Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Domenik aep Zirgin:
- Drago? Wszystko dobrze? Boś kolorów nabrał.
Dragosani:
Ogień przepłynął przez gardło Draga. Wampir odstawił kubek, lecz trzymał go w dłoni. I dobrze! Dzięki temu miał na czym się skupić. Na rozluźnieniu chwytu dłoni, w której trzymał kubek. Był pewien, że gdyby tego nie zrobił, to by po prostu ów naczynie zniszczył. Ogień płynął w dół. Wnętrze Draga płonęło. Lecz... nie miało to porównania do tego, co przeżył w czasie mutacji. Dodatkowo skupienie na rozluźnieniu dłoni pomagało odciągnąć uwagę od "smaku" trunku. W końcu przełknął łyk. Odchrząknął. Czuł mrowienie na twarzy, zapewne wystąpiły tam jakieś sensacje.
- Zapewne nie chce tego wiedzieć, ale z czego to jest zrobione? - zapytał krasnoluda.
Evening Antarii:
Gdy już najgorszy gorzki posmak minął, Eve zaczęła się śmiać z Draga. Najpierw tak delikatnie, gdyż alkohol wciąż powodował grymas. Ale później wybuchnęła śmiechem, choć sama przecież cierpiała.
-Drago tyle lat przeżył, a właśnie dziś wypił najmocniejszą rzecz w swoim życiu- powiedziała po chwili w przerwie od śmiania się.
Kenshin:
- W jak najlepszym choć doprawdy było moce, ale to słowo słabo opisuje ten wynalazek.
Powiedział do Armin już normalnie uspokajając swoje ciało i nerwy, po Pavulonie mógł się tego spodziewać nazwa tajemnicza jak zawartość tegoż trunku. Dobrze, że Drago zapytał pierwszy z czego zostało zrobione to monstrum, ale pewnie twórca a zarazem jego ojciec nie zdradzi zawartości, ale później sam się uśmiechnął, bo śmiech Evening go trochę rozbawił.
Evening Antarii:
-Domeniku, naprawdę nie ma nic do popicia? To przecież kuchnia, musi coś być- spytała zdesperowana Eve i wstała pospiesznie by ruszyć na poszukiwanie... soku, albo czegoś w tym stylu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej