Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Armin:
Ciemnoskóra poczuła dość przyjemny zapach unoszący się w powietrzu. Maurence za samą myśl o ciepłym posiłku zaczęła lecieć ślinka i burczeć w brzuchu, rano nawet nie zdążyła zjeść śniadania, więc kobieta ruszyła powolnym krokiem do 'kuchni'. Spostrzegła tam orka, który już łapał za łyżkę i pałaszował obiad. Widać było, iż zupa mu smakowała.
- Smacznego! - zawołała Armin schodząc po schodach do pomieszczenia, w którym panował zapach cebuli. Nie przeszkadzało to kobiecie. Wzięła miseczkę i nalała sobie do niej dosyć ładnie wyglądającej zupy. Ciemnoskóra znalazła łyżkę i również zaczęła jeść. Nie była może perfekcyjna, ale niedobra też nie była. Maurenka nie potrafiła jeść w ciszy, tym bardziej, że ktoś obok niej stoi. - Widziałam jak zestrzeliłeś piratów. Niezły jesteś. - powiedziała kierując swój wzrok na orka.
Dragosani:
Oczywiście w prywatną rozmowę musiał się wtrącić brodacz. Krasnoludy miały do tego talent. Pewnie przez to, że były niskie. Trudno było je zauważyć, aż było za późno.
- W sumie to wszystko zależy od punktu widzenia - odpowiedział mu, tak trochę na odczepnego. Musiał wszak jeszcze odpowiedzieć coś Evening.
- Na długo przez tym incydentem. Stare dzieje, przed uderzeniem asteroidy, zanim demony wypełzły ze swoich nor. wtedy wszystko było łatwe! - mówił, gdy schodził z anielicą pod pokład. Udali się do kambuza. Pachniało tu cebulą. Poranna praca Draga na coś się przydała. Wampir ściągnął maskę. Tutaj był cień, dość głęboki, więc mógł sobie na to pozwolić. Kaptur jednak trzymał na głowie. Zawsze to nieco więcej cienia.
- Wydaje mi się, że tobie nic nie jest w stanie zaszkodzić - powiedział do anielicy ze swoim uśmieszkiem. - Nawet niektóre elfki nie mają takiej figury - dodał, bez krępacji wodząc wzrokiem po ciele panny Antarii. To chyba miał być komplement, czy coś.
Kenshin:
- Aaaa, dziękuję.
Odpowiedział Armin czarny ork drapiąc się po głowie, bo zawstydził go taki komplement. W kambuzie zrobiło się raczej tłoczno i to tak dziwnie, bo nagle większość załogi wpadła na pomysł z jedzeniem i Kenshin nie miał już wiele miejsca, ale musiał się z tym pogodzić no i zupy starczy dla każdego! Dlatego ork dalej jadł, lecz wypadało coś odpowiedzieć tak z grzeczności.
- Tak nauczyłem się tego w konkordacie bardzo dobra umiejętność do polowania na zwierzynę. Jednak też zauważyłem, że sama nie najgorzej strzelasz pewnie musiałaś wiele pracować nad techniką.
Mrugnął oczkiem chwaląc umiejętności dziewczyny zajadającej się zupą cebulową.
Armin:
- Trochę się ćwiczyło strzelanie z kuszy... - powiedziała, po czym zjadła kolejną łyżkę zupy cebulowej. - ÂŁuk nie jest dla mnie, zdecydowanie wolę kusze. - dodała po chwili namysłu. - W konkordacie mówisz? A, chyba wszyscy członkowie konkordatu umieją władać łukiem, prawda? - zwróciła się do orka. Oczywiście nie mogła powiedzieć, że strzelanie z kuszy jest podstawą u Kruków. Jeśli padnie co do tego pytanie maurenka pewnie coś wymyśli, zawsze coś wymyśla. Kiedy Kenshin mrugnął oczkiem, Armin uśmiechnęła się lekko i można powiedzieć, że leciuteńko zarumieniła, chociaż pewnie nie będzie to widoczne przez odcień jej skóry.
Kenshin:
Ork na chwilę przestał jeść, by móc rzecz.
- Dokładnie każdy członek naszego zgromadzenia uczy się tej umiejętności, ale i ja nauczyłem się u Jana strzelać z kusz. Jednak dla mnie jest ona trochę nieporęczna z takiego powodu, że można oddać jeden strzał a zanim naładuję się kusze to łukiem jestem w stanie oddać jeszcze z dwa strzały, ale to pewnie wiesz, więc mój wywód był bezsensowny. Za po przepraszam.
W końcu rozmawiał z doświadczoną strzelczynią, która znała wady i zalety broni dalekosiężnych, ale ork jako "znawca" chciał trochę zabłysnąć, bo nie miał właściwie czym. Oczywiście ork nie mógł zauważyć lekkich rumieńców na twarzy kobiety, ale uśmiech jej był na tyle szczery, że i on się uśmiechnął tak serdecznie. Kenshin oczywiście wiedział o krukach miał nawet wiele informacji, ale jak to on tajemniczy nie zapytał wprost do jakiej organizacji należy ów dziewczyna, albowiem kruki są tajemnicze i powinno tak pozostać, bo dzięki temu nie skończy zabity we własnym domku a ta organizacja jest do tego zdolna!
- Cóż muszę przyznać, że zupa jest dobra nieprawdaż?
Kenshin celowo zmienił temat rozmowy, coby nie stresować maurenki niezręcznymi pytaniami, ale ork ponownie puścił jej oko, po czym zaprzestał tego procederu!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej