Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
- Yarpen się zna. Rzekł robiąc palcami cudzysłów, wstał z kolan. - Wracamy na kurs Ahmed! Westchnął, wiedział że to oznacza dla niego sporo pracy po powrocie, liczył na to ze spisał testament.
Armin:
Ciemnoskóra patrzyła się na nieruchome ciało Salazara. Przypomniało jej się, że ostatnim razem, kiedy również płynęła razem z nim statkiem także został rzucony w morskie odmęty, ale tamtym razem powrócił w ciele człowieka. Bynajmniej w tej chwili taka sytuacja nie miała miejsca. Teraz Salazar już nie powróci, w tym lub innym ciele. Teraz odszedł na wieczność i raczej nic nie przywróci mu życia.
Maurence popłynęła jedna mała łezka po prawym policzku. Nie miała z nim bardzo bliskiej relacji, ale znali się i przeżyli wspólnie jedną przygodę. Armin nie włączała się w rozmowę z innymi. I tak nie znała się na medycynie. Spojrzała jedynie na anielicę, która mocno przeżywała stratę przyjaciela. Wcale się jej nie dziwiła. Ciemnoskóra tylko stała i milczała. Niech odnajdzie spokój ducha.
Yarpen aep Thor:
- Nic kurwa nie będe kroił! Coś definitywnie ukrywał bo cała koja uwalona jest podartymi papierami. Rzucił podchodząc bliżej z uwalonym od krwi prześcieradłem. - Trzeba wyrzucić trupa do morza, gdzie wywiało archonta?
Melkior Tacticus:
- Stul ryj Yarpen, to mogło być cokolwiek. Mogło... - Wiem że to dla niektórych to trudne, ale naprawdę musimy się pozbyc ciała i zdezynfekować kubryk...
Yarpen aep Thor:
- Sam się... Krasnolud rozłożył szmatę, prześcieradło znaczy się. Zabrał na bok żelastwo jakie targał ze sobą człowiek i z pomocą Orguga ułożyli zwłoki na materiale. - Ktoś, coś, jeszcze?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej