Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Armin:
- Mam już dość. - powiedziała ciemnoskóra praktycznie leżąc przy wiadrze. - Niech ten sztorm się skończy... - dodała zmęczonym głosem. Armin już w całym ciele czuła dosyć silne kołysanie. Głośne grzmoty nie pomagały jej w tej sytuacji. Maurence już było wszystko jedno. Wiadro było teraz jej jedynym ukojeniem. Kuźwa, Nalas, ogarnij łaskawie to morze...
Kenshin:
Biedna. Pomyślał ork, który podszedł do wyczerpanej dziewczyny starając się pocieszyć. - Dasz radę atak piratów przeżyliśmy, więc i z tym sobie poradzimy. Wytrzymaj jeszcze trochę a w końcu staniemy na stałym lądzie i poczujesz się lepiej.
Kenshin usiadł obok niej, coby jej pomóc jakoś przetrwać tę podróż. Dziw aż go bierze, że nie robi tego Sillion.
Armin:
- Atak piratów to atak piratów, a nie choroba... Piratów się zabije i ma się ich z głowy a z chorobą morską tak się nie da. - zwróciła się do Kenshina. - ÂŻeby stanąć na lądzie to trzeba jeszcze przez ten sztorm przepłynąć... - powiedziała zmarnowana totalnie ciemnoskóra. Zaczęło jej się kręcić w głowie, a nudności raz powracały a raz nie. - Przepraszam, że musicie mnie oglądać w takim stanie... - powiedziała to do wszystkich członków załogi, chociaż nie wiadomo, czy ktokolwiek to usłyszał. Maurenka mówiła cicho, a dodatkowo grzmoty utrudniały przepływ informacji. - Dzięki. - spojrzała swoimi ciemnymi oczami na orka.
Kenshin:
- Do usług.
Uśmiechnął się życzliwie a widział już znacznie gorsze obrazy, aniżeli maurenke z chorobą morską. Dziewczyna czuła się okropnie i to rozumiał. Dlatego zachowywał się tak jak zachowywał starając się pocieszyć kobietę nim ta całkiem odpłynie poddając się chorobie a jednym z takich czynników była rozmowa, bo ona zawsze zajmowała umysł i pomagała w różnych sytuacjach.
- Wiem, że jesteś wykończona i pewnie nie masz ochoty na rozmowę, ale gadanie również może pomóc, także pierwsze pytanie z brzegu jaki lubisz kolor?
Kenshin chyba nie chciał torturować Armin, ale tak to wyglądało kiedy zadał to jedno głupie pytanie.
Armin:
- I to jest ten temat do rozmowy? No dobra... - powiedziała maurenka i pozbierała się z podłogi. Usiadła opierając się o drewnianą ścianę. - Mój ulubiony kolor to... - ciemnoskóra zastanowiła się przez chwilę. - Pomarańczowy. - oznajmiła. - Przypomina on słońce, takie w prawie w zenicie, albo kiedy już zachodzi. Kojarzy mi się z domem, z pustynią. - wytłumaczyła rozmarzona Armin. - A twój jaki? - spytała z ciekawością.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej