Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Silion aep Mor:
- Z przyjemnością panie, twój sługa Serpenten do dyspozycji! - rzekł demon do swego "władcy" ustami krasnoluda.
Krasnolud na chwilę otrząsnął się z tego chorego stanu i podszedł do drabinki. Wskoczył do wody, pływał chwile w poszukiwaniu swego uzbrojenia.
Tymczasem ono pływało sobie na wodzie w jednej z ocalałych otwartych beczek, najwidoczniej gdy wyrzucał bronie pod nim była takowa beczka.
Po chwili znalazł to co chciał, chwycił jej krawędź i ruszył w stronę jednej z opuszczonych na wode szalup. Wciągnął na nią swój sprzęt, wszedł i zaczął się ekwipować, wszystko ubierał ostrożnie.
Srebrny nóż wyglądał jakby chciał go zamordować mimo wszystko Sil wziął go przez koszulę i schował do pochwy. W domu rzuci go do szafki.
Spojrzał na Armin i miał nadzieję że wejdzie do jego szalupy.
Co się ze mną kurwa dzieje?
Witaj w otchłanii... To dopiero początek zabawy... - odezwał się demoniczny głos w głowie.
Ale ja już kiedyś byłem w otchłani...
To była tylko namiastka naszej potęgi... - w głowie krasnoluda rozbrzmiał złowieszczy śmiech.
Armin:
Maurenka spojrzała na krasnoluda, który również zmagał się z naprzykrzającym się demonem. Podpłynęła do szalupy, w której siedział mężczyzna i wskoczyła do niej. Nie czuła się sobą...
- Wynośmy się stąd... - powiedziała ciemnoskóra, po czym spojrzała na ukochanego. Nie uciekniesz ode mnie! Kuźwa, a masz przynajmniej jakieś imię? Seimir i radzę ci je zapamiętać, bo nie szybko się rozstaniemy... Maurenka nie wiedziała co robić w takiej sytuacji i spojrzała tylko na krasnoluda szklistymi oczami.
Melkior Tacticus:
Jesteś mój.
Spierdalaj, brzmisz jakbyś preferował... Nie dokończył, Xabar zadał mu psychiczny ból. Uważaj sobie, niestety potrzebuję cię... więc albo się podporządkujesz albo poprostu przejmę kontrolę. Melkior siedział w szalupie, czekał na resztę załogi i 9 Legionu.
Gorn Valfranden:
Odwal się ode mnie!. Walczył w myślach kilka sekund jednakże jego ciało zostało przejęte przez demona - twój pokorny sługa darax zawsze jest do twojej dyspozycji panie. Rzekł demon w ciele Gorna kłaniając się przed swoim władcą. - Wypierdalaj gościu nie chcę cię tu. Pomyślał Gorn a jego nowy towarzysz na to - Uspokój się, pamiętaj że mogę w każdej chwili przejąć nad tobą kontrolę. Opętany wojownik westchnął i wskoczył do wody aby wyłowić swoją broń. Kiedy już to zrobił wsiadł do szalupy czekając na innych.
// jak by co pomarańczowe teksty to te mówione na głos przez demona a te normalne przez Gorna. W myślach czerwony to tekst demona a zwykły Gorna.
Silion aep Mor:
Mężczyzna ucieszył się na widok ciemnoskórej lecz ta cholerna niemoc nie pozwalała mu się do niej zbliżyć ni przytulić. Jego upierdliwy pasożyt był potężny, nawet bardzo, zbyt mocny jak na takiego "zwykłego" pasożyta.
Ze mną nie ma tak lekko... Nie ma, nie tykać! - zaśmiał się w jego głowie. Nawet nie wiesz jaką sprawia mi to frajdę... - dodał.
Krasnolud tak siedział i patrzył się na smutną ciemnoskórą a tymczasem demon dalej drążył jego umysł.
Mmm... Fajne masz wspomnienia... O, to wy jeszcze nie tego? HAHAHA! Ty cholerna miernoto! Aż żałuje że mam tak beznadziejnego nosiciela... - śmiał się.
Ty kurwo... Wynoś się z moich wspomnień i myśli... Ach... - mężczyzna całą siłą woli walczył z demonem by odciąć mu dostęp do wspomnień. Na twarzy krasnoluda pojawił się grymas, zmęczenie i smutek.
Ulegnij cieniom, poddaj się ciemności. - rzekł pewnym siebie, cholernie mrocznym i dudniącym w głowie głosem.
Znajdę sposób by cię zniszczyć! Zobaczysz! Aaa! - krzyknął w myślach by dodać sobie odwagi. Zerwał krępujące go mentalne ograniczenia i wręcz rzucił się z radości na ciemnoskórą tuląc ją i jednocześnie przewracając plecami na łódkę.
- Będzie dobrze ale narazie musimy stąd się zmywać, kocham Cię. - szepnął jej na uszko.
Nagle gdy wstał poczuł dziwną lekkość na ciele, poczuł energię, czuł jakby przedmioty go wołały. Nie do końca świadomie zaczerpnął z duszy dawkę mocy.
Zajebiste!
Wysłał energię w stronę pływającej broni anielicy i otoczył ją tą energią, impulsem przyciągnął bronie do siebie i opuścił je na pokład.
Wow! - uśmiechnął się.
Wyprostował się, chwycił za wiosła i ruszył przed siebie, obrał odpowiedni kurs.
//Jaki kurs mamy obrać Aruś?
//Tak dla jasności, użyłem tej mortokinezy od pasożyta ;)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej