Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (43/139) > >>

Melkior Tacticus:
- Czy ktoś mi powie czemu w tej kuchni panuje taki bajzel? Jeśli żarcie wam nie pasuje to nie jedzcie. Mam tu dla was przydziały. Eve, bocianie gniazdo. Yarpen, kibel. Silion, Armin i Domenik do czyszczenia artylerii. Ashog i reszta orków mają przynieść po kracie kul armatnich na główny deck. Drago... Drago obierze cebule. No, ruchy. - powiedział Ahmed, pierwszy oficer wpadł niczym wiatr. Chciał zjeść a zastał burdel.

Aldyn:
Aldyn wstał już jakiś czas temu. Ale zamiast wyjść na śniadanie klęczał przy swoim łóżku i odmawiał poranne modlitwy.

Gorn Valfranden:
- A ja?. Rzekł Gorn który właśnie wszedł do pomieszczenia. - Co mam robić?. Zapytał się Paladyn gdyż tylko on nie dostał przydziału. Co ciekawe jeszcze nie zauważył kapłana imieniem Aldyn który jeszcze nie pojawił się na górnym pokładzie. Albo śpi albo odmawia modlitwy jak przystało na prawdziwego duchownego. Tymczasem czekając na odpowiedź Maurena oparł się o ścianę.

Kenshin:
W tym czasie kiedy ork kończył jeść owsiankę wpadł Ahmed pierwszy oficer tego okrętu, który od razu przydzielił każdemu zadania zapominając o śniadaniu. - No Sil chyba nie zawojujemy dziś w kuchni. Powiedział ze smutkiem w głosie kompanowi i ruszył się z miejsca, aby wykonać zadanie. Kesnhinowi jako orkowi przypadło noszenie skrzyń z kulami armatnimi nim jednak poszedł czynić swoją powinność postanowił najpierw po sobie pozmywać, więc w tym celu wrzucił drewnianą miskę wraz z łyżką do wiadra, po czym opłukując wszystko wyciągnął już czyste naczynie i sztuciec, które odłożył na suszarkę i dopiero teraz mógł wykonać rozkaż jak się należy.
- Przyjąłem pierwszy oficerze. 
Druid oczywiście wyszedł z pomieszczenia i zszedł na dół do ładowni tam zaczął szukać skrzyń z kulami armatnimi. Długo mu to nie zajęło, bo wszystkie pociski były dość solidnie zrobione a jednocześnie odpowiednio oznaczone, a znajdowały się tam zwykłe kule, kule łańcuchowe oraz pościgowe. Ork schylił się po jedną pełną skrzynkę zwykłych kul, po czym ją podniósł i zarzucił sobie ją na ramię. Skrzynia lekka nie była choć na taką z początku wyglądała na szczęście ork posiadał wiele sił i bez problemu zanosił skrzynie jedną za drugą na główny dek. Takie zadanie rozgrzało go całego do tego stopnia, że nawet się spocił, bo praca w słońcu i przy noszeniu ciężkiego sprzętu pewnie każdego by rozgrzała, także jak ork skończył zanosić jedną to skoczył po drugą a nawet trzecią kratę z kulami.
- Czy jest jeszcze coś do zrobienia oficerze?
Zapytał czy aby nie ma jeszcze czegoś do zrobienia od tak z troski.

Evening Antarii:
-Dobra Ar, ja się zbieram- rzekła. -Bocianie gniazdo, nie taka zła fucha. Jedynie siedzieć i patrzeć- zakomunikowała i poleciała na wyznaczoną pozycję. W świetle dnia wyglądało to bardziej głupio niż w nocy. Od niechcenia znalazła się na punkcie widokowym i zasiadła sobie w miarę wygodnie na górze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej