Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Armin:
Ciemnoskóra tylko uśmiechnęła się na słowa krasnoluda. Może była w tym jakaś prawda? Trzeba będzie się kiedys przekonać.
- Co za dużo to nie zdrowo. Wszystko może się znudzić po jakimś nieokreślonym czasie. - skomentowała wypowiedź anielicy. Armin przez chwilę pomyślała nad tym co powiedziała Evening o piratach. Prawda, że nie zarabiają pokojowo, ale to zupełnie tak jak maurenka. Ale jednak czymś się od nich różni, tylko czym? Tym, że okłamuje wszystkich dookoła i ukrywa prawdę? Ciemnoskóra szybko jednak powróciła do rzeczywistości. - Ja również poproszę. Czystą. - kobieta była mocną zawodniczką, jeżeli chodzi o sprawy alkoholu. Spojrzała się na pozostałych i czekała aż Domenik poleje wódki.
Dragosani:
A Dragosani słuchał sobie rozmowy. Sam się nie odzywał. Na razie nie czuł takiej potrzeby. Jakoś dziwnie uśmiechnął się, gdy anielica wyraziła chęć napicia się.
- Też poproszę. Normalną - powiedział do krasnoluda. Wszak nie wypada odmówić poczęstunku. Oczywiście miał na myśli czystą. Bo jakże to tak pić z krasnoludem wódkę zmieszaną z jakimś soczkiem? Potem by nie mógł się pokazać w Ekkerund. A zamierzał jeszcze odwiedzić kilka razy to miasto.
Domenik aep Zirgin:
- To jest Pavulon, mojej roboty. Rzekł stawiając na stole litrową flaszke wódki. - Soków to tu nie ma... a rozcieńczać nie przystoi. Także aniołku ty mój, ogniem piekielnym swe gardło dziś sponiewierasz.
Evening Antarii:
-Niech będzie, raz się żyje- odparła, choć dziwnie to brzmiało w ustach nieśmiertelnej.
Kenshin:
- Ja również nie omieszkam spróbować.
Rzekł sobie wesoło uśmiechając się pod nosem.Ork sobie polał również, bo czemu by nie? Kesnhin lubił takie wyskokowe trunki, ale rzadko i taką właśnie sprawą okazał się Pavulon. Pewnie mocy specyfik z krasnlodudzkiej stajni robiony z miłością dla pijających towarzyszy. Zawsze się zda przepalić nieco żołądek po tej całej zupie, aby nabrać rozruchu dla całego ciała.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej