Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Gorn Valfranden:
// Udało mi się jakoś dorwać do internetu który użyczyła mi kuzynka. Zatem odpisuję
Gorn tymczasem znudzony gapieniem się w jeden punkt postanowił poćwiczyć aby nie wychodzić z formy. Siadł na podłodze i zaczął robić brzuszki. Podczas ich robienia skręcał tułowiem w lewo i prawo. Kiedy doszedł do 80 przerzucił się na pompki. Najpierw robił zwykłe w liczbie 50. Potem postanowił utrudnić sobie zadanie. Stanął na rękach i zaczął robić takie pompki. Było to o tyle trudne że ktoś z nie wyćwiczonymi i silnymi rękoma by po bardzo krótkiej chwili opadł by robiąc sobie krzywdę. Zwłaszcza gdyby była to osoba o dużej masie tłuszczowej. Kiedy już zakończył pompki na rękach wrócił do tych podstawowych. Zrobił ich kilka a potem zaczął robić pompki jedną ręką. Po dwadzieścia pięć pompek na rękę. Następnie zaczął robić przysiady w liczbie stu. Kiedy zakończył uśmiechnięty otarł pot z czoła i ruszył spacerkiem wokół pokładu. Idąc wyciągnął swój miecz i zaczął go glancować pomimo tego że ten był czysty. Paladyn nie miał nic do roboty więc jak jeszcze trochę go poczyści to nic się mu nie stanie. Usłyszał pytanie Kenshina - W miarę, nie było tak źle. A ty jak się wyspałeś?. Zapytał grzecznie kierując pytanie do orka. Na chwilę zatrzymał się czekając spokojnie na odpowiedź. Ciekawiło go też kiedy dopłyną do wyspy. Zadanie z pewnością będzie trudne toteż trzeba się będzie starać ze wszystkich sił żeby wykonać je pomyślnie bez strat w ludziach. Pokój z krasnoludami byłby sporo korzyścią dla Valfden.
Evening Antarii:
-Niee, tak to mi się nie chce- westchnęła z niezadowoleniem do maurenki. -Cześć, Sil. Nie wyspałeś się widzę... To znaczy, że ty chrapałeś i sam się budziłeś od swojego chrapania- uśmiechnęła się zadziornie Eve. Przeczuwała, że krasnolud zaraz"strzeli focha", mimo wszystko przywitała go tym słabym żartem.
Yarpen aep Thor:
- ÂŻreć to by się chciało, ale robić to kurwa nie ma komu. Rzucił przechodzący obok Yarpen - Będę w kambuzie, bo inaczej się nie doczekamy śniadania ani kolacji...
Evening Antarii:
I jak tu się dziwić Eve, że nie lubi krasnoludów, prócz jednego?...
Kenshin:
Orkowego druida nie zdziwił nagły wybuch krasnoluda, bo jak mówił wcześniej ta rasa jest nieprzewidywalna mimo, że są wyjątki od reguły to akurat Yarpen nim nie był. Druid i tak mimowolnie się uśmiechnął w środku na wieść, że owy brodacz zrobi śniadanie pewnie nie będzie ono wykwintne jak wczorajsza kolacja to on i tak nie zamierzał marudzić, albowiem jadł już gorsze rzeczy będąc sam w puszczy. Dlatego nie komentował jego zachowania na głos, bo i tak w niczym to by nie pomogło a jeno pogorszyłoby to sprawę, to też powiedział sobie w myślach.
Rany, rany nic się nie zmieniłeś stary. Nawet udało mu się trochę zrymować wypowiedź, ale i tak czekał na odpowiedź Silliona na temat przespanej nocki, gdyż każdy już się wypowiedział to on jakoś tak dziwnie milczał. Rozmowa zawsze trochę przyspieszyłaby czas oczekiwania aż Yarpen przygotuje posiłek, na który ork nie mógł już się doczekać!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej