Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rasher swe dziatki pozna - Epikur

<< < (2/14) > >>

TheMo:
Dopiero wychodziliście z miasta, więc nie usłyszałeś jedynie odgłosy festynu. Szkapy z towarami ruszył powoli, prowadzone przez Korhila, który stał na czele pochodu. Teraz, kiedy stał przed tobą mogłeś zauważyć, że u swojego boku ma stary miecz. Za końmi szły kobiety, a dzieci kurczowo się ich trzymały. Przynajmniej już przeszliście przez bramę miasta i znaleźliście się na murowanym gościńcu.

Κεαηυ:
Końskie kopyta ze stukotem uderzały o podłoże, miejski zgiełk z każdym kolejnym krokiem tracił swą moc. Cała grupa poruszała się nieznośnie powoli, a przed nimi była naprawdę długa droga. Gdzieś zatrzepotały ptasie skrzydła, by po chwili sprzed wędrowców w przestworza wzbiło się ptactwo, spłoszone ruchem tej karawany. Słońce swym blaskiem obejmowało wiele, lecz wzeszło czerwone, co zawsze zwiastowało, że niedawno przelano krew, lecz co się dziwić, skoro trwała wojna.
Pochód kroczył, by wreszcie wydostać się z zasięgu zgiełku miasta. Epikur, by nie zanudzić się na śmierć, przyspieszył odrobinę kroku, zrównując się z mężczyzną, który prowadził jedną ze szkap za uzdę.
Nowy bękart zauważył klingę, sprawiającą wrażenie, miejącej najlepsze lata dawno za sobą.
- Umiesz się posługiwać tą bronią, czy to tylko po to, by odstraszyć rabusiów? - Zagaił.

TheMo:
-Coś tam umiem. Kiedyś trzeba było lepiej dbać o swoje bezpieczeństwo. Na szczęście teraz, zwłaszcza po wojnie, nadejdą spokojniejsze czasy. A bandyci i tak się nie przestraszą. Zawsze chodzą w grupach, żeby było im łatwiej napadać.
Póki co jeszcze utrzymywaliście dość szybkie tempo. Dzieci zamiast marudzić próbowały zwiedzać wszystkie zakamarki gościńca, przez co kobiety co chwilę musiały je przywoływać do porządku.

Κεαηυ:
- To może się okazać nawet przydatne, gdyby ktoś połakomił się na fanty, które macie na koniach. - Stwierdził sucho.
Dzieci nieustannie zwiedzały przydrożne tereny, co przykuło uwagę eskorty. Jak wiadomo po wojnie wszędzie można spotkać padlinożerców oraz inne, groźne, zwierzęta.
Zaczął uważniej się rozglądać, a także krążyć wokół swoich owieczek, coby ich jakiś wilczek mu nie spłoszył. Jeszcze nie dostałby zapłaty za robotę, a tego by nie zniósł. Jak na jego gust mogą zdechnąć kiedy chcą, byle nie na jego wachcie.

TheMo:
- Suchy prowiant i trochę narzędzi do odbudowy. Cenne to to nie jest. Jednak jeśli szybko nie zaczniemy odbudowy, to mieszkańcy dalej będą musieli koczować w miastach i przytułkach.
ÂŚcieżka powoli zaczynała się robić coraz bardziej dzika. Po bokach zaczęły pojawiać się coraz większe gęstwiny. Kępki trawy zgniatały się pod kopytami koni. Podczas wojny mało kto myślał o podróży. A tym bardziej o pielęgnowaniu szlaków.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej