Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (70/139) > >>

Dragosani:
Wampir się mię obraził. Doskonale rozumiał, że jego wiek może wydawać się trudny do ogarnięcia młodszym osobom. Musiał to zrozumieć, aby móc jako tako się z nimi kontaktować. Wiedział więc, że z ich perspektywy jest stary. Ale za to młody duchem! Chociaż może nie. Ciałem raczej. Wszak jego obecne ciało było całkiem młode. To umysł był stary. W takim sensie Drago był równocześnie i stary i młody. A czuł się bardzo młodo.
Wampir usiadł naprzeciwko anielicy przy stole. Nie chciał jeść. Miał dość cebuli i jej zapachu na jakiś czas. Poza tym podróż zapowiadała się długa, trzeba było rozsądnie relacjonować żywność. A wampir takiej zwykłej żywności jeść nie musiał. Miał własne zapasy. Posłał Eve spojrzenie mówiące, że naprawdę tak myśli. Nic jednak na ten temat dalej nie mówił. Zetknął na Armin, czekając aż maurenka odpowie na pytanie Evening.

Armin:
- Nie wiedziałam, że to były twoje rodzinne strony... - powiedziała dość zaciekawiona maurenka. Oczy nabrały charakterystycznego blasku. Ciekawość zawładnęła umysłem ciemnoskórej, chociaż zahamowała się w porę i zaczęła rozwijać temat na spokojnie. - Ja pochodzę z Igsharu, wiesz pustynia i te sprawy... Co chyba trudne do odgadnięcia nie jest. - zaśmiała się szczerze. Przy Kenshinie poczuła się nadzwyczajnie swobodnie w towarzystwie orka, czuła jakby znali się od co najmniej kilku lat.
W międzyczasie do kambuzy przyszła Evening wraz z Dragosanim. Usiedli sobie przy stoliku, a anielica zwróciła się do Armin. - Podróż jak podróż. Nie licząc piratów to spokojnie mi mija. Jestem drugi raz na statku i już drugi raz spotkałam piratów. Mam do nich wyjątkowe szczęście... - uśmiechnęła się dziewczyna. - A jak u ciebie? - zwróciła się do przyjaciółki.

Kenshin:
- Wpadnij pewnego razu do mojej chatki to opowiem Ci kilka historii z moich rodzinnych stron.
Wtrącił na chwilę nim Evening odpowie na zadane jej pytanie, bo ork mógł gadać i gadać jak to druidzi mięli w zwyczaju zwłaszcza, że maurenka była zainteresowana innym światem. Tym, na który mówi się teraz księżyc a trzeba było przyznać, że są dwa! I na jednym z nich przebywał większość czasu Kenshin.

Domenik aep Zirgin:
- Czyli trza zapisać, nie zabierać Armin bo przyciąga piratów. Wódki komuś?

Evening Antarii:
-Piraci zdarzają się często. Upierdliwe mendy, ale co zrobić. Chcą sobie zarobić, jak każdy inny człowiek, a że mało pokojowo... Na szczęście my sobie z nimi radzimy, jak widać. Rannych ani ofiar nie ma- uśmiechnęła się przyjaźnie i zaczęła łyżką mieszać zupę. Nigdy cebulowej nie jadła.
-Ja lubię pływać- przyznała. Chyba już każdy o tym wiedział. -Choć pewnie po dłuższym czasie znudzi mi się i zatęsknię za lądem- spróbowała grzanki. Była całkiem smaczna, ale Eve wolała nie wnikać z czego była przyrządzona.
-Rodzinne strony? Wypadałoby kiedyś je odwiedzić- zaśmiała się pod nosem. -Ja poproszę...- zwróciła się do krasnoluda. -Ale nie czystej- skrzywiła się.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej