Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Canis:
- Te skrzydełka budzą respekt, zdziwienie... ale u tych, którzy ciebie nie znają... dla tych co znają... nadal jesteś tą samą rycerzycą z tymi samymi wadami - mówił marszcząc nosek i mrużąc brwi przy ostatnich słowach, ale stale ściszając powoli swój głos i przybliżając się co rusz i każdy milimetr by znaleźć się co raz bliżej. - i tymi zaletami, które doceniają twoi przyjaciele. - mówił już niemal szeptem. - A u mnie to wszystko budzi jeszcze chęć bycia dla ciebie nie tylko przyjacielem, ale bycia teraźniejszością jak i przyszłością. - Powiedział z dziwną mina.
Dragosani:
- Hmm... - mruknął Drago. Wciąż zdawał się węszyć w powietrzu. - No cóż, zdawało mi się, że poczułem coś krwistego. Widocznie mi się zdawało. Albo... - Uśmiechnął się krzywo. - Może masz "te dni", diabli wiedzą. - Zaśmiał się.
- No nic, chyba będę musiał poszukać szczurów, albo innych kotów, coby swoich zapasów nie uszczuplać. Albo poczekać aż załoga zaśnie. - I znów się zaśmiał.
- Dobra, idę zapytać o wino - rzekł i wyszedł.
Evening Antarii:
Eve chrząknęła wymownie próbując jakoś ukryć zmieszanie. Odsunęła się też na pół kroku, nie więcej. -Sal... Ja... nie mam nastroju dziś na takie... wyznania?- rozejrzała się nerwowo po pokładzie. Anielica znała siebie. Znała siebie za dobrze, by w cokolwiek się angażować. Już raz popełniła ten błąd. Nie chciała też nikogo krzywdzić, ale ona po prostu wiedziała, że nie potrafi odwzajemnić uczuć.
-Nie mogę, przepraszam- wyszeptała spoglądając w jego oczy.
Armin:
- "Te dni?" - powtórzyła cicho ciemnoskóra. Spojrzała przenikliwym wzrokiem na Draga i wróciła do przygotowywania posiłku. - Wino? W takim razie jeszcze jakieś kieliszki lub zwyczajne szklaneczki trzeba by skombinować. - powiedziała maurenka i zaczęła przeszukiwać szafki. W przeciągu paru chwil odnalazła to, co szukała. Wiedziała, że nie chce pozbijać naczyń, więc postanowiła, że zaniesie wszystko partiami. Najpierw wzięła ze sobą ugotowane jajka w misce oraz pokrojone warzywa ułożone na talerzu. Ostrożnie poszła za krasnoludem do pokładowej jadalni i wyłożyła talerze na stole. Szybkim krokiem wróciła się po kieliszki. Ponownie przebyła tą samą drogę do stołu i ładnie poukładała naczynia. Całość prezentowała się bardzo ładnie i smakowicie. Armin zaczęła rozkładać talerze z pomocą Siliona. Po paru minutach kolacja wyglądała na gotową. - Jeszcze tylko wino i gotowe! - zawołała z uśmiechem.
Silion aep Mor:
- To ja zawołam wszystkich na kolację. - rzekł wesoło i korzystając z faktu że są sami w pomieszczeniu złapał kobietę za dłoń, przyciągnął delikatnie do siebie i pocałował w usta - Dziękuje ci za pomoc. - dodał po soczystym buziaku.
Chwilę później wypuścił delikatną dłoń Armin z uścisku i uśmiechając się pobiegł na pokład by zakomunikować załodze dobrą nowinę.
Gdy dotarł na górę, rozejrzał się po pokładzie, stanął na jednej z beczek i wyraźnie odchrząknął by zwrócić na siebie uwagę.
- Pragnę wszystkim zakomunikować że wraz z Armin, udało nam się upichcić kolację dla całej załogi, wszystkich głodnych zapraszam pod pokład na pyszne kanapki z piersią z kurczaka, warzywami oraz do tego mamy jeszcze gotowane na twardo jajka. W międzyczasie gdy nasz mości wąpierz się uwinie, napoczniemy beczkę wina by się lepiej spało. Także... Zapraszam! Jedzmy póki ciepłe. - po tych słowach zeskoczył z beczki i skierował się na dół, spowrotem do jadalni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej