Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Gorn Valfranden:
Gorn tymczasem kiedy skończył swoją pracę, postanowił znaleźć sobie jakiś kącik na statku. Kiedy takowy znalazł, przysiadł sobie na podłodze statku. Wyciągnął swoje bronie i zaczął je czyścić szmatką. Glancował je powoli i spokojnie acz dokładnie. Podczas czyszczenia brzeszczota rozmyślał o swoim mieczu Hmm... sporo krwi już przelałaś, i zapewne jeszcze wiele cię czeka. Lecz już niedługo będę cie musiał zostawić w domu a wyruszyć z lepszym orężem. Jednak wojownik nigdy nie zapomina czym walczył. po przemyśleniu wstał i oparł się o prawą burtę. Lustrował krajobrazy swoim wzrokiem i pogwizdywał . Płynęli więc wrażeń pewnie nie zabraknie. Najgorzej jeśli trafi im się ostry sztorm. Wojownik co jakiś czas poprawiał sobie swoją czerwoną opaskę na czole.
Silion aep Mor:
- Dziękuje. Zabieram się do pracy . - rzekł z entuzjazmem który chwile później zniknął gdy sobie przypomniał o tym że to tylko zwykła łajba a nie elegancki statek, tak więc zapasy też nie będą zbyt wyszukane. Cóż, jednak trzeba mieć nadzieję...
Rozejrzał się wokół, zlustrował uważnie niebo i dojrzał wiele gwiaz, robiło się już ciemno.
Pora na kolacje... Czas ruszyć do kambuza i coś im przyrządzić. - uśmiechnął się pod nosem i jak pomyślał, tak też zrobił. Skierował swe kroki w stronę kuchni pokładowej.
Nie mógł tam dotrzeć, chwilkę plątał się po statku ale ostatecznie dotarł na miejsce.
Gdy wszedł do środka zlustrował uważnie całe pomieszczenie, obejrzał wyposażenie to jest garnki, talerze etc po czym sprawdził zapasy. W końcu z czegoś było trzeba coś przyrządzić.
//Proszę o konkretny opis pomieszczenia, wyposażenia i zapasów, będziem pichcić.
Melkior Tacticus:
Były jajka, mąka, sól (dużo soli) pieprz, różne rodzaje wędzonego i solonego mięsa, liczne suszone i wędzone kiełbasy, wędzone ryby, śledzie, cebula, ziemniaki, kawa, drób, chleb i kiszona kapusta. Wszystko to co się nie psuło zbyt szybko.
Armin:
Ciemnoskóra przyglądała się wszystkim osobom, które dostały się na pokład. Niektóre twarze były jej znajome, inne nie. Chociaż większość osób rozpoznawała. Spojrzała na oddalający się obraz miasta, życie tam rozkręcało się z każdą minutą, w końcu było to miejsce zabawy, handlu i hazardu. Maurence powoli zanikał ten widok. Odetchnęła głęboko morskim, rześkim powietrzem. Niebo, tak samo jak i morze, było spokojne. Oby takie pozostało do końca podróży. Armin spojrzała na anielicę, która patrzyła podobnie jak i ona gdzieś w dal. Dziewczyna nie chciała przeszkadzać przyjaciółce. Może właśnie w tej chwili myślała nad ważnymi sprawami, które ją dręczyły? Ciemnoskóra nigdy się nie dowie co w tym momencie Evening miała w głowie.
- Pomogę Silionowi w kuchni. - oznajmiła tak sobie. Nie chciała tak stać bezczynnie. Kiedy nic nie robiła, wracały do niej przeraźliwe wspomnienia. Maurenka poszła do kuchni pokładowej za krasnoludem. - Hej, nie potrzebujesz przypadkiem pomocy? - zwróciła się do mężczyzny.
Silion aep Mor:
No i to co dojrzał deczko go zdezorientowało, stanął z zamyśloną miną wpatrując się w zapasy i podrapał się po głowie.
Cholera... Co ja z tego zrobię? Tutaj wszystko jest takie jednakowe. Nie wiele z tego się komponuje. - pomyślał.
Dopiero gdy maurenka weszła do kambuza, mężczyzna wyrwał się z zadumy.
- Twoja pomoc zawsze mile widziana. Wiesz co? Nie mam pomysłu co by z tego zrobić. - zrobił krzywą minę - Rzuć okiem. - wskazał ręką na zapasy.
- Pieczony drób? Kanapki z jajkiem? Czy raczej kanapki będą dobre na śniadanie? - dopytał - A może gulasz z tego wędzonego mięsa? - zadawał sobie pytania pod nosem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej