Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (54/139) > >>

Melkior Tacticus:
- Raczej płynęli z Doral. Odparł przeglądając pełen błędów ortograficznych dziennik pokładowy leżący obok mapy. - Bogowie, to straszne!

Canis:
- Dzięki. - Powiedział przekazując ster Ahmedowi i skinął głową za przejęcie jego zadania.

Ale gdy usłyszał słowa Kenshina westchnął ociężale.
- A niech se woła... - odparł pretensjonalnie i ociągając się w końcu udał się na kładkę łączącą pokład i szybkim truchtem przebiegł co by nie spaść do wody tracąc równowagę. przeszedł się po pokładzie udając do kajuty kapitańskiej.

Wyminął kilkoro osób-załogantów kłębiących się jak śledzie w beczce, przy wejściu - tarasując je.
- Tak? Czy jestem do czegoś potrzebny? - powiedział składając dłonie za plecami, a na twarzy wymalował się wymuszony uśmiech.

Kenshin:
Kenshin nigdy o Doral nie słyszał, ale mapy nie mogły się mylić prawda? Widocznie musiała być tam jakaś cywilizacja skoro stamtąd płynęli piraci. Ork z każdą chwilą dowiadywał się znacznie więcej o świecie, a niżeliby to robił siedząc w konkordacie. Dlatego z nieopartym tchem przysłuchiwał się wszystkiemu, aby niczego nie stracić. Teraz dopiero pojawiła mu się myśl.
Mam nadzieję, że nie popłyniemy tam sprawdzić co się dzieje?
Druid miał pewne obawy a nie były one bezpodstawne, bo mapa jak i dziennik choć zapisany niechlujnie mogły wskazywać, że wybierzemy się tam w najbliższym czasie a może i teraz, już za chwilę? Kenshin wolał nie ryzykować, więc zapytał.
- Planujemy zawitać tam w najbliższym czasie?   
Oczywiście pytanie padło do kapitana, bo do kogóż innego mogło ono trafić.

Dragosani:
A tymczasem Drago zszedł pod pokład, ciągnąc za sobą trupa pirata. ÂŁeb tegoż trupa rytmicznie obijał się o schody. Wampir dotarł w końcu na dół. Szybki rekonesans ujawnił mu, że coś co miało być chyba pokładową kuchnią znajduje się całkiem niedaleko. Tam też się Antares udał. Cały czas ciągnął trupa. W pewnym momencie zwłoki zahaczyły o coś, przez co wampir musiał mocniej szarpnąć. Zrobił to i mógł iść dalej. Przekroczył próg kuchennego pomieszczenia. I jego oczom ukazały się butelki! Cztery konkretnie. Litrowe butelki pełne jakiegoś trunku. Zapewne alkoholu. Kanclerz wciągnął trupa do środka i puścił go. Podszedł do butelek. Otworzył jedną z nich. Powąchał. Istotnie, był to alkohol. Podłej jakości. Wampir nie zastanawiając się, wylał zawartość. Podobnie postąpił z pozostałymi butelkami. Nadszedł więc czas na upuszczenie odrobiny krwi martwemu piratowi! Drago naszykował butelki. Wziął także pustą fiolkę, która miał przy pasku na piersi. Naszykował co miał naszykować, łącznie z trupem. Odsłonił strategiczne miejsca ciała pirata, w sensie takie, skąd najlepiej pobierać krew. Na początek naciął sztyletem nadgarstek pirata i napił się krwi prosto ze źródła. Otarł twarz i rozpoczął proces zlewania krwi do butelek. Używał do tego różnych żył i tętnic, tak aby w jak najkrótszym czasie spuścić jak najwięcej krwi. Ostatecznie okazało się, że pirat trochę krwi już stracił (co nie było dziwne), więc wampir nie wypełnił wszystkich naczyń. Zdołał zebrać krew tylko do trzech litrowych butelek i swojej małej fiolki. Zawsze coś. Wsunął fiolkę na jej miejsce, butelki zakorkował i wziął, chwytając za szyjki. Wyszedł z kuchni. Z kajuty kapitana usłyszał głosy, więc tam też się udał.
- Coś ciekawego znaleźliście? - zapytał zebranych.


Pozyskuję:
3,3 litry krwi pirata

Silion aep Mor:
Krasnolud natomiast otarł swój topór o ubranie pirata i odłożył go na plecy.
Przykucnął przy truchle zmasakrowanego mężczyznyi zaczął go przeszukiwać.
Po przeszukaniu zszedł za wszystkimi na dół, tam gdzie kapitan.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej