Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (89/139) > >>

Canis:
Gdy tak Yarpen trzepał uwalonym od krwi prześcieradłem odkleił się od niego zmięty pergamin zatytułowany jako testament.

Słowa zapisane były niedbale i naprędce, zaś pergamin wielce upaprany krwią, która co rusz rozmazywała wypisane słowa.

Ja Salazar Trevant z Krwawych Menhirów, chcę wprędce rozdysponować swoje powinności.

Hrabstwo Terwor i dystrykt Ikhar potrzebują opieki gdy ja nie mogę dochować powinności służbowych. te powinności w pełni należą się Baronowi Dragosaniemu Antaresowi, więc jemu należy przekazać te ziemie.

Gminy Vean i Tumin, gdzie nadzór nad nimi nadto sprawuje Senior Evening Antarii, proszona przez homagium o protekcję swoją, prosi się, by przyjęła te gminy jako własne w poczet własnych powinności.

Wszelkie środki transportu jak Wierzchowiec ogier imieniem "Pałasz" jak i fregata imieniem "Krwawy Graal" z powinności i nadania niech należą osobie, która już raz temu okrętowi dowodziła, pannie Evening Antarii. Również najcenniejsze moje zwierzęta, Papuga Mary, do której tęsknotę czuję każdej tej chwili, jak i Taru Mayę również upraszam by przyjęła do siebie... lub znalazła im inny dom.

Niew... Najmnice, "Beatrice" i "Irisis" -> niech uzyskają wolność i szukają szczęścia w świecie, zaś na pożegnanie niech dostaną po 100 grzywien i odejdą w poszukiwaniu własnego szczęścia. ich służba odkupiła winy za które były skazane, niech wiedzie im się lepiej.

Wszelkie przedmioty i cała majętność, niech trafią do Panny Evening Antarii, wszelka, która po mnie pozostaje... Tak kula północy która pełna mojej pamięci wraca chwilami do tamtych dni spoglądając w niebo upstrzone kaskadami gwiazd, czy inne jak moja lutnia... nie mam już czasu... Wszystkie rzeczy dla Evening.

Salazar Trevat z Krwawych Menhirów 

Gdy tak przekładali jego ciało wszystkie przedmioty z  kieszeni i miejsc wypadały niczym z choinki oblepionej prezentami. była tam na przykład kula północy, która upadła na ziemię i potoczyła się kawałek wzburzając imitację śniegu pod kopułą. Ale także sztylet czy bronie, które już zresztą nieboszczykowi potrzebne nie były.

Kenshin:
Kenshin jako, że nikt nie chciał nic powiedzieć postanowił dodać kilka słów nim zwłoki zostaną wrzucone za burtę.
- Ja coś powiem. Dziś żegnamy naszego druha i towarzystwa w niedoli hrabiego Salazara Trevant. Niech jego dusza zazna ukojenia i odkupienia na tamtym świecie. Niech nasze wspomnienia z nim związane na zawsze zostaną w naszych sercach i wspominajmy go na tyle często by nie zatracić tych wspomnień.   
Kenshin mówił poważnym tonem jaki wypadało w takich momentach.
- ÂŻegnaj przyjacielu!
Wykrzyknął jeszcze raz po czym opuścił głowę i oddał się wewnętrznej modlitwie.

Melkior Tacticus:
ÂŻegnaj... Melkior nie znał Salazara, szanował go i uważał za świetnego prawnika i dyplomatę, osobę odpowiedzialną, dokładną acz nieco upierdliwą ze swą nadgorliwością. Był też kiepskim kapitanem. Ogólnie jednak w oczach elfa był dobrą jaszczurką. Bo mimo ludzkiej powłoki to tam wewnątrz, siedział jaszczur. - A to co? - spojrzał na zapaćkany papier i przeczytał, a potem spojrzał na trzymany w drugiej ręce mieszek. - Salazar zostawił testament. Drago, Eve, to w sumie do Was. Proszę. Rzekł podając wampirowi zaplamioną kartkę.

Dragosani:
Wampir wziął kartkę i rzucił na nią okiem. Sprawy związane z ziemią i tak trzeba będzie uzgodnić z królem. No i po podpisywać dokumenty. Trochę roboty papierkowej go czekało po powrocie. Na razie nie pokazywał dokumentu Evening, nie wyglądało na to, aby było w stanie go w ogóle przeczytać. Więc schował na razie testament. Później go jej pokaże.
- Od siebie dodam jeszcze, że dobrze mi się z nim współpracowało. I... ee... Nie wiem, dobrze szył? - Rozejrzał się niepewnie. O zmarłych wszak wypada mówić dobrze. A to było dobre. Chyba.

Gorn Valfranden:
Gorn stanął na baczność jak przystało przy pożegnaniu zmarłego i rzekł - ÂŻegnaj Druhu! nie znałem cię dobrze jednak na pewno byśmy się porozumieli. Więc żegnaj!. Po czym Paladyn oddał hołd zmarłemu. Przykre to było - Szkoda, nie znałem chłopa ale wydawał się w porządku. To się porobiło. Rzekł do pozostałych

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej