Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Gorn Valfranden:
Gorn tymczasem stał obok koła sterującego brygiem. Potwierdził słowa Melkiora - Oby mieli Potem poszedł i wywiesił banderę. Kiedy skończył wrócił na miejsce w którym był czyli obok koła. Zauważył że kapłan Aldyn pojawił się na pokładzie. - Witajcie świętobliwy, mam nadzieję że modliliście się o powodzenie naszej misji.
// Cholera, przegapiłem kości a miałem chęć zagrać.
Melkior Tacticus:
- Taa... mamy sporo czasu by się przygotować.
Silion aep Mor:
//Kenshin, Sil wcale a wcale się nią nie przejmował... <ignorant>
Krasnolud resztę sztormu przespał na stole, dokładniej to popił Pavulonu i zasnął z głową na blacie.
Gdy się obudził wokół było już jasno i spokojnie, był poranek, morze było ciche a wiatr nie szarpał już żaglami.
Mężczyzna spokojnie podniósł głowę, rozejrzał się wokół i ziewnął. Wyprostował plecy po czym przeciągnął się niczym dzikie zwierzę przed susem.
Zauważył że wszyscy wyszli spod pokładu, sam uczynił podobnie.
Wychodząc na pokład spojrzał na błękitne morze i malujący się w oddali obraz lądu. Uśmiechnął się w duchu.
Dopłynęliśmy, nareszcie.
Podszedł do maurenki i oparł się o burtę obok niej.
- Jak się czujesz? - zapytał spoglądając na jej wciąż nie wyraźną twarz.
Kenshin:
Podczas rozmowy dziewczyna padła ze zmęczenia! Ork nie zamierzał jej budzić, bo spokojny sen też jest lekarstwem a takiego potrzebowała maurenka. Dlatego zostawił ją swojemu losowi a ork poszedł usiąść obok i zamyślony patrzał na zebranych w kubryku, którzy w większości za nic mięli sztorm i wesoło gaworzyli. Druid miał nadzieję, że to się skończy i w końcu otrzymał błogosławieństwo Ventepi, gdyż po cało nocnej walce sztorm ustał! ÂŁódź się wyrównała a o sztormie można było nareszcie zapomnieć. Kesnhin siedział jeszcze w kubryku dopóki nie usłyszał nowinek na temat lądu. Wtedy też wyskoczył ja oszalały a jednocześnie poczuł ciepłe powietrze i grzanie słoneczka.
- Tego mi było trzeba! Jest ciepło i ogólnie przyjemnie. Chwała niech będzie Ventepi!
Powiedział wyciągając ręce ku słońcu, by następnie podejść do burty rozglądając się za ternem, który powinien dobrze wyglądać. W takiej chwili dla orka było obojętne na jaką ziemię zejdzie, byle choć na chwilę poczuć stały grunt pod nogami.
Armin:
- Już lepiej. - zwróciła się do krasnoluda. - Chociaż wczoraj to myślałam, że zejdę na ty pokładzie... - powiedziała ciemnoskóra. Aż się wzdrygnęła na wspomnienie o wczorajszej nocy. - Ale już jest lepiej, przynajmniej nie mam już nudności. - uśmiechnęła się lekko maurenka. - I chyba wyglądam znacznie lepiej, prawda? - spojrzała się pytającym wzrokiem w stronę ukochanego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej