Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Evening Antarii:
Pod pokład zeszła Eve. Nie będzie przecież stała na rufie, gdy szaleje sztorm. To byłoby głupie.
Miał dobre przeczucie, gdyż zwęszyła hazard! Bardzo się przez to ucieszyła.
-Siluś! Mój najlepszy przyjacielu, co powiesz na grę w kubeczki?- uśmiechnęła się przytym najładniej jak potrafiła!
Silion aep Mor:
- Oj nie załamuj się Armin, uszy do góry, już przecież prawie że dopływamy. Przetrwaliśmy tyle dni to i przetrwamy jeszcze jedną noc. Prawda? - zapytał kobiety - To nie wina Nalasa tylko zwykłej choroby morskiej. - dodał przekornie.
Spojrzał na wynik w kościach i uśmiechnął się.
- Wygrałem... nic... mimo wszystko fajnie. - zaśmiał się.
Wyjął mieszek i wysupłał z niego 20 grzywien, położył je na blacie.
- Na początek taka skromna stawka, gramy? - zapytał trzymając kości w rękach.
5146 - 20 = 5126
Rolled 2d6 : 2, 6, total 8
Krasnolud spojrzał na anielicę i się uśmiechnął.
- Chętnie tylko za chwileczkę, gram z Melkiorem w kości.
Armin:
- Prawda. - ciemnoskóra musiała przyznać rację Silionowi. Już tyle dni minęło, a Armin ma się załamać ostatniego? Bez sensu. Problem w tym, że maurenka nawet nie miała sił wyglądać na szczęśliwą. Na odpowiedź o Nalasie, kobieta tylko się uśmiechnęła. Wiedziała, że to nie jest wina boga morza, ale na kogoś musiała to zwalić. Jakoś jej to poprawiło humor. - Kenshin, ty nie grasz? - zwróciła się do orka, po czym podniosła głowę ze stolika. Dopiła do końca napar z imbiru i wyprostowała się. Starała się nie myśleć o sztormie i coraz większym bujaniu. Skupiała się na rozmowie i grze w kości.
Kenshin:
- Hazard jakoś nigdy mnie nie pociągał dla mnie to strata grzywien, które można pożytkować znacznie lepiej. Jednak i tak nie mając nic do roboty mogę popatrzeć i ewentualnie pokibicować? No przynajmniej sobie popatrzę jak się panowie będąc emocjonować.
Miał nadzieję, że te słowa wystarczą aby się wytłumaczyć, bo serio hazard go nie pociągał, mimo że miał spory zapas grzywien to wolał ich w taki sposób nie stracić nawet maleńkiej ilości! Wolał te grzywy wydać na biednych od co!
Armin:
- Wiesz, zawsze to jakaś forma rozrywki. Ale rozumiem cię. - zwróciła się do Kenshina. Faktycznie, grzywny można było spożytkować w zupełnie inny sposób, ale jakoś nikt z pozostałych o tym nie myślał w taki sposób. Ork wydawał się bardzo miłym i przejmującym się losem innych, chociaż wygląd mógł trochę mylić. Ciemnoskóra siedziała i próbowała nie zważać na narastające grzmoty i zwiększające się z każdą sekundą kołysanie statku. Ignorowała jedzenie, które co jakiś czas podchodziło jej do gardła. Starała się nie okazywać smutnej, zmęczonej miny, więc próbowała się leciutko uśmiechać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej