Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (44/139) > >>

Melkior Tacticus:
Tak bez focha? Ahmed był w szoku że Eve nie zamarudziła. - Gorn, nie zapomniałem o tobie. Trzeba wyszorować pokład. A ty Kenshin pomóż przy armatach.

Dragosani:
Padł rozkaz oficerski,
"Cebulę trza obrać".

Więc myśli wampir valfdeński,
"Nóż trzeba mi brać".

Wziął nasz Drago łebski,
co wampirza jego mać,

Za raczkę z drewna deski,
aby popis dać.

I nóż też krewki,
aby suche łupiny rwać.

Worek wielki, niebieski.
Cebuli w nim brać.

I rwie łupin setki,
Wampir co popis chce dać.

Zapach sączy się kiepski,
A łzy chcą się już lać.

Nie można ponieść klęski,
W uporze trza trwać.

Tak obiera wilk morski,
nie będzie się cofać.

Coby Ahmed ciekawski,
Nie miał jak mu gderać.

I dalej do miski
cebula musi trafiać!

I cebul pół setki,
Załoga będzie jadać!

Armin:
Kiedy ciemnoskóra usłyszała wzmiankę o seksie to zaśmiała się. Nie przypuszczała, że latanie można porównać aż do takiej rzeczy...
- Dobra, dobra rozumiem. Wiesz co, troszkę ci współczuję, bo te skrzydełka nie wyglądają na wygodne... - zwróciła się do anielicy i posłała jej szeroki uśmiech. Tymczasem Ahmed rozdał wszystkim zadania. Czyszczenie artylerii nie było, według maurenki, złym zajęciem, chociaż mogła dostać dużo gorsze, takie jak czyszczenie toalety... Armin wstała, przeciągnęła się i powiedziała: - No to czas zacząć wielkie czyszczenie. - po czym zaśmiała się cicho. Nie chciała przyjmować tego zadania ze smutną, zmęczoną miną. Jednakże chciała pracować przynajmniej z uśmiechem na ustach, nie chciała się dodatkowo deprymować. Zeszła więc do ładowni i zaczęła czynić swoją powinność. Miała nadzieję, że niebawem dołączą do niej dwóch mężczyzn.

Ashog "Stalowa furia":
Ashog i jeszcze dwóch orków z Melkiorowego stadka zajęli się znoszeniem reszty skrzynek z pociskami do pozostałej czwórki armat. Ashog czuł w głębi że ten stary cap Ahmed za niedługo się wkurwi iż nikt nie czyści armat. Domenik pobąkiwał coś o tym że trzeba by je przestrzelić ze dwa razy.

Kenshin:
Padło nowe polecenie, więc nie było wyjścia aby się wymigać od obowiązków w każdym bądź razie nie będzie musiał czyścić dział sam, lecz w grupie, w której skład wchodziła Armin i Sillion. Kobieta zeszła pierwsza a za nią w milczeniu przemierzał czarny ork. W końcu dotarł na pokład działowy a tam przyszła pora na czyszczenie a było co robić. -Ale tu syf! Skomentował ork albowiem sprzęt dawno nie był używany, bo statek stojąc tyle czasu w porcie zaniedbał się i to solidnie. Kenshin nie mając wyjścia wziął kawał szmaty i zaczął oczyszczać działa. Najpierw przeleciał suchą szmatą po całej powierzchni a w końcu zajrzał do środka i stwierdził, że bez czyszczenia się nie obejdzie. Do prawdy masa kurzu tam zalegała i pajęczyn ork musiał się nieźle na wygimnastykować, coby zrobić to wszystko dobrze, a gdy skończył z jedną wziął się za drugą i kolejną. W końcu nie wytrzymał tak w ciszy i zwrócił się do Armin.         
- Armin jak Ci idzie?
Zapytał raczej z troski niż z nudów, bo bądź co bądź kobieta zawsze miała ciężej przy wykonywaniu takich prac. Druid oczywiście nie zapomniał o sprawdzeniu prochu, ale miał to zrobić później jak skończy z czyszczeniem, bo jak to mówią mokry proch na nic się zda kiedy trzeba będzie ostrzelać wroga.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej