Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rasher swe dziatki pozna - Epikur

(1/14) > >>

Κεαηυ:
Nazwa wyprawy: Rasher swe dziatki pozna - Epikur
Prowadzący wyprawę: Themo
Wymagania do uczestnictwa w
wyprawie: Chęć dołączenia do Bękartów
Uczestnicy wyprawy: Epikur


Epikur spojrzał na swojego przewodnika, który zapewne ma go doprowadzić jedynie do uchodźców.
Podrapał się w głowę, by po chwili powiedzieć.
- A więc mój drogi... hmm... towarzyszu? - Czuł jakiś dziwny wstręt do imienia tamtego mężczyzny i po prostu wolał go nie używać, o ile nie będzie takiej potrzeby rzecz jasna. - Czy byłbyś tak miły i czym prędzej poprowadził mnie na miejsce zbiórki. Trza szybko wykonać tą chędożoną robotę.

TheMo:
-Właśnie prowadzę. Tak szybko to wy tam się nie znajdziecie. Jakieś 300km będziecie musieli przejść.
Po chwili doszliście pod miejsce zbiórki, gdzie czekała na was dana grupa. Cztery kobiety, trójka dzieci i jeden chłop. Do tego jeszcze dwie szkapy, które były już tak obładowane tobołami, że nie udźwignęłyby jeźdźca.
-Uwaga wycieczko! To jest wasz nowy przewodnik. Udanej i bezpiecznej podróży życzę.
I odszedł zostawiając cię z podopiecznymi.

Κεαηυ:
Umysł Epikura mąciły negatywne myśli. Domyślał się, iż sam będzie musiał dbać o bezpieczeństwo, lecz patrząc na swoich podopiecznych był prawie pewien, że koniecznie trzeba zwolnić kroku, dostosowując tempo do tych osób.
Spojrzał na wciąż świecące słońce, poprawił pochwę z mieczem i mruknął:
- Zapowiada się długi dzień. Mam gdzieś jak się nazywacie. Moim jedynym celem jest doprowadzić was do celu w nienaruszonym stanie. Nie jestem przyjacielem, ni bratem. Nawet nie chcę znać waszych imion, lecz może to pomóc w dalszej eskapadzie, a więc jak się nazywacie? Mówcie. - Zmierzył wzrokiem swoje owieczki, które bez dobrego pasterza zostaną dane na żer wilków. - Mniemam iż znacie dokładną trasę, którą będziemy podążać?

TheMo:
Pierwszy odezwał się chłop. Mężczyzna, w późnym średnim wieku, który lata świetności ma już za sobą, o czym świadczą zakola powoli wrzynające się w siwą czuprynę.
-Ja jestem Korhil. Te kobiety to Erla, Geruna, Arlena i Wetana. Szkraby zwą się Yozek, Yanek i Yurek. Trasę znamy, jesteśmy gotowi do drogi.

Κεαηυ:
- Zajebiście, kurwa. - Powiedział Epikur i westchnął ciężko. - Prowadźcie. Będę tuż za wami.
Wiedział, iż w ten sposób zdoła zapewnić im większe bezpieczeństwo, niż gdyby ruszył przodem.
- Starajcie się trzymać blisko wierzchowców. Ostrożności nigdy nie zaszkodzi. - Dodał po chwili.
Przeciągnął się leniwie, po czym ruszył za uchodźcami, którzy niemrawo ruszyli przed siebie, starając się jednocześnie nasłuchiwać dźwięków otoczenia, wiedząc iż po wojnie wszędzie wałęsają się bandyci chętni opróźnić sakiewki przejezdnym, jak i dezerterzy z armii, o dzikiej zwierzynie nie wspominając.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej