Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (69/139) > >>

Armin:
- Dla mnie łuk jest troszeczkę za duży. Kuszę łatwiej złapać i utrzymać w dłoni, ale to tylko moja opinia. - powiedziała do Kenshina. Teraz to oboje mogą zacząć się spierać. Z jednej strony doskonały strzelec łuku, a z drugiej mistrzyni w posługiwaniu się kuszą. Na szczęście Kenshin skończył ten temat, ale jeżeli by tego nie uczynił, można by się było spodziewać dość długiej wymiany zdań pomiędzy maurenką a orkiem. Swoją drogą, Armin intrygowała przeszłość mężczyzny. Co się stało, że znalazł się na Valfden? Może również stracił wszystko jak ciemnoskóra? Dziewczyna jednak nie była wścibska i nie chciała się pytać o takie rzeczy, gdyż mogło by to być nietaktowne z jej strony. - Na całe szczęście jest zjadliwa i nawet dobra. Jeszcze się okaże, że mamy samych kucharzy na pokładzie. - zaśmiała się kończąc swoją porcję.

Kenshin:
Kenshin był gotów na wymianę poglądów dotyczących obu broni, ale czy to miałoby sens? I tak każdy by stwierdził, że jego broń jest lepsza i tego sporu nie dałoby się normalnie skończyć. Każda broń ma swoje plusy i minusy, co dobrze wiedzieli i tym należałoby zakończyć. Ork rzadko opowiadał o swojej przeszłości, bo wolał o niej zapomnieć przez to stał się tym czym jest teraz czarnym łysym orkiem a nie człowiekiem, ale to długa historia i nie chciałby zanudzać kobiety i innych uczestników wyprawy.
- Niektórzy tutaj odkrywają swoje ukryte talenty na przykład zupę zrobił sam kapitan, kolację Ty z Silem mnie moja Pani Ventepi obdarzyła innym darem, bo gotować nie potrafię ale proste czynności w kuchni mogę jak najbardziej wykonywać. 
Uśmiechnął się serdecznie pozostawiając na chwilę miskę na stole.

Armin:
Armin również położyła pustą miseczkę na stole, gdyż skończyła już jeść tą jakże pyszną zupę.
- Może się kiedyś gotować. - zaśmiała się maurenka. - Jak to mówią: na naukę nigdy za późno. - posłała mężczyźnie szczery uśmiech. Bardzo przyjemnie rozmawiało jej się z orkiem, a zaledwie dzień wcześniej się poznali. - Jakbyś kiedyś chciał, to nawet mogę dać ci kilka lekcji. Wiem też, że Evening piecze przepyszne ciasteczka imbirowe. Więc nauczycieli ci tutaj po dostatkiem. - zaśmiała się ponownie. - Zauważyłam, że opowieść krasnoluda bardzo cię zainteresowała. W sumie, nie dziwię się. Sama bardzo mnie zaintrygowała. - zwróciła się do orka.

Kenshin:
- Dobrze wiedzieć, że jest tu tyle nauczycieli na pewno skorzystam.
 Mówił poważnie śmiejąc się przy tym tak pociesznie, coby zbudzić jeszcze większa sympatię widać było, że Armin i Kesnhin stworzyli szybką więź dzięki rozmowie być może zamieni się to wszystko w przyjaźń? Teraz było jeszcze nie wiadome, ale czas pokaże. Temat na, który powróciła kobieta również zainteresowana opowieścią krasnoluda wypłynęły na orka jak najbardziej i już pędził z odpowiedzią.
- Zainteresowała mnie z jednego powodu, bo mówił o moim rodzinnym domu a zawsze lubię posłuchać ciekawych opowieści na jego temat zwłaszcza, że dotyczyła ona smoka i poznanego jakiś czas temu czarnego dracona Aragorna. Ventepi świeć nad jego duszą.
Kesnhin skończył mówić patrząc się na chwilę  w górne poszycie okrętu, po czym zwrócił są uwagę znów na Armin.

Evening Antarii:
-Muszę ci uwierzyć na słowo, bo nie znam nikogo tak starego jak ty, kto by to potwierdził- uśmiechnęła się. Chciała użyć jakiegoś lepszego słowa niż "stary", ale nie przyszło jej nic do głowy. Może "długowieczny" byłoby milsze, ale wampir nie powinien się przecież obrazić.
-Myślisz?- chciała się jeszcze upewnić. W końcu każda kobieta uwielbia dostawać komplementy. -To dobrze- a to już powiedziała tak bardziej do siebie, ale wampir mógł usłyszeć, że jest zadowolona.
W kambuzie była Armin i ork i o czymś rozmawiali prawie jak starzy znajomi.
-Smacznego- powiedziała i dopadła do garnków. -Ar, jak ci służy taka długa podróż?- zagadnęła przyjaciółkę, w między czasie nakładając sobie zupy cebulowej do talerza. Do tego wzięła jedną grzankę i usiadła przy stole.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej