Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Epickie Starcie Tytanów

<< < (5/15) > >>

Mohamed Khaled:
Zakładając czerwoną opaskę uśmiechnął się nikło, zaraz pod nosem, tajemniczo, patrząc na Rikkę. Jakoś tak, w tym blasku księżyca, gdy spoglądał na to, jak marszczy nosek, wydawała mu się piękna. Albo po prostu spać mu się chciało. Nie wiedział tego.
- Nie przypominam sobie, bym nosił jakikolwiek opatrunek

Rikka Malkain:
-To kiepsko. Przydałoby się to jakoś zatamować, bo o ile do tej pory wyglądało niegroźnie, teraz nie byłabym taka pewna.
Wampirzyca wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała. Po chwili wahania podwinęła rękaw koszuli. Nadgarstkiem drugiej ręki uaktywniła mechanizm ukrytego ostrza. Zadziałał od razu, jak zawsze. Przyłożyła sobie stal do nagiego przedramienia.
-Możesz się napić. To powinno ci pomóc.

Mohamed Khaled:
- Nie, nic nie rób. Niepotrzebne to - odparł jej szybko widząc, co zamierza. - Jak na razie, to tylko trochę krwawienia. Jeśli nie będę zbytnio się wysilał przy wspinaczkach, nie powinno się nic stać. A jak coś, to najwyżej ten świat pożegna kolejnego nic nie wartego czarnucha...
Zaśmiał się cicho, mrugając do Rikki w zabawny sposób. Od tak, dla zabawy.

Rikka Malkain:
Przez moment Rikka przyglądała się maurenowi badawczo. Nie chciała, by towarzysz zasłabł w czasie walki. To mogłoby zagrozić nie tylko mu, ale i jej. Pozostało jej zaufać, że Mohamed zna swoje możliwość i rzeczywiście sobie poradzi. Zapach świeżej krwi tak blisko odrobinę ją dekoncentrował, ale postanowiła zebrać się w sobie i skupić na zadaniu.
-W porządku. Powiedzmy, że wiesz co robisz.
Powiedziała odwracając wzrok w stronę placu.
-Schowajmy się. Niedługo powinni nadejść.
Po tych słowach zbliżyła się do krawędzi dachu lekko stąpając po starych deskach i przykucnęła, a później położyła się zajmując miejsce z widokiem na teren, na którym miało dojść do walki. Z dołu była w tej pozycji niewidoczna.

Mohamed Khaled:
- Też mam taką nadzieję - odparł cicho, ledwo dosłyszalnie.
Zrobił podobnie jak Rikka. Pierw przykucnął przy krawędzi dachu, a potem położył się zaraz koło niej, także obserwując okolice. Rynsztunek na plecach złowieszczo zabrzęczał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej