Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (7/139) > >>

Gorn Valfranden:
Gorn zjawił się najpóźniej że wszystkich gdyż po drodze do Atusel natknął się na  wóz prowadzony przez pewną damę z dziećmi. Wóz stracił Koło ale nic się nikomu nie stało.  Oczywiście paladyn jako przykładny wyznawca Zartata musiał wspomóc potrzebujących. Wstawił nowe Koło i eskortował wóz do Atusel.  Kiedy dotarł do miasta natychmiast skierował się do portu.  Bez trudu poznał bryg Melkiora w miarę prędko i wszedł na pokład.  P Przez chwilę stał też na baczność.  W końcu rzekł - witajcie towaezysze 

Canis:
- Nie no taki żart... Po prostu ten piździelec Marcel nie mógł się skupić na tym by pokazać schemat, schlany po nowym roku i nie widzi czy coś, nie wiem... - Powiedział zrezygnowany.

- O! To kolejny tytuł do kolekcji. Jak będą mnie chować na cmentarzu to na ceremonii pogrzebowej wszyscy usną podczas opowiadania kim byłem i co w życiu robiłem. - zauważył przebiegle zacierając rączki... - Tylko za co to nie wiem, ja wróciłem prędko do domu nawet w drodze nie zmarzłem. - wzruszył ramionami.

Melkior Tacticus:
- Niezły suchar Domeniku, jak zawsze nie zawodzisz. No dobra. Podniósł się znad barierki i rozejrzał po pokładzie, spojrzał na Eve a potem na bocianie gniazdo. Szybko jednak uznał to zbyt wredne ale jakże praktyczne. Byli już wszyscy. Zagwizdał by zwrócić na siebie uwagę.
- Skoro wszyscy są to czas odpływać. Wciągnąć trap, kotwice w górę, rzucić cumy, żagle na maszt! Orkowie Melkiora od razu wzięli się za robotę, co nie znaczy że reszta mogła się obijać.
- Drago, dla ciebie mam zadanie najwyższej wagi. Trzeba obrać cebulę w kuchni i pokroić pomidory i ugotować jajka na twardo.

Dragosani:
- To jajka się gotuje? - zdziwił się wampir. No bo skąd mógł wiedzieć takie rzeczy? Jego dieta wyglądała nieco inaczej. - Ja ci mogę co najwyżej grzanki zrobić, a i to nie gwarantuję, że się udadzą.

Gorn Valfranden:
Gorn kiedy Melkior zagwizdał posłusznie odwrócił się w jego stronę.  W końcu to był jego statek więc był kapitanem i  Paladyn więc ruszył wspomóc orków. Jako pierwszy dobiegł do masztu i zaczął wyciągać na niego żagle. Kiedy jego kompani wciągnęli trap i kotwicę.  Spokojnie oczekiwał dalszych poleceń i ćwiczył gwizdane tworząc nowe melodie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej