Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (130/139) > >>

Aldyn:
-Zartacie, dopomóż swym sługom w tej trudnej chwili. Zbaw nas od głodu, zarazy, wojny i śmierci. Wyzwól siły drzemiące w naszych duszach, abyśmy uszli cało z każdej opresji. Napełnij nasze serca wiarą, abyśmy nigdy nie zwątpili. Takie oto prośby zanosimy w twoje ręce, Zartacie, panie światła, wcieleniu Innosa, dający nadzieję. Bądź pochwalony na wieki, oraz twój anielski orszak.
Recytował modlitwę od momentu, gdy wynurzył się na powierzchnię. Powtarzał ją w kółko, kiedy jego kij szedł na dno, kiedy wchodził po drabinie między demony. Nie zamilkł nawet, kiedy go skuwano w łańcuchy. Jedyne przerwanie nastąpiło, gdy tajemnicza zjawa ukazała się załodze. Jednak to było tylko chwilowe.

Dragosani:
Drago cały coś stał, nie odzywając się, oraz nie poruszając. Skrzywił się, gdy usłyszał dudniący niczym grom głos tej istoty. Głos ów przenikał do szpiku kości. Takim wrażeniem mentalnego chłodu. Wampir nie myślał o niczym istotnym, co mogłoby przydać się tej istocie. Nie wiedział czy nie potrafi ona czytać w myślach. Chociaż jej pytanie sugerowało, że nie. Ale lepiej nie ryzykować. Nie myślał też o tym, jak kusząco.wygląda Evening w kajdanach. To zdecydowanie nie była chwila na to. Więc nie myślał o tym. Skupił się na próbach odgadnięcia tego, z czym mają do czynienia. Demon boski? Upadły anioł? Pierwotny? Oczywiście nie miało to tak naprawdę wielkiego znaczenia. Nawet nie spojrzał w kierunku Melkiora, gdy byt zapytał o dowódcę. Tak się po prostu nie robiło. Chociaż jeszcze żyli, gdyby demony chciały ich zabić, już by nie żyli. ÂŻyjąc zawsze mają jakąś szansę, nawet niewidoczną z początku. Więc określenie dowódcy mogło im pomóc. Albo zaszkodzić. Ale na pewno mogło coś zmienić.

Melkior Tacticus:
- Ja. Odpowiedział.

Gorn Valfranden:
Gorn spojrzał na demona który pytał się kto jest kapitanem. Potwór a raczej demon był przerażający. Reszta żywej załogi stała obok niego patrząc w tą przerażające monstrum. Paladyn nie miał złudzeń. Musieli liczyć tylko na siebie. Chyba że jakimś cudem krasnoludy się tu pojawią i uwolnią ich.

Tausae:
- Kargo - zwrócił się do białego demona. Przynieś czarę z 9 legionem. Dowódca odszedł na dwa kroki po czym wydał ten sam rozkaz swemu podwładnemu. Tajemnicza postać podleciała do Melkiora, kiedy zbliżyła się do niego ten odczuł ogromne zimno bijące od astralnej poświaty o niebieskim kolorze. Evening ten coś poczuła, w jego aurze, było to coś znajomego, coś co czuje zawsze w obecności swych niebiańskich braci. - Kim jesteś, co cię tu sprowadziło?!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej