Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Kenshin:
Walki ustały, więc można było ogłosić zwycięstwo załogi "Czarnej perły" i to w tym właśnie momencie druid pomodlił się do Ventepi. Dziękuję, Ci pani za to, że przetrwałem tą próbę choć musiałem złamać dane słowo o niezabijaniu.Ork czuł się źle, że odebrał życie dwóm mężczyzną, ale jak to mówią silniejszy zawsze wygrywa a i on nie chciał za szybko poznać się z Rasherem niemej ta dwójka już pewnie go poznała. Kenshin również poza martwieniem się postanowił sprawdzić zwłoki swojego zestrzelonego pirata, którego zabił a nie wpadł do morza to był ten ze strzałą w gardle. Ork najpierw sprawdził czy strzała się jeszcze nadawała do użycia a potem przeszukał kieszenie, by mieć pewność, że nic się nie zmarnuje krwi z ludzi nie spuszczał z prostego powodu nie miał ze soba fiolek, których zapomniał wziąć.
// Strzałą nadaje się do użytku?
Canis:
Salazar położył łokieć na sterze a dłoń pokierował pod podbródek i tak ze znużeniem pilnował co by okręt nie zmienił usytuowania. Jednocześnie kręcąc głową z drwiącym uśmieszkiem spoglądał na krzątającą się ekipę poszukiwaczy łowów na pirackim statku. Chociaż o czym myślał wiedział tylko on sam...
- Ktoś poprawi kurs? bo ja nie do końca potrafię powrócić na właściwą drogę sterem, nie znam map i kierunku w jaki mamy płynąć tok do końca... - zauważył, ze nie pilnował dotąd naszej podróży i nie jest w stanie odpowiednio wyznaczyć dalszego kursu, a ktoś już prędzej się tym zajmował...
Melkior Tacticus:
//Armin: Znalazłaś 1 (JEDNÂĄ) złotą monetę o nieznanej wartości. Statystyki podam za moment
//Drago, otwarte. (Znajdź se co potrzebujesz)
//Kenshin tak. Nic więcej
- Kapitan nie miał, przy sterze jest busola tylko. Trafiliśmy na jakichś biedaków, ale ja skądś znam tą morde. Melkior zszedł niżej, kajuta kapitana czekała. Drzwi ustąpiły pod naporem buta, elf wszedł do środka i zaczął szperać. Znalazł kompas, leżący na biurku.
- Eve! Znalazłem. Zawołał, spojrzał na mapę leżącą na stole. Ciekawe... Mapa ukazywała ciekawą trasę tegoż okrętu.
- Gdzie jest drago? I zawołajcie Salazara.
- Ja zaraz poprawię. Odparł Ahmed.
Evening Antarii:
Eve podążyła za elfem. Kajuta kapitana nie różniła się od małego składziku na ziemniaki. Tak przynajmniej stwierdziła anielica z ironią przyglądając się wyposażeniu "łososiowego" brygu.
Gdy Melkior ją zawołał już stała obok. Wzięła sobie znaleziony kompas, obejrzała pobieżnie. Dzieło sztuki to nie było, ale czegoś takiego właśnie szukała. Ciekawe po co? To zwykła zachcianka.
Jej uwagę bardziej przykuła mapa...
-Doral? Co tam w ogóle jest? Po co mogli tam płynąć?- zmarszczyła brwi.
//statystyki dostanę?
Kenshin:
Ork wyjął całą strzałę z pirata i schował ją do kołczanu w tym momencie miał żelaznych strzał aż piętnaście. Druid następnie wyprostował się i zawołał Salazara.
- Salazarze kapitan, Ciebie woła!
Krzyknął, żeby człowiek mógł wyraźnie dosłyszeć a następnie również podszedł w okolice kajuty kapitana piratów, albowiem Kenshin był ciekaw co zdołał Melkior odkryć albo odszukać.
Pozostaje 15 żelaznych strzał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej