Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Gorn Valfranden:
Gorn zjawił się najpóźniej że wszystkich gdyż po drodze do Atusel natknął się na wóz prowadzony przez pewną damę z dziećmi. Wóz stracił Koło ale nic się nikomu nie stało. Oczywiście paladyn jako przykładny wyznawca Zartata musiał wspomóc potrzebujących. Wstawił nowe Koło i eskortował wóz do Atusel. Kiedy dotarł do miasta natychmiast skierował się do portu. Bez trudu poznał bryg Melkiora w miarę prędko i wszedł na pokład. P Przez chwilę stał też na baczność. W końcu rzekł - witajcie towaezysze
Canis:
- Nie no taki żart... Po prostu ten piździelec Marcel nie mógł się skupić na tym by pokazać schemat, schlany po nowym roku i nie widzi czy coś, nie wiem... - Powiedział zrezygnowany.
- O! To kolejny tytuł do kolekcji. Jak będą mnie chować na cmentarzu to na ceremonii pogrzebowej wszyscy usną podczas opowiadania kim byłem i co w życiu robiłem. - zauważył przebiegle zacierając rączki... - Tylko za co to nie wiem, ja wróciłem prędko do domu nawet w drodze nie zmarzłem. - wzruszył ramionami.
Melkior Tacticus:
- Niezły suchar Domeniku, jak zawsze nie zawodzisz. No dobra. Podniósł się znad barierki i rozejrzał po pokładzie, spojrzał na Eve a potem na bocianie gniazdo. Szybko jednak uznał to zbyt wredne ale jakże praktyczne. Byli już wszyscy. Zagwizdał by zwrócić na siebie uwagę.
- Skoro wszyscy są to czas odpływać. Wciągnąć trap, kotwice w górę, rzucić cumy, żagle na maszt! Orkowie Melkiora od razu wzięli się za robotę, co nie znaczy że reszta mogła się obijać.
- Drago, dla ciebie mam zadanie najwyższej wagi. Trzeba obrać cebulę w kuchni i pokroić pomidory i ugotować jajka na twardo.
Dragosani:
- To jajka się gotuje? - zdziwił się wampir. No bo skąd mógł wiedzieć takie rzeczy? Jego dieta wyglądała nieco inaczej. - Ja ci mogę co najwyżej grzanki zrobić, a i to nie gwarantuję, że się udadzą.
Gorn Valfranden:
Gorn kiedy Melkior zagwizdał posłusznie odwrócił się w jego stronę. W końcu to był jego statek więc był kapitanem i Paladyn więc ruszył wspomóc orków. Jako pierwszy dobiegł do masztu i zaczął wyciągać na niego żagle. Kiedy jego kompani wciągnęli trap i kotwicę. Spokojnie oczekiwał dalszych poleceń i ćwiczył gwizdane tworząc nowe melodie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej