Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Evening Antarii:
Eve wytężała wzrok chcąc ujrzeć choć odrobinę więcej. Ale noc była w pełni i panowała ciemność. Nie po to Eve znała zaklęcie światła, by musieć wszystko widzieć bez niego. -Co? Co, gdzie? -pytała z ciekawością wpatrując się tam gdzie Drago kazał i wychylając się. Bezskutecznie
-Phi!, fala...- odparła zawiedzionym tonem. -Bardzo śmieszne- spojrzała na niego z wyrzutem. Ale zaraz jej przeszło, bo to przecież był żart. Taki dragowy.
-Wiesz co? Też powinieneś sobie kupić statek. Ale nie taką łupinę jak to. Najlepiej galeon! -rzekła z zachwytem. -No i nazwać go moim imieniem- dodała ze skromnością.
Silion aep Mor:
Szybko przelał wodę do wiadra z naczyniami i schował się gdzieś w cieniu, chciał teraz być sam, znalazł sobie gdzieś cichy zaułek na tymże pokładzie i zajął się swoją pracą, dodatkowo nie chciał zakłócać anielicy jakże uroczego nocnego spotkania z wampirem.
Szybkimi okrężnymi ruchami szorował talerze, półmiski i co tam jeszcze było do wyczyszczenia.
Można powiedzieć że wykonując takie zajęcie i to w dodatku nocą, na otwartym morzu, znajdywał wreszcie chwile wytchnienia, spokoju, wśród mroku nocy i blasku gwiazd miał chwilę by pomyśleć nad tym wszystkim czego się dowiedział tego dnia.
Po mimo tego że z zewnątrz nie wykazywał zbytniego wzruszenia tym że mogą zostać niemile powitani przez jego brodatych braci w środku był rozbity, z jednej strony wiedział że to co robią zapisze się na kartach historii lecz z drugiej strony on miał jeszcze plany na życie, plany nie tylko związane ze sobą lecz także z jego drugą połówką która smacznie śpi pod pokładem.
Myśląc o tym wszystkim w mig posmutniał na duchu, ogarnęło go przygnębienie.
Mamy jeszcze tyle planów... - pomyślał.
Krasnoluda nie interesowała wieczna sława, nie interesowało go zapisanie się na kartach historii, on chciał żyć, przeżyć swe życie godnie, tak jak chciał i umrzeć ze starości przy boku swej ukochanej.
Tylko głupcy przedstawiają sławę nad życie... - zrobił krzywy uśmiech.
Cieszył się że teraz go nikt nie widzi bo mógłby się zdziwić że on aż tak się przejął sprawą.
Oczywiście mężczyzna z całego serca wierzył w powodzenie misji i szczęśliwe jej zakończenie, podobno był optymistą ale teraz w to powątpiewał..
Czyste talerze włożył do wiadra po wodzie a to z brudną wodą wychylił przez burtę i wylał ciecz z niego do morza.
Rzucił jeszcze wzrokiem na bocianie gniazdo, uśmiechnął się zadziornie i wrócił pod pokład do kuchni. Zostawił tam wiadra po czym wreszcie poszedł do pomieszczenia sypialnianego. Oczywiście na jego twarzy znów gościł lekki uśmiech, bo jakże by inaczej.
Rozejrzał się po pomieszczeniu i dojrzał kilka śpiących osób, podszedł do Armin i pogładził ją po głowie gdy spała, delikatnie, tak by jej nie obudzić.
Znów zrobiło mu się smutno, wybrał sobie jakieś najbardziej odosobnione łóżko, takie najbardziej w kącie i w ogóle przy ścianie. Topór cisnął pod łóżko, kusze tak samo, pas z nożami i inne pierdoły też. Zdjął swoją szatę, rzucił ją na bronie, w samej koszuli i gatkach położył się na twardym łóżku.
Spoglądał przez jakiś nieokreślony czas w sufit, patrzył w jakiś martwy punkt, wreszcie zrobiło mu się zimno, sięgnął po szatę leżącą na ziemi i przykrył się nią. Przewrócił się na bok i zasnął.
W nocy ponownie wszystko przeżywał...
Dragosani:
Drago zaśmiał się jeszcze, widząc wyrzut w spojrzeniu Evening. Wszak to byk tylko dragowy żart. I sama anielica też to zrozumiała, co było po niej widać.
- Galeon mówisz... - Oparł się rękami o barierkę, rozmyślając. - W sumie to zastanawiałem się nad kupnem statku. Może nie galeonu, skąd ja bym załogę do niego brał. Fregatę już bardziej. Chociaż galeon, na upartego też mógłbym. Pozwolenie od króla pewnie bym dostał, funduszy mam dość... No to by było ciekawie. I jeszcze nazwać go "Mokra Eve"! Postrach mórz i oceanów! - Wykonał zamaszysty gest, aby oddać majestat tego wyimaginowanego okrętu.
Evening Antarii:
-Byś się zdziwił jaki postrach "Mokra Eve" mogłaby budzić na oceanach!- anielica uśmiechnęła się tajemniczo. -No i mógłbyś podrywać laski nie tylko na nietoperza- zauważyła. I zamilkła na chwilę, gdyż chciała dopić to wino. Przynajmniej będzie jej się lepiej spało, nie zwracając uwagi na nierówne kołysanie i dziwne odgłosy. Nie lubiła spać we wspólnym pomieszczeniu ze wszystkimi... Ale nie mogła wybrzydzać. Wszak było ostrzeżenie o wygodzie nie najwyższych lotów.
-Masz, ostatnie dwa łyki- podsunęła wampirowi kufelek. Potem spojrzała w górę, gdyż rozgwieżdżone niebo widziała bardzo wyraźnie. Na pełnym morzu można było podziwiać nawet te najmniej jasne punkciki, które zwykle były przyćmiewane światłem najjaśniejszych na niebie gwiazd i księżyców. Wzięła głęboki wdech.
Dragosani:
Drago wziął od Evening puchar i dopił wino. Na jeden łyk. Nie będzie się cackał i na dwa tego dzielił!
- O tak, poderwać na statek. - Oparł się o barierkę i spojrzał na anielicę z wzrokiem i uśmiechem przerysowanego podrywacza.
- Hej, maleńka, chcesz potrzymać mój drążek kapitański? - zasymulował wspomniany podryw i zaśmiał się.
Następnie też zerknął w gwiazdy, tak jak panna Antarii.
- To właśnie miałem na myśli, mówiąc o ładnych widokach - powiedział tylko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej