Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
//Możemy uznać że zarówno Gorn jak i Aldyn wleźli na pokład? To wszyscy by już byli
Melkior stał z spuszczoną głową, nie śmiał spojrzeć ni na załogę ni na demony.
Isentor:
Evening Antarii, Armin, Dragosani, Kenshin, Silion aep Mor, Melkior Tacticus, Domenik, Yarpen, Ashog "Stalowa furia", Gorn Valfranden i Aldyn stoją zakuci na pokładzie statku demonów. Pozostali z załogi pływają w wodzie. - Wezwać Pana! - rzekł do ogrzego sługi biały demon.
Kenshin:
Ciekawe czym jest ten cały, Pan?
Zastanowił się chwilę jak może wyglądać w końcu i tak będzie miał "przyjemność" go za chwilę spotkać, ale wyobraźnia i tak robiła swoje. Ork wyobrażał go sobie jako wielgachnego czerwonego skubańca z długimi rogami, ziającego ogniem i wielkim mieczem po kolana. Kenshin już miał dość tej wyprawy a ona dopiero miała się zacząć! Zostać zakutym w kajdany przez demony i bycie na ich łasce, to lepiej być nie mogło.
A, wzywaj sobie kogo chcesz a Ventepi i tak nas uratuje!
Chciał to wykrzyczeć na głos, ale ugryzł się w język czarny ork i jedynie te słowa rzuciły mu się przez myśl.
Narrator:
Ogrzy demon rzucił się w pośpiechu do wykonania rozkazu dowódcy. Niezgrabnie pobiegł pod pokład, gdzie słuch po nim zaginął. Demony rozeszły się po pokładzie torując przejście od drzwi prowadzących do kajuty kapitańskiej. Kałuże wody zebrane na drewnianym pokładzie zaczęły zamarzać, każdy z was odczuł chłód bijący od drzwi. Na pokładzie zapanowała grobowa cisza, przerwana przez postać, która pojawiła się w drzwiach.
Melkior Tacticus:
Co to kurwa jest! Melkiora ogarnął strach, potem chłód. To coś... czymkolwiek było, przerażało go.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej