Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
//Ale na brygu armaty są na głównym deku. ;)
Silion aep Mor:
Krasnolud wkurzył się nie na żarty gdy jakiś tam pierwszy oficer wyrzucił go z kuchni.
ÂŚniadania nie będzie...
Nie spieszył się z wykonaniem rozkazu gdyż był tą akcją podenerwowany, spokojnie nałożył sobie trochę średniej jakości owsianki na talerz i zjadł powoli. No coś trzeba było zjeść, bez jedzenia żyć się nie da.
Po jedzonku wstał i poszedł powoli na górny pokład, po drodze wyjął z jakiegoś magazynu drucianą szczotkę na długim kiju i szmatę.
Przyszedł z tym wszystkim na miejsce pracy i uśmiechnął się do współpracowników, wziął szczotkę i zaczął czyścić lufy armat z kurzu, pajęczyn i innego syfu który się tam zapewne nagromadził.
Robota była męczące ale że on był krasnoludem który z natury jest niższy i się wszędzie zmieści to nie miał jakichś specjalnych problemów z wykonaniem tej czynności.
Po przeczyszczeniu lufy wziął w łapkę szmatę i zaczął czyścić działa z wierzchu.
Melkior Tacticus:
A Melkior chodził po pokładzie, odziany w mundur kapitański z rękoma założonymi do tyłu. Podszedł do armaty wyczyszczonej przez Siliona i przejechał po niej palcem. Brudnym, ot stara wojskowa sztuczka mająca za cel wkurwić żołnierza.
- Tu jest sadza jeszcze.
// [member=25911]Evening Antarii[/member] widzisz okręt, bryg o paskudnych łososiowych żaglach
Gorn Valfranden:
Gorn wyszedł z kantyny na górny pokład. Kiedy już znalazł potrzebne przedmioty do czynności czyszczenia pokładu zabrał się do pracy. Poruszał się powoli po pokładzie nosząc wiadro kiedy czyścił dany fragment statku. Glancował powoli acz dokładnie. Doszedłszy do schodów je także wypucował a potem wszedł na poziom z kołem sterującym. Tam także wszystko wyczyścił i ruszył dalej. Kiedy już obszedł i wyczyścił każdą nawet najmniejszą część pokładu odstawił wiadro i miotłę w ich miejsce spoczynku i postanowił chwilę odsapnąć.
Armin:
- Jakoś idzie... - odpowiedziała ciemnoskóra na pytanie Kenshina. - ÂŻeby kobieta czyściła artylerię? - zapytała, w sumie nikogo, po prostu żal musiał się z niej wylać. - I to jeszcze bez śniadania... - dodała po cichu. W tym całym zamieszaniu maurenka nie zdążyła nic zjeść, teraz marzyła o owsiance. Może nie było to zbytnio wykwintne danie, ale za to sycące i pożywne. - A tobie jak idzie? - zwróciła się do mężczyzny. Tak jak on chciała jakoś przerwać ciszę. Lepiej pracuje się w grupie niż samemu. Armin czyściła wszelkie urządzenia, które napatoczyły jej się do rąk, wszystkie bardzo dokładnie. Ciemnoskóra była perfekcjonistką i nie lubiła, kiedy pracę wykonuje się niechlujnie. Czas mijał jej spokojnie, więc zaczęła cicho pogwizdywać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej