Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Kenshin:
Kenshin w końcu zasnął. Rozmowy, które odbywały się na górnym pokładzie były na tyle spokojne, że czuł się wyjątkowo komfortowo pomimo małej pryczy! Ork tej nocy nie miał koszmarów dotyczących jego zabójstw za czasów wojny domowej w Tinirleicie ani nawet jego umysł nie nasuwał mu myśli o na temat tej karkołomnej wyprawy. Wszystko to musiał zawdzięczać winu oraz towarzyszą, którzy jakoś swoją obecnością poprawili mu humor i polepszali nastrój. Druid sądził, że z taką kompanią nic złego nie powinno się stać! W pewnym momencie czarny ork przewrócił się na bok a sprężyny od pryczy zaczęły strzelać, jednakże nie przeszkadzało mu to był już w głębokim śnie.
Evening Antarii:
-Tylko weź teraz znajdź dziewczynę, która by na taki tekst poleciała. Oprócz mnie- uśmiechnęła się tajemniczo. Oczywiście żartowała, ale może nie do końca. Któż to wie.
-Mhm... ładnie...- mruknęła z zadowoleniem . -Mam ochotę polatać tak po ciemku- szepnęła jakby do siebie, ujawniając swoje myśli. -Bo jakoś nie chce mi się spać. Szczególnie na ciasnej pryczy, gdzie nie zmieszczą mi się moje skrzydła i będą wystawać z łóżka- zrobiła smutną minkę. -I ktoś zaspany może się jeszcze o nie przewrócić- westchnęła smutno. Być może jej problem nie był jakiś poważny i większość rzekłaby, że anielica wybrzydza. Cóż, na razie nie miała większych problemów. Ona w ogóle mało miała problemów.
-Drago, chodź polatać!- ożywiła się nagle, wampir mógł ujrzeć w jej oczach iskierki.
Dragosani:
- Wybrzydzasz - w oczywisty sposób skomentował Drago. Bo niby jak inaczej mógł.skomentować? To było nieuniknione. Jak kac po pijackiej nocy, albo to, że kiedyś wszystkie gwiazdy zgasną.
- Polatać? - zapytał. - Teoretycznie miałem na warcie stać, ale z powietrza też mogę. Nawet lepiej będzie! - Spodobał mu się ten pomysł, więc nie trzeba było go namawiać. Jedną myślą zmusił swoje ciało do przemiany w nietoperza. Już w formie gacka zaczął latać wokół masztu, popiskując na Evening.
Gorn Valfranden:
Gorn wstał ściągając opaskę z oczu i ponownie zawiązując ją na czole. Wstał i poszedł pod pokład. Tam znalazł pierwsze wolne łóżko i walnął się na nie. Zasypiając, spał snem twardym. Nie myśląc o niczym i nie zaprzątając sobie czymś głowy.
Evening Antarii:
-W tej postaci jakoś bardziej mi się podobasz, wiesz?- zaśmiała się do latającego nietoperza. -To chyba przez to puszyste futerko- dodała jeszcze, a później rozłożyła skrzydła o ile było to możliwe w ciasnym bocianim gnieździe. Postawiła jedną nogę na barierce przytrzymując się ręką, a potem wybiła się i złapała podmuch wiatru, który pozwolił jej poszybować w dół, bliżej tafli wody. Wzbiła się jednak wyżej pionowo w górę, szukając małego czarnego stworzonka na tle tak samo czarnego nieba. Tylko nieregularne znikanie i pojawianie się gwiazd świadczyło o obecności Draga, który trzepotał skrzydełkami. No i jego piski, bo pewnie coś do niej "mówił", ale Eve odbierała to tylko jako nic nieznaczące odgłosy.
-Co powiesz na wyścigi?-zaproponowała, gdy wampir do niej dotarł. Nie czekając na odpowiedź, Eve mocno machnęła skrzydłami i rozpędziła się. Leciała przed siebie szybko i długo, nie za blisko wody, bo przecież nie chciała zderzyć się z jakąś większą falą. Od czasu do czasu odwracała się za siebie, by nie stracić brygu z zasięgu wzroku. Ale wtedy włosy wpadały jej do oczu i statek wyglądał jak mała plamka światła kołysająca się na falach. Szybko odgarnęła kosmyki i znów wykonywała mocny ruch skrzydłami, by lecieć jeszcze szybciej.
W pewnym momencie zaczęła szybować i robić duże koła, by odpocząć nieco. Szukała Draga wśród mroku, może nieco nieudolnie, ale wiedziała, że wampir na pewno nie straci jej z oczu. Albo z uszu, bo nietoperze kierują się echolokacją.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej