchętniej zajebałby cwaniaka na miejscu, ale jakiś tam kodeks jest i zadanie wykonać musi dodatkowo. Takie i inne rozterki ponownie przerwał lekki hałas z oddali, który wojownik zrzucił na karby nerwów związanych z dzieciakiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej