Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (31/139) > >>

Kenshin:
Ork również wstał z pryczy jako, że noc minęła mu spokojnie i to bez koszmarów wtedy mógł śmiało powiedzieć, że się wyspał. Kenshin przeciągał się niezgrabnie, po czym łapą sięgnął po kubeczek z winem w celu przepłukania sobie gardła po tym śnie. Cierpki płyn przeleciał przez gardło i wylądował w żołądku rozgrzewając go dopiero wtedy w pełni się przebudził i mógł na nowo rozpocząć służbę w imię króla! Druid pozbierał swoje rzeczy umieszczając je w odpowiednim miejscu tak jak przyszedł na statek następnie wyszedł schodami na pokład tam lekki morski wiaterek dał o sobie znać. Orkowi było to na rękę, bo lubił takie klimaty do tego jeszcze słoneczko przygrzewało i było ogólnie miło. Ork był ciekaw, co przyniesie los i czy aby Ventepi go nie opuści do ostatniej chwili jego życia.

Armin:
Ciemnoskórej śniły się góry, zaśnieżone i mroźne. Prawdopodobnie ten sen był wywołany przez opowiadania o krasnoludach, które mieszkają w górach. Maurenka leniwie otworzyła oczy. Od samego wybudzenia poczuła dosyć nieprzyjemne bujanie statku w te i we wte. Armin usiadła na skraju, można powiedzieć łóżka, i przeciągnęła się. Schyliła się, by wyciągnąć ze swojej torby swoje bronie. Ubrała się w nowe, czyste ubrania i oczywiście założyła bronie. Jakoś zawsze miała nawyk, by mieć przy sobie coś, czym by się mogła obronić. Kobieta wstała i wyszła z pomieszczenia. Szła przez chwilę, w końcu dotarła na pokład. Miły, przyjemny wiaterek powitał ją jako pierwszy, a Słońce już dawno było ponad horyzontem. Ciemnoskóra zauważyła, że nie tylko ona nie śpi.
- Dzień dobry. - powiedziała do orka z lekkim uśmiechem.

Gorn Valfranden:
Paladyn wstał z pryczy wyspany. Doprowadził się do porządku i wyszedł z pomieszczenia i udał się na górny pokład. Kiedy już tam dotarł znalazł sobie miejsce w którym przebywał ostatnio i oparł się o burtę. Tak sobie stał opierając się gdyż na razie nie miał nic do roboty a nie miał zamiaru z nikim rozmawiać. Co jakiś czas przechodził  się spacerkiem po statku a następnie ponownie zajmował poprzednią pozycję. Tymczasem niektórzy też wstali min: Melkior, Kenshin, Drago oraz Armin.

// Melduję że od dzisiaj do piątki wyjeżdżam do cioci czyli zerowa moja aktywność w tym czasie.

Kenshin:
Ork oczywiście odpowiedział.
- Dzień dobry. My właściwie się jeszcze nie znamy. Kenshin jestem.
Mówił cały czas będąc zadowolonym, gdyż była miła atmosfera i ogólnie było ciepło. Kenshin skłonił się do pasa w geście przywitania, bo taki wyciągnął nawyk z domu.

Armin:
- Armin. - przestawiła się i uśmiechnęła szerzej, kiedy ork skłonił się przed nią. - Miło mi poznać. - dodała po chwili. No cóż... Kenshin wyglądał na zwyczajnego orka, paredziesiąt kilo żywych mięśni. Niektórzy mogliby się go bać, ze względu na wygląd, lecz nie można oceniać książki po okładce. Ten okaz orka wydawał się bardzo miły i ponadto dobrze wychowany, co świadczy o tym jego zachowanie. - Mam nadzieję, że wczorajsza kolacja ci smakowała. Nie jestem znakomitą kucharką. - zaśmiała się. - Myślisz, że te pogłoski staną się prawdą? ÂŻe krasnoludy zaczną w nas strzelać? - zwróciła się do nowo poznanego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej