Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (55/139) > >>

Armin:
Ciemnoskóra uśmiechnęła się lekko na widok złotej monety. Zawsze jest to jakieś wynagrodzenie za zabójstwo. Schowała ją do kieszeni w spodniach i wyprostowała się. Spostrzegła, iż większość jej towarzyszy schodzi w dół schodami do kajuty kapitana. Maurenka postanowiła również się tam wybrać, więc poszła w tym kierunku za krasnoludem. Nic specjalnego nie wyróżniało tego pomieszczenia. Zwykła kajuta kapitana. Jednak Melkior znalazł mapę, która go najwyraźniej zainteresowana. Armin zaczęła rozglądać się dookoła, jednak nic ciekawego nie znalazła. Zamierzała więc poczekać, co powie Dragosani o znalezionej mapie. W międzyczasie ów wampir przyszedł do kajuty.
- Mapę. - powiedziała ciemnoskóra spoglądając na Melkiora.

Gorn Valfranden:
Reszta załogi uwinęła się z wrogami tak szybko że paladyn nawet nie musiał ingerować w walkę. Wystrzelił swój pocisk esencji celując go w morze. Nie był już potrzebny gdyż wszyscy przeciwnicy nie żyli. Gorn jednak nie przeszukiwał tak jak część osób zwłok z dwóch powodów. Po pierwsze poza kilkoma grzywnami nic ciekawego nie znalazłby. Po drugie nie zabił żadnego z wrogów więc sumienie nakazywało mu nie zabierać łupów. Paladyn natychmiast ruszył na dół gdzie w obecnej chwili była reszta.

Dragosani:
Drago podszedł do mapy. W pomieszczeniu było mało miejsca i dość dużo osób. Więc nie było to łatwe. Szczególnie z bagażem w postaci butelek. Ale jakoś się udało. Wampir przyjrzał się mapie. W swoim biurze w pałacu miał podobną. Z tym, że większą. I ładniej wykonaną. I z pewnością droższą. I ogólnie lepszej jakości. Ale podobną!
- Tutaj. - Wskazał na wyspę podpisaną "Sanau, Torreno". - Zapewne się zatrzymali. W jakimkolwiek celu. Hmm... Czyżby zmierzali na Chatal? - zauważył, że ten archipelag był zaznaczony. Niestety nie znał go na tyle, aby wiedzieć co oznacza napisane obok słowo. - I jeszcze to tutaj. - Wskazał na punkt na południe od Zuesh. - To brud, czy coś zaznaczonego? - Przyjrzał się temu czemuś.

Melkior Tacticus:
- Teolohn... to imię... ja je skądś znam i wiem że nie oznacza nic miłego. Wedle zapisów z dziennika pokładowego poznali jakiegoś czarodzieja, Gabriela Ang... cholera zamazane. Płynęli z Doral po "mienso" dla wielkiej czerwonej kurwy z Sanau... A Sanau to ta wysepka obok Zuesh oznaczona czarną kropką.

Canis:
Jako, że nie odniesiono się do niego mimo uprzedniego wołania. Wzruszył ramionami, westchnął i odwrócił się na pięcie, by następnie spokojnie powrócić na pokład "perły". Była to oczywista i w pełni naturalna reakcja na zignorowanie ejgo pojawienia mimo uprzedniego polecenia, wezwania. Oczywistym się zdało, ze jego obecność nie była wcale taka konieczna.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej