Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Kenshin:
Kenshin rozmarzył się wyobrażając zachód słońca na pustyni a wtedy też walnął piorun wybudzając go z myśli oraz obrazów jakie miał w głowie.
- Doprawdy łany kolor i już sobie wyobrażam te zachody słońca, gdyby tylko nie ta burza! Ale, ten widok to musi być coś- ork następnie zastanowił się chwilę nim odpowiedział - ja lubię czerwony ten kolor przypomina mi o stroju jaki otrzymałem od pewnej dziewczyny w swoim rodzinnym mieście. Strój również okazywał ile krwi przelałem za moją ojczyznę straszne to były wtedy czasy.
Kenshin więcej nie powiedział, bo wolał się nie okrywać kim był i co takiego robił wtedy. Teraz ponownie zabija a miał się pozbyć tego złego nawyku.
Melkior Tacticus:
Całą noc walczyli z sztormem, Melkior był wykończony, ale przynajmniej Armin się polepszyło z racji tego iż morze się uspokoiło. Przemoczony i padnięty elf leżał na deskach pokładu, nawet nie kojarzył że ktoś go zmienił przy sterze. Słonko przyjemnie grzało, kapitan musiał się w końcu podnieść, ale pokład był taki mięciutki.
- Ląd! Na wprost! Ryknął Xepug z bocianiego gniazda. Melkior otworzył oczy, ujrzał poszarpane przez wiatr żagle i bajzel na pokładzie. Wstał.
- Najwyższy czas... Bandera na maszt! Miejmy nadzieję na dobry humor brodaczy.
//Widać ją w miarę wyraźnie, ze szczegółami czekamy na Isa ;)
[member=1]Isentor[/member] czyń honory
Armin:
- Dziewczyny... - uśmiechnęła się ciemnoskóra. Była ciekawa czy ork miał jakąś wybrankę, ale nie przystało pytać o takie rzeczy. O dziwo rozmowa jakoś odciągnęła myśli o sztormie u bujaniu. Maurenka przez wycieńczenie zamknęła oczy i zasnęła na siedząco.
Po paru godzinach sztorm ustał. Statek już nie kołysał tak bardzo jak wcześniej. Ciemnoskóra jak zasnęła tak się obudziła. Nie pamiętała tego, kiedy zasnęła. Na szczęście choroba morska już tak bardzo nie dręczyła kobiety. Dziewczyna wstała troszkę chwiejnym krokiem i przeciągnęła się. Otarła dłonią swoje lekko zaczerwienione oczy i wyszła na zewnątrz. Potrzebowała odetchnąć świeżym powietrzem. Kiedy znalazła się na pokładzie ujrzała bałagan, ale się wcale ty widokiem nie zdziwiła. Usłyszała najpiękniejsze słowo ostatnich dni. Ląd! W końcu dopłynęli do celu. Maurenka aż podbiegła do burty i uśmiechnęła się szeroko.
Domenik aep Zirgin:
Krasnolud też wylazł, z flaszką w ręku. Odetchnął pełną piersią. - Czujecie? Oczywiście nic wyjątkowego czuć nie było. - Jak nie to dobrze, bom piard.
Aldyn:
Z najciemniejszego kąta statku wyłonił się Aldyn, który był nieobecny całą podróż.
-Zartacie dzięki, w końcu dotarliśmy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej