Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

<< < (32/139) > >>

Kenshin:
Kenshin nie był takim zwykłym orkiem, on został przeklęty przez wiedźmę i otrzymał takie ciało zamiast ludzkiego. Jednak to stara historia, ale teraz wypadało odpowiedzieć dziewczynie, która dla niego była nieco tajemnicza i nawet nie wiedział do której z organizacji przystąpiła widocznie wolny strzelec jakich wielu ostatnio. Kenshin odwzajemniając uśmiech powiedział na temat wczorajszych wydarzeń.
- Miło mi, Cię poznać. Kolacja była wyśmienita, nie spodziewałem się takiej kolacji będąc na tym okręcie- uśmiech nie schodził z jego twarzy - jak nie na kucharkę to masz do tego dryg i już mogę stwierdzić, że będziesz dobrą żoną - zaśmiał się, bo kolacja naprawdę była wyśmienita a ork zaledwie to potwierdził. Teraz jego mina się zmieniła na bardziej poważną - Krasnoludy ta rasa jest często nieobliczalna a do tego są strasznie uparci niemal jak osły i ciężko jest im coś wybić z głowy, chyba że ma się dobre argumenty i zdąży się je szybko powiedzieć. Dlatego po nich można spodziewać się wielu rzeczy jedną z nich jest rozstrzelanie, a może obędzie się i bez tego. Oczywiście nie wrzucam tutaj wszystkich brodaczy do jednego worka, gdyż znam kilku, którzy są w porządku i nie mają uprzedzeń no może poza wampirami, ale i tych czasem tolerują. Tymczasem nie zamartwiajmy się na zapas, bo dopiero na miejscu dowiemy się jak nas potraktują, a nóż może pannie Antarii się uda ich przekonać?
Ork jako druid zdążył poznać już wszelakie rasy będące na wyspie i wiedział, co nieco na ich temat, cóż niektóre z danych mogły się pozmieniać, ale to nie miało takiego znaczenia. Teraz bardziej wierzył w to, by pannie Evening się udało przekonać krasnoludów kiedy kompania dopłynie do obrzeży wyspy.

Armin:
- Dziękuję. - powiedziała maurenka trochę się rumieniąc. - Prawda, że krasnoludy są nieobliczalne. Znam kilku, a jednego to nawet bardzo dobrze. - uśmiechnęła się lekko wspominając o Silionie. - I muszę przyznać, że nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co mogą zrobić. I tak zgadzam się, są czasem uparte jak osły... - w tym momencie ciemnoskóra spojrzała na bezkresną wielką wodę, która otacza ich ze wszystkich stron. - Pytanie tylko, czy zdołamy ich przekonać? Wprawdzie mamy tutaj dobrego dyplomatę i oczywiście anielicę, ale czy to wystarczy? No wiesz, jeżeli ktoś się uprze to nie dochodzi do niego żadne inne zdanie. Może Evening uda się ich przekonać, ale osobiście wolę być przygotowana na każdą okoliczność. - powiedziała zerkając na swój sztylet. - Obyśmy nie spotkali w następnych dniach Rashera... - dodała po chwili. Musiała się komuś tak po prostu wygadać. Cała ta sytuacja trochę zamąciła maurence w głowie i potrzebowała resetu swojego umysłu. Przez całą noc nagromadziły jej się te słowa i musiała je w końcu przedstawić komuś, już naprawdę obojętnie komu.

Kenshin:
- To dobrze, że zgadzamy się do sprawy krasnoludów oni naprawdę stanowią dziwny ród. Uśmiechnął się lekko acz entuzjastycznie.
Jak na obojętnie kogo to Kenshin potrafił słuchać a nawet powiedzieć coś mądrego i to z sensem! Na szczęście potrafił zrozumieć, co mówi do niego czarnoskóra a zwłaszcza jej obawy. Oczywiście orkowi nie było po drodze na wizytę u Rashera jeszcze nie teraz, nie teraz! Druid znów spoważniał jego mina jednocześnie mówiła, że bardzo intensywnie się zastanowił na sprawą rozstrzelania, jednakże nie wiedział co odpowiedzieć i postanowił wyjść z tej dyskusji standardowo.
- Będzie dobrze, tylko musimy uwierzyć! Do Rashsera jeszcze nam daleko, byśmy mięli go już witać. Ja ogólnie liczę na to, że panience Evening uda się przemówić im do rozsądku a i jeszcze jedno Salazar też jest dobrym krasomówcą jego umiejętności również mogą się przydać ja niestety jestem zaledwie skromnym druidem starający pomóc radą jeśli jestem w stanie no i mogę zawsze pomodlić się do Ventepi o pomoc, abyśmy przetrwali ten rejs. Jednak odpowiednią osobą do tego jest archont, który również z nami wypłynął. A mówiąc tak zupełnie szczerze to wierzę, że nam się uda, bo nie z takich opresji wychodziliśmy. 
Mówił z pełną powagą a nawet odrobinę rozsądku. Chciał jakoś jeszcze zainteresować kobietę, bo nawet się dobrze gawędziło o różnych sprawach.

Armin:
Maurenka również uśmiechnęła się. Można powiedzieć, że troszeczkę uspokoiła się zaistniałą sytuacją. Dobrze tak posłuchać kogoś kto przynajmniej w małym stopniu zgadza się w paru kwestiach. - Uwierzyć? Skoro tak mówisz... - ciemnoskóra nie była jakoś specjalnie wierząca, ale skoro druid tak powiedział, to grzechem byłoby nie spróbowanie tego. - Najwyraźniej pozostaje nam tylko wiara i modlitwa. - dodała po chwili namyślenia maurenka. Wszak nie byłoby taktowne, by zacząć dyskusje na temat wiary czy bogów. - Opresja opresją, ale z armia krasnoludów jeszcze nie dane mi było się zmierzyć. - zaśmiała się kobieta. W tym momencie Armin przeszły wszelkie obawy. Nie będę się tym już zamartwiać. Niech się dzieje to co ma się dziać. Najwyżej pogadam sobie trochę z Rasherem... - Przepraszam, że o to zapytam, ale czy modlitwa pomogła tobie kiedyś w czymkolwiek? - spytała niepewnie orka.

Kenshin:
Ork wyczuł, że nastała troszkę luźniejsza atmosfera, więc i on poczuł się znacznie lepiej. Kenshin lubił mówiąc na temat bogów a zwłaszcza, że padło takie pytanie czy mu kiedykolwiek to pomogło?! Pomogło i to nie jeden raz!
- Oczywiście podczas testów w konkordacie nawiedził mnie ÂŚwięty jeleń samej bogini Ventepi. Mówię Ci to było przeżycie jakich mało i takie cuda zdarzyły mi się dwa razy. Naprawdę jak sobie teraz to przypomnę to cieszę się, że dołączyłem do konkordatu- Mówił z pewną powagą, bo tak należało gdy się mówiło o rzeczach świętych. - Wiara potrafi czynić cuda i w parze z czynnikiem ludzkim, który jest często potrzebny można osiągnąć wszystko nawet uchronić się przed bandą szalonych krasnoludów. Mogę podać jeszcze jeden przykład.
Odchrząknął, coby lepiej mu się mówiło.
- Przepraszam za to i już wracam do drugiego przykładu. Drugim dobrym przykładem może być panna Evening Antarii, która dzięki wierze w Zartata otrzymała dar nieśmiertelności i skrzydeł a niewielu dostąpiło tego zaszczytu. Dlatego wiara jest nam bardzo potrzebna, bo to dzięki niej zdarzają się takie cuda!
Ork miał nadzieję, że wyjaśnił to nawet dobrze i niczego nie pogmatwał. W głębi siebie miał również nadzieję, że Eve nie obrazi się na niego z powodu podania jej jako przykładu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej