Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Epickie Starcie Tytanów
Rikka Malkain:
Na początku nic się działo. Dwójka zabójców musiała więc przez dłuższy czas leżeć bez ruchu w napięciu czekając na przybycie pierwszych bandytów. Wreszcie, coś się ruszyło. Najpierw Rikka usłyszała kroki i szczęk broni. Później Kruki dostrzegły blask pochodni i ludzi gęsiego wyłaniających się z ciemności jednego z licznych zaułków. W sumie były tam ponad dwie dziesiątki mężczyzn. Wszyscy byli uzbrojeni i nie mniej zniecierpliwieni niż Kruki czekające na dachu. Cała grupa wydawała się być skupiona wokół jednego mężczyzny, który przyciszonym głosem wydawał jakieś polecenia.
-Widzisz tamtego po środku? To Wściekły, teraz czekamy na tamtych...- Szepnęła Rikka.
//Nasi:
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta X20
Mohamed Khaled:
Prychnął cicho.
- Czekamy więc na nasz cel. Bardzo chętnie bym się w sumie rozerwał... A potem zrelaksował - mruknął do jej ucha i zaśmiał się cicho - tak, by tylko oni mogli to usłyszeć i nikt inny!
- Ciekaw jestem, jak to wszystko się potoczy.. Obyśmy zdążyli dojść do naszego... celu nim go uśmiercą.
Rikka Malkain:
Niedługo po przybyciu gangu Wściekłego, po przeciwnej stronie placu pojawiła się druga grupa. Ich liczba była zbliżona, co znaczyło że już za chwilę bój toczyć będzie około pół setki chłopa. Zapowiadało się krwawo. Tym drugim przewodził młody blondyn. Uzbrojenie już na pierwszy rzut oka zdradzało, że ten herszt pochodzi z wyższych sfer. Obie szajki zbliżyły się do siebie na odległość jakiś pięciu metrów. Ciszę nocy szybko zakłóciły obelgi i wyzwiska miotane w kierunku przeciwników przez członków obu grup.
-Wściekły! Nie spodziewałem się, że podagra pozwoli ci pokazać się tutaj we własnej osobie.
Zaszydził mężczyzna bez wątpienia będący Kasprem Rotterem. Jego uwaga sprawiła masę radości Niebieskim, bo cała grupa wybuchła głośnym śmiechem. Czerwoni odpowiedzieli na to kilkoma przekleństwami.
-Wkurwiłeś mnie po raz ostatni szmaciarzu! Nie pozwolę, żebyś jakiś gówniarz wpierdalał mi się na rejon i bruździł w interesach. Chcesz brać złoto za ochronę od MOICH dziewczyn, próbujesz przekabacać MOICH złodziei i kradniesz MOJE dostawy. Dość! Od ćwierć wieku to JA decyduje o wszystkim co się tutaj dzieje i nie wygryzie mnie taki mały kutas, który wszystko co osiągnął zawdzięcza pieniądzom odziedziczonym w spadku po matce kurwie. Zajebać ich!
Ryknął brodacz ani trochę nie przejmując się tym, że najprawdopodobniej właśnie obudził pół stolicy. Jego ochrona, od początku tylko czekająca na znak, dobyła broni i rzuciła się do gardeł zbirom szlachcica. Tamci nie pozostali im dłużni. Już po chwili na ziemię zwaliły się pierwsze trupy. Sam przywódca Czerwonych dyskretnie wycofał się na tyły.
Rikka i Mohamed znajdowali się na dachu cztery metry nad ziemią, a od celu dzieliło ich kilkudziesięciu walczących mężczyzn.
//Nasi:
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta 18/20
//Wróg:
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Plik:Bestiariusz_szlachcic_podzegacz.jpg (to ten, co go nie można zabijać)
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_pod%C5%BCegacz 3/3
http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta 15/16
///Tylko niektórzy walczący trzymają pochodnie, więc znowu obowiązuje cię kara z powodu ciemności.
Mohamed Khaled:
Czekał na to, co zrobi Rikka. Nie chciał niepotrzebnie wplątać się w pewną śmierć.
Bądź gotów, A'abielu... Znowu sobie powalczysz - mruknął do demona w głowie.
Haha! Tak! Tak!
Rikka Malkain:
-Niech się najpierw trochę wytłuką, później skoczymy.-Powiedziała Rikka przestając już martwić się o to, by nikt jej nie usłyszał.-Oczywiście możemy to przyspieszyć.-Dodała po chwili wyciągając kuszę.
Spokojnie załadowała broń przygotowując ją do strzału i wycelowała w jednego z ludzi noszących niebieski opaski. W takich warunkach strzał nie mógł być łatwy, cele ruszały się bardzo szybko. Mimo tego wampirza podjęła próbę. Starając się poświęcić jak najmniej czasu na mierzenie, Rikka nacisnęła pewnie spust. Kusza wydała charakterystyczny szczęk, zaś bełt prostą linią poleciał w stronę pojedynkującego się mężczyzny. Pocisk trafił go od tyłu w kark. Takiej rany nie mógł przeżyć zwyczajny człowiek, dlatego bandyta szybko runął na ziemię ku zaskoczeniu swojego przeciwnika, który teraz ze zdziwieniem patrzył w stronę, z której nadleciał śmiercionośny pocisk. W ciemnościach nie dostrzegł jednak na dachu żadnego ruchu.
//
Bandyta 14/16
Bandyta podżegacz 3/3
Szlachcic podżegacz 1/1
///Nasi bez zmian
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej