Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Armin:
Ciemnoskóra nie miała pojęcia co się właśnie dzieje. Dziwne, zdobione naczynie zostało przekazanie przez sługę do Kargo aż do Pana demonów. Maurenka czuła, że nie będzie miło i przyjemnie. Spojrzała w stronę Melkiora, któremu na czole astralna istota rozpoczęła malować dziwne znaki. Tak też zrobił z resztą załogi. Armin poczuła przeszywający chłód, gdy monstrum przeszło koło niej. Zimno było aż nie do wytrzymania. Po chwili Pan demonów zaczął mówić słowa w nieznanym maurence języku, chyba jakąś inkantację. Nagle kobieta poczuła straszliwy ból w okolicach uszu. Ciemnoskóra tłumiła w sobie krzyk, ale nie wytrzymała i krzyknęła na cały głos. Bardzo ją to bolało i widziała, że nie tylko ona cierpiała.
Kenshin:
Ork widząc co się dzieje, jak puchar trafił w ręce ich pana wiedział, że będzie ostro! Kenshin stał jak słup soli wpatrując się na demona, który rysował jakieś znaczki na czole zakutych w kajdany towarzyszy i więcej nie był wstanie zrobić, ale tutaj pojawiła się jego karta atutowa! Albowiem druid posiadał "Znamię Zewoli", które powinno go uodpornić na wszelakie opętania przez byty astralne i wszelakie inne. Armin już krzyczała, więc ból musiał być niewyobrażalny kobieta byłą harda i wytrzymała, ale nie mogła poradzić sobie z bólem psychicznym. Kenshinowi zrobiło się szkoda jej i reszty towarzyszy, lecz wiedział już, że z Dragiem będą uodpornieni a to plus, bo może uda mi się uciec będąc w pełni zdrowy i bez śladu obcego w ich ciałach, jednakże orkowi również nie było lekko, bo kiedy demon zbliżył się do jego poczuł przeraźliwy chłód i strach. Druid bał się samej postaci a nie opętania, lecz gdy już od niego odszedł poczuł lekką ulgę i patrzył się na puchar, który bulgotał wewnątrz. Teraz jednak postanowił udawać i zaczął krzyczeć i szamotać łańcuchem. Postanowił zrobić taką podpuchę, aby uratować część opętanej załogi w przyszłości, o ile zdołają przeżyć to wszystko!
Evening Antarii:
Evening syknęła z bólu, gdy dźwięk zaczął wbijać się w jej uszy, a potem do mózgu i ranił, sprawiał cierpienie. Anielica usłyszała, jak Armin krzyczy. Uniosła zwieszoną dotąd głowę i spojrzała na maurenkę. ÂŻadnego pomysłu, żadnej nadziei na uwolnienie, byli słabi wobec demonicznych sił.
Tym spojrzeniem anielica chciała przekazać Armin, żeby się trzymała i wytrzymała, bo nie wszystko stracone... choć może wydawać się, że to już ich ostatnie chwile.
Tausae:
Z czary uniósł się czarny dym, który po chwili rozwiał się na kilkanaście mniejszych skupisk. Zaczęły one krążyć wokół schwytanej załogi. Ten - wskazał na Dragosaniego. I ten - na Kenshina. Pod pokład z nim. Cztery demony sporej postury chwyciły Dragosaniego i Kenshina za ramiona i odprowadziły ich pod pokład, gdzie zostali podwieszeni do sufitu za kajdany, w które zostali zakuci.
Silion aep Mor:
Krasnolud wciąż czuł przeraźliwe zimno pomimo iż był gruboskórny, to nie był zwykły chłód, to był dziwny przeszywający do szpiku kości mentalny chłód.
Widział jak załoga krzyczy, widział jak cierpią i nie mógł z tym nic zrobić. Gdy usłyszał głośny, desperacki krzyk swojej ukochanej jego serce na chwilę zamarło ze strachu o nią. Po chwili poczuł taką żądzę krwi że czuł iż mógłby zerwać te łańcuchy gołymi rękoma. Niestety gdy istota podeszła do niego wszelka odwaga go opuściła, poczuł ogromną słabość i niemoc, poczuł się jak śmieć...
Zartacie miej nas w swojej opiece... - przeszło mu przez myśl.
Gdy prawdopodobny upadły skończył malować runę na jego czole nagle poczuł silny pulsujący ból w głowie, dudniło mu w uszach, zrobiło się duszno, serce waliło jak oszalałe a w dodatku mocny zastrzyk adrenaliny który w tej chwili zafundował mu organizm nie pomagał. Skrzywił się paskudnie czując ból i syknął pod nosem.
Mężczyzna czuł się silny i jednocześnie czuł ogromną niemoc. Nie wiedział co ich teraz czeka ale podejrzewał najgorsze.
Bogowie, mieliśmy jeszcze tyle planów... - całe życie przeleciało mu teraz między oczami, dzieciństwo, szczenięce lata, poznanie Armin oraz wszelakie pocałunki i miłe chwile. Także mroczne i smutne wspomnienia przewinęły się przed jego oczyma. Tym samym poczuł się jeszcze słabszym ale wiedział że nie może się poddać, wewnętrznie walczył z samym sobą.
Muszę być silny, tak jak każdy z tutaj zebranych, oby los się do nas jeszcze uśmiechnął.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej