Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Epickie Starcie Tytanów

<< < (3/15) > >>

Mohamed Khaled:
No, no... Wampir? Mohamed, mam bardzo ciekawą propozycję - demon w jego głowie był wyraźnie podekscytowany. - Weź ją ogłusz, a potem ja przejmę kontrolę i się zabawię, hm? Baaardzo ciekawa propozycja
Nie! To jest bardzo NIECIEKAWA propozycja. Zamknij się najlepiej i nie wyściubiaj nosa. Nie chce Cię słyszeć, rozumiemy się?!
Demon tylko się zaśmiał.
- Okey, opowiadaj.

Rikka Malkain:
-Dobra decyzja.
Powiedziała pozwalając sobie przez chwilę na pełny uśmiech. Niestety, z powodu ciemności mauren nie mógł podziwiać kompletu śnieżnobiałych ząbków, ani uważniej spojrzeć na osławione kły. Zaraz po wypiciu krwi wampirzycy wydawało się, że jej naturalna broń stała się jakby dłuższa i ostrzejsza. Wszystkie jej zmysły wyostrzyły się, a świat wokół stał się wyraźny jak nigdy. Powróciło znajome uczucie, jakby nic nie mogło się przed nią ukryć.
-Jasne, ale chodźmy już. Lepiej tu dłużej nie stać.

Mohamed Khaled:
Ruszył zaraz za nią, w duchu dziękując za to, że A'abiel póki co siedział cicho i nie musiał go w myślach uciszać i uspokajać. Takie towarzystwo demona... z jednej strony było wkurwiające, jak jeszcze nigdy w życiu. Z drugiej jednak, było to nowe doświadczenie. Bardzo ciekawe.

Rikka Malkain:
-Najważniejsza sprawa. Potrzebuję tego człowieka żywego, musi mi opowiedzieć o kilku rzeczach...
Zaczęła mówić, gdy oboje szybki krokiem ruszyli wzdłuż ulicy. Po chwili skręcili w jedną z bocznych ścieżek będącą niczym więcej jak tylko wąskim przejściem pomiędzy dwiema chałupami, przez które musieli się przecisnąć. Później było podobnie, ciągłe kluczenie pomiędzy rozlatującymi się chatami. Na podgrodziu ciężko było o miejskie lampy, a po ciemku łatwo było zabłądzić w tym cuchnącym odpadkami labiryncie. Na szczęście Rikka dobrze znała drogę.
-Nasz poszukiwany jest stosunkowy nowy w tej robocie. Szpiegowałam go od jakiegoś czasu. Po śmierci swojego ojca uznał, że zorganizowanie gangu i objęcie kontroli nad półświatkiem w pewnej części miasta pomoże mu szybko powiększyć rodzinny majątek. Na początku szło mu całkiem dobrze, bo zainwestował w to wszystko niemało denarów... Później jego ludzie podpadli bandzie Wściekłego. Stary wyżeracz, może słyszałeś. Zaczęło się od jakieś drobnostki, później relacje pogorszyły się do tego stopnia, że bandyci z obu grup zaczęli się dosłownie zabijać na ulicach. Teraz wszystko ma się rozstrzygnąć i dlatego to dobra okazja, żeby schwytać Rottera. 

Mohamed Khaled:
- Zapowiada Cię naprawdę ciekawa noc... - stwierdził w zamyśleniu, sprawdzając mechanizm ukrytego ostrza. - Obawiam się jednak tego... A dobra, w sumie nie ważne - uśmiechnął się tajemniczo.
Czy obawa przed tym, że A'abiel przejmie nad nim kontrolę była uzasadniona? Nie potrafił wtedy nad sobą zapanować, nie kontrolował tego, co demon z nim robił. A potrafił robić naprawdę okropne rzeczy. Jak wcześniejsze potraktowanie tamtych obwiesi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej