Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Evening Antarii:
-Czy ja wiem...- wzruszyła ramionami z obojętnością. -Jak trzeba to trzeba, to się coś ugotuje. Ale tak dla przyjemności to niekoniecznie, bo i tak później trzeba wszystko umyć i posprzątać- mówiła. A potem zamilkła, bo na temat gotowania nie lubiła się wypowiadać. -Coś mi się zdaje, że ta wyprawa jest w bardzo kulinarnym klimacie.
Armin:
Ciemnoskóra zaśmiała się na słowa anielicy o wyprawie.
- Masz rację. Jeszcze brakuje nam konkursu na najlepszego kucharza. - uśmiechnęła się szeroko maurenka. Usiadła sobie na pokładzie i spojrzała w dal, a potem na Evening. - Eve, jakie to uczucie umieć latać? - spytała patrząc się na niezwykłe skrzydła kobiety.
Evening Antarii:
-Hm...- zamyśliła się na chwilę. -Ma się motylki w brzuchu. Znasz to uczucie, jak zasypiasz i zdaje ci się, że spadasz? Lecąc też można tego doświadczyć. Wystarczy wzlecieć wysoko, a potem opadać swobodnie. Oczywiście bez przesady- zaśmiała się krótko do siebie. -...żeby potem z ciebie mokra plama nie została. To nie jest przyjemne. Chyba. Gdy się leci wysoko to żadne muchy ani komary nie wpadają ci do oczu i ust, więc jest fajnie- mówiła, jakby opowiadała o zeszłorocznym śniegu. -Trzeba się jednak przyzwyczaić do bólu pleców, szybko się też tym męczy. Dlatego trzeba wykorzystywać wiatr, szybować, opadać robiąc szerokie koła. O lądowaniu nie wspomnę, do dziś mi to średnio wychodzi- uniosła prawy kącik ust i wpatrywała się, tak samo jak przyjaciółka, w dal. W morze. Na powstające fale i monotonię tego obrazu, który będzie im towarzyszył przez miesiąc. -Mimo wszystko polecam, przydatna umiejętność.
Armin:
- Ale nie boisz się, że spadniesz? A lęk wysokości? - Armin nagromadziła się masa pytań. Rozumiała, że może i to uczucie było bardzo przyjemne, a czasem i fascynujące, że czuje się motylki w brzuchu. Niestety nie mogła poznać tego uczucia, nie miała żadnej sposobności. Gdyby ciemnoskóra miała skrzydła, to po pierwsze wyglądałaby troszkę dziwne, a po drugie wtedy poznałaby smak tej wolności i nieważkości. - Poza tym czy są wygodne? Nie bolą cię plecy? - zwróciła się do anielicy.
Evening Antarii:
-Bałam się, że spadnę. Na samym początku w ogóle nie chciałam przecież latać. Ale jak już raz spróbowałam... To jak... to jak z seksem- zaśmiała się, choć porównanie wydało jej się dość trafne, choć może znowu niezrozumiałe dla (starszej o 8 miesięcy!) Armin. Po prostu nie wyobrażała sobie TEGO z krasnoludem. -Ekhem, tak mniej więcej. Wiesz, ma się ochotę na więcej, im więcej razy próbujesz to chcesz, by dłużej to trwało, nabierasz wprawy, a to sprawia przyjemność... Póki się nie wpadnie. Spadnie! Spadnie...- uśmiechnęła się niewinnie. -Plecy bolą, a skrzydła nie są wygodne. Kwestia przyzwyczajenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej