Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
Tak bez focha? Ahmed był w szoku że Eve nie zamarudziła. - Gorn, nie zapomniałem o tobie. Trzeba wyszorować pokład. A ty Kenshin pomóż przy armatach.
Dragosani:
Padł rozkaz oficerski,
"Cebulę trza obrać".
Więc myśli wampir valfdeński,
"Nóż trzeba mi brać".
Wziął nasz Drago łebski,
co wampirza jego mać,
Za raczkę z drewna deski,
aby popis dać.
I nóż też krewki,
aby suche łupiny rwać.
Worek wielki, niebieski.
Cebuli w nim brać.
I rwie łupin setki,
Wampir co popis chce dać.
Zapach sączy się kiepski,
A łzy chcą się już lać.
Nie można ponieść klęski,
W uporze trza trwać.
Tak obiera wilk morski,
nie będzie się cofać.
Coby Ahmed ciekawski,
Nie miał jak mu gderać.
I dalej do miski
cebula musi trafiać!
I cebul pół setki,
Załoga będzie jadać!
Armin:
Kiedy ciemnoskóra usłyszała wzmiankę o seksie to zaśmiała się. Nie przypuszczała, że latanie można porównać aż do takiej rzeczy...
- Dobra, dobra rozumiem. Wiesz co, troszkę ci współczuję, bo te skrzydełka nie wyglądają na wygodne... - zwróciła się do anielicy i posłała jej szeroki uśmiech. Tymczasem Ahmed rozdał wszystkim zadania. Czyszczenie artylerii nie było, według maurenki, złym zajęciem, chociaż mogła dostać dużo gorsze, takie jak czyszczenie toalety... Armin wstała, przeciągnęła się i powiedziała: - No to czas zacząć wielkie czyszczenie. - po czym zaśmiała się cicho. Nie chciała przyjmować tego zadania ze smutną, zmęczoną miną. Jednakże chciała pracować przynajmniej z uśmiechem na ustach, nie chciała się dodatkowo deprymować. Zeszła więc do ładowni i zaczęła czynić swoją powinność. Miała nadzieję, że niebawem dołączą do niej dwóch mężczyzn.
Ashog "Stalowa furia":
Ashog i jeszcze dwóch orków z Melkiorowego stadka zajęli się znoszeniem reszty skrzynek z pociskami do pozostałej czwórki armat. Ashog czuł w głębi że ten stary cap Ahmed za niedługo się wkurwi iż nikt nie czyści armat. Domenik pobąkiwał coś o tym że trzeba by je przestrzelić ze dwa razy.
Kenshin:
Padło nowe polecenie, więc nie było wyjścia aby się wymigać od obowiązków w każdym bądź razie nie będzie musiał czyścić dział sam, lecz w grupie, w której skład wchodziła Armin i Sillion. Kobieta zeszła pierwsza a za nią w milczeniu przemierzał czarny ork. W końcu dotarł na pokład działowy a tam przyszła pora na czyszczenie a było co robić. -Ale tu syf! Skomentował ork albowiem sprzęt dawno nie był używany, bo statek stojąc tyle czasu w porcie zaniedbał się i to solidnie. Kenshin nie mając wyjścia wziął kawał szmaty i zaczął oczyszczać działa. Najpierw przeleciał suchą szmatą po całej powierzchni a w końcu zajrzał do środka i stwierdził, że bez czyszczenia się nie obejdzie. Do prawdy masa kurzu tam zalegała i pajęczyn ork musiał się nieźle na wygimnastykować, coby zrobić to wszystko dobrze, a gdy skończył z jedną wziął się za drugą i kolejną. W końcu nie wytrzymał tak w ciszy i zwrócił się do Armin.
- Armin jak Ci idzie?
Zapytał raczej z troski niż z nudów, bo bądź co bądź kobieta zawsze miała ciężej przy wykonywaniu takich prac. Druid oczywiście nie zapomniał o sprawdzeniu prochu, ale miał to zrobić później jak skończy z czyszczeniem, bo jak to mówią mokry proch na nic się zda kiedy trzeba będzie ostrzelać wroga.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej